piątek, 15 września 2017

Wooden Spoon Serum na porost z włosów z chili

Dzień dobry Kochani,
Na rynku kosmetycznym pojawia się coraz więcej kosmetyków do pielęgnacji skóry głowy. Jeszcze kilka lat temu, nie miałam pojęcia, że stan skóry głowy, ma bardzo duży wpływ na zdrowie i kondycję włosów. Do swojej pielęgnacji włosów wprowadziłam kilka kosmetyków dedykowanych właśnie skórze głowy, dziś recenzja jednego z nich.


Od prawie trzech miesięcy stosuję regularnie Serum na porost z włosów i przeciw wypadaniu z drogocennymi olejami i chili marki Wooden Spoon. Jest to w 100 % naturalny i certyfikowany produkt (posiada certyfikat Soil Association), w którym aż 99,9% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego. Skład choć krótki, jest rewelacyjny: 

RICINUS COMMUNIS SEED (CASTOR ) OIL*; SIMMONDSIA CHINENSIS SEED (JOJOBA) OIL*; ARGANIA SPINOSA NUT (ARGAN) OIL*; CHILI SEED ESSENTIAL (Chili) OIL *certyfikowane składniki organiczne


Znajdziemy w nim olej rycynowy, najbardziej znany naturalny stymulator wzrostu włosów, olej arganowy, dodający włosom blasku, olej jojoba, którego kompozycja chemiczna jest prawie taka sama jak ludzkiego sebum, co umożliwia szybką absorpcję bez pozostawiania tłustej warstwy czy reakcji alergicznych oraz olej z nasion chili, który rozgrzewa skórę głowy i poprawia przepływ krwi do cebulek włosowych. Dzięki czemu przeciwdziała utracie włosów i stymuluje ich wzrost. 


Serum należy stosować dwa razy w tygodniu. Najpierw należy je wmasować w skórę głowy, pozostawić na ok. 20 minut, następnie umyć włosy.
 
 
Kosmetyk znajduje się w buteleczce z ciemnego szkła o pojemności 30 ml w cenie 56,90 zł. Kupicie go np. w mojej ulubionej internetowej drogerii Matique (KLIK), w której zakupy robię od ponad czterech lat. Uważam, że cena serum jest bardzo atrakcyjna, a kosmetyk wbrew pozorom wyjątkowo wydajny. Po ok. trzech miesiącach regularnego stosowania nie zużyłam jeszcze połowy opakowania. 


Jeśli chodzi stan moich włosów, są one teraz naprawdę w rewelacyjnej kondycji, zdecydowanie mniej ich wypada, ciągle rosną nowe baby hair, dzięki czemu fryzura zyskała na upragnionej przeze mnie objętości. Wyglądają pięknie, są błyszczące, miękkie, po prostu zdrowe. Uważam, że inwestowanie w kosmetyki, które zaprojektowano by dbały o skórę naszych głów, to droga do pięknych i zdrowych włosów. 

A jak tu u Was wygląda? Stosujecie kosmetyki skierowane wyłącznie do pielęgnacji skóry głowy? 



 




sobota, 9 września 2017

Krem Sacrum - źródło młodości

Dzień dobry Kochani,
Od dłuższego czasu w zakresie pielęgnacji twarzy stosuję głównie produkty marki Anna Pikura. Jest za mną  przyjemne spotkanie z kremem nawilżającym i matującym. Cięgle trwa romans z kremem pod oczy, zaczęłam też drugą butelkę ich hydrolatu z białych róż. Ale jeśli zapytalibyście mnie, który z produktów marki AP najbardziej mnie zaintrygował, to od początku był to Sacrum, najdroższy i mogę śmiało go tak określić - popisowy produkt z oferty Anna Pikura. 


Pełna nazwa kosmetyku to Sacrum Nieskończone Źródło Młodości. Nazwy oczywiście nie traktujmy dosłownie, bo żaden krem świata nie cofnie czasu, ani też go nie zatrzyma. Krem to nie zabieg medycyny estetycznej. Zachowajmy rozsądek i nie spodziewajmy się cudów. Ale za to możemy liczyć na solidną, naturalną oraz luksusową pielęgnację. Sacrum zdaniem producenta m.in.:
  • wyraźnie odmładza, skutecznie pobudza odnowę, powstrzymuje procesy starzenia,
  • przywraca skórze gładkość, sprężystość i jędrność,
  • przeciwdziała problemom i podrażnieniom, regeneruje naturalną barierę ochronną,
  • optymalnie odżywia i nawilża skórę,
  • odnawia naturalne funkcje skóry.
 
Jest to kosmetyk skierowany głównie do skóry dojrzałej z widocznymi oznakami starzenia się, ale sprawdzi się przy każdego typu skórze. Krem inteligentny, który daje skórze to, co jest jej najbardziej w danej chwili potrzebne.

Tak jak wszystkie kremy AP ze względu na naturalny skład, Sacrum należy przechowywać w lodówce i nakładać za pomocą dołączonej do kosmetyku szklanej szpatułki.  Skład wysoce mnie satysfakcjonuje. Do najważniejszych składników aktywnych należy m.in.: Tetrapeptyd Młodości, ekologiczny olej z nasion dzikiej róży piżmowej, sok z bażyny czarnej, wyciąg z meksykańskiej opuncji figowej, masło shea, macerat z kwiatów kasztanowca, olejek eteryczny z drzewa sandałowego

Zaintrygował mnie Tetrapeptyd Młodości, cóż to jest? Producent wyjaśnia, że jest to nowatorski składnik biomimetyczny (naśladujący naturalne mechanizmy skóry), który pobudza syntezę substancji budujących warstwę podstawną naskórka - styk naskórka ze skórą właściwą - odpowiadającą za spoistość skóry i jej potrzeby metaboliczne. Przywraca skórze integralność strukturalną i funkcjonalną.
 
Oraz oczywiście eteryczny olejek sandałowy, który jest znanym naturalnym afrodyzjakiem, ale stosuje się go również jako silny środek przeciwdepresyjny i przeciwlękowy. To jeden z najdroższych olejków stosowanych w perfumiarstwie. Na warsztatach perfumowych miałam przyjemność wąchać naturalny olejek z sandałowca. Ma bogaty, balsamiczny, łagodny, naturalny aromat z delikatną, drzewną nutą. Wiecie, że wierzę w aromaterapię, mogę więc pokusić się o opinię, że dzięki zawartości tego olejku, Sacrum może wpływać na poprawę naszego samopoczucia :)

Poniżej cały skład:
Aqua, Rosa Moschata Seed Oil, Butyrospermum Parkii Fruit, Helianthus Annuus Seed Oil, Aesculushippocastanum Extract, CetearylOlivate, Sorbitan Olivate, Cetylalkohol, Niacinamide, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Ethylhxyl Olivate, Potassium PCA, Empetrum Nigrum Fruit Juice, Hyaluronic Acid, Phenoxyethanol, Santalum Album Oil, 1,2-Octanediol, Xanthan Gum, Opuntia Ficus-Indica Stem Extract, Sorbica Cid, Potassium Sorbate, Dextran, Caprooyl Tetrapeptide-3


Na uwagę zasługuje przepiękne opakowanie. Krem otrzymujemy w eleganckim, aksamitnym woreczku, a słoiczek przypomina drogocenny klejnot. 


Pojemność to standardowe 50 ml, ale wydajność ze względu na bogatą, masełkowatą (lecz nie tłustą!) konsystencję kremu oceniam nieco gorzej niż inne kremy marki. Ale nadal jest to kosmetyk wydajny.


Można go stosować zarówno na dzień i na noc, ale ja upodobałam sobie wieczorną aplikację. Na noc preferuję bardziej bogate i odżywcze preparaty. Rano wolę coś lekkiego.

Kontrowersje budzi cena produktu. Wynosi ona 1500 zł. Jest to najdroższy krem jakiego kiedykolwiek używałam. Na szczęście marka robi bardzo często promocje i można przetestować go w dużo niższej cenie, aktualnie jest to 499 zł -> KLIK.  


Pewnie jesteście ciekawi jak działa ten arystokrata wśród kremów. Dzięki Sacrum moja skóra utrzymuje bardzo dobrą kondycję. Jest wspaniale nawilżona, jędrna, sprężysta i odżywiona. Mam poczucie że jest zadbana i piękna. Błyszczy, ale nie od problemów  z sebum,  a naturalnym blaskiem, który ma tylko zdrowa i wypielęgnowana skóra. To jak efekt rozświetlacza, ale bez sztucznych drobinek ;) Bardzo lubię w kremach AP  to, że gdy je stosuję, nie wyskakują mi na twarzy niemile widziane niespodzianki. Sacrum nie zawiódł i pod tym względem. Nieskromnie  powiem, że jak na moje już wkrótce 35 lat, mam skórę w bardzo dobrej kondycji. Uważam, że zawdzięczam to przemyślanej pielęgnacji. Nie wszystko należy pozostawić w rękach genom. I oczywiście lepiej przeciwdziałać, niż leczyć. Myślę, że obietnice producenta zostały spełnione, ciężko mi jedynie odnieść się do powstrzymania procesów starzenia i odnowienia naturalnych funkcji skóry. Na ocenę takich efektów potrzeba więcej czasu.  

Czy polecam Sacrum? Tak, ale nie w cenie detalicznej, a jedynie korzystając z promocji. 1500 zł to nie jest kwota, jaką mogłabym wydać na krem. Wiem, że są kobiety, które wydają takie sumy, ale ja do nich nie należę. Niemniej cieszę się, że mogłam przetestować Sacrum. Była to dla takiej kosmetoholiczki jak ja niezwykła przygoda i pielęgnacyjna ekstaza ;) To naprawdę piękny kosmetyk. Szkoda że jest tak drogi i że wielu kobietom nie będzie dane go wypróbować. 

Kochani jestem bardzo, bardzo ciekawa Waszej opinii. Czy mielibyście ochotę przetestować Sacrum? Czy krem Was zaintrygował? 




sobota, 2 września 2017

Pierwszy prezent na 35 urodziny

Dzień dobry Kochani,
11 września kończę 35 lat. Alina jako pierwsza obdarowała mnie z tej okazji.
Zastanawiałam się, czy poczekać na wszystkie urodzinowe prezenty i pokazać je w jednym poście, ale czekolada nie przetrwałaby do tego momentu. Prawdopodobnie tuż po kliknięciu "opublikuj" czekolada zostanie otworzona :)


Nie wiem jak Alina to robi, ale jej prezenty są zawsze w 100 % trafione. 


O zakreślaczach Mildliner marzyłam od dawna. Zamówiłam je nawet na ebayu, ale już niedługo minie rok, a paczka nadal nie przyszła... W zeszłym roku zaczęłam prowadzić bullet journal i mildlinery będą dla tej formy organizacji czasu fantastycznym dodatkiem.


W paczce pojawiło się oczywiście coś kosmetycznego. O wegańskiej marce Sauberkunst przeczytałam na blogu Aliny. Rzeczywiście kosmetyki pachną przepięknie i intensywnie. Otrzymałam wiśniową kulę do kąpieli i mydełko mango lassi.


Na górze po lewej wymieniana już czekolada. Z białym nugatem! Sami rozumiecie czemu nie mogłam czekać. W duecie z ziołową herbatą marki Sonnentor, którą pije się w czasie wolnym, na przykład po skończeniu pracy. Bardzo mi się taki obraz podoba, wracam z pracy i zaparzam moją herbatę na wolny czas :)


Alina ostatnio pisze sporo o ruchu "zero waste", który uczy jak ograniczać ilość śmieci i plastiku. Jeśli jesteście ciekawi o co dokładnie chodzi, odsyłam na jej bloga aliny.pl Ja też podłapuję pewne elementy z tego nurtu. Na przykład zaczęłam nosić w torebce torbę na zakupy z materiału i nie biorę już tak często plastikowych reklamówek. Teraz będę mogła też myć naczynia powyższą szczoteczką i zamienić plastikową szczoteczkę do zębów, na bambusową. 

Alinie raz jeszcze dziękuję za piękne prezenty, a Was już teraz zapraszam na kolejne wpisy



poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Sophisticated Care

Dzień dobry Kochani,
Podczas ostatniej bytności we Wrocławiu, miałam przyjemność odwiedzić Klinikę Anna Pikura. Kosmetyki marki Anna Pikura stosuję od kilku miesięcy i byłam bardzo podekscytowana planowaną wizytą. Czułam się jak dziecko przed dniem świętego Mikołaja :) Ale spodziewałam się, że czekają mnie relaksujące i przyjemne chwile.

Klinika jest położona praktycznie w samym centrum na ulicy Kazimierza Wielkiego (parę kroków od rynku), odnalazłam ją bez problemu.


Wnętrze przypadło mi do gustu, elegancko, w tonacji  brązów i złota. Sporo drewna, roślin, antyków.


Dużo pięknych fotografii..


Na tym tyle można podziwiać wyeksponowane na różne sposoby słoiczki i buteleczki z kosmetykami i kremami AP.




Powitała mnie bardzo uprzejma pani recepcjonistka.



A później przesympatyczna pani kosmetolog :) 
Po krętych, drewnianych schodkach zostałam zaprowadzona do gabinetu.

  

Gdzie przygotowałam się do zabiegu.


Założyłam szlafroczek i zrobiłam parę zdjęć :)


Pani kosmetolog zaproponowała dla mojej cery zabieg Sophisticated Care. Jest to silnie dotleniający i odmładzający zabieg na twarz. Można go rozszerzyć o szyję oraz dekolt i z takiej też opcji skorzystałam. 

Rytuał pielęgnacyjny rozpoczął się od peelingu kawitacyjnego, który głęboko oczyszcza skórę, ale też poprawia jej ukrwienie i natlenienie. 

Kolejnym etapem jest wprowadzenie do głębokich warstw skóry kolagenu AP BIOAKTIV PLUS za pomocą sonoforezy. Przyznam, że nie wiedziałam wcześniej co to jest sonoforeza, jak się okazuje jest to masaż ultradźwiękowy wykorzystywany w celu wtłoczenia w głębsze warstwy skóry różnego rodzaju preparatów regenerujących i nawilżających. 

Podczas aplikacji kolagenu czułam intensywne gorąco na skórze. Miałam wrażenie, jakby moja skóra wyczerpana ciągłą ekspozycją na słońce i szkodliwe czynniki zewnętrzne, wręcz spijała żel. 



Później następił bardo przyjemny i relaksujący masaż firmowy Glorious Touch. Jest to rozświetlający i odprężający masaż anti-aging twarzy, szyi i dekoltu oparty na ruchach głaskania, rozcierania i ugniatania.


Po jego zakończeniu zaaplikowana została francuska maska algowa, bogata w cenne substancje odżywcze i kojące. Uwielbiam efekt jaki daje maska algowa, skóra jest po niej rozświetlona, rozjaśniona i ma piękny koloryt. 


Ostatnia część rytuału Sophisticated Care to aplikacja luksusowego kremu AP dobranego do cery klienta. Za chwilę opowiem Wam, jaki krem został wybrany dla mnie :) 

Poniżej krótka prezentacja kosmetyków Anna Pikura wykorzystanych podczas zabiegu: 


Na szczególną uwagę zasługuje AP BIOAKTIV Kolagen +, pielęgnujący żel kolagenowy dla wszystkich typów skóry. Bardzo spodobało mi się określenie, jakie znalazłam na stronie marki: "To istny mercedes wśród Kolagenów." Skąd wynika unikatowość preparatu? 

Wiele preparatów kolagenowych oferowanych na rynku, pochodzi ze skór krowich lub świńskich. Tak wiem, brzmi to okropnie. A jak się okazuje, jest to też nieskuteczne, gdyż komórki kolagenu krowiego są za duże by przedostać się przez warstwę skóry ludzkiej. Natomiast AP BIOAKTIV Kolagen + jest kolagenem aktywnym biologicznie, pozyskiwanym z ryb, który po aplikacji potrafi uzupełnić deficyt naszego własnego kolagenu i bez problemu wnika przez skórę. 

Kolagen aktywny biologicznie: 

  • spowalnia procesy starzenia się skóry, spłyca zmarszczki,
  • poprawia jędrność i napięcie skóry,
  • wygładza naskórek, eliminuje niedoskonałości,
  • pielęgnuje i regeneruje skórę w przypadku blizn,
  • pielęgnuje i koi skórę trądzikową,
  • pielęgnuje m.in. w przypadku stanów zapalnych, uszkodzeń skóry,
  • przy aplikacji na powieki poprawia kondycję skóry.

Nie bez przyczyny o klinikach Anna Pikura, mówi się "kliniki kolagenowe". 


Absolutnym hitem okazał się dla mnie Magical - luksusowy krem błyskawicznie upiększający, którego nałożeniem zakończył się zabieg Sophisticated Care. Magical ma absolutnie obłędny cytrusowy zapach, w którym zakochałam się od pierwszej aplikacji. A sformułowanie "krem błyskawicznie upiększający" intryguje i sprawia, że ma się ochotę na więcej.



Na pewno jesteście ciekawi, jaki jest rezultat zabiegu. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to fantastyczna gładkość i miękkość skóry. Nie przypominam sobie kiedy moja twarz, była do tego stopnia przyjemna i miła w dotyku.  Do tego zyskała sprężystość, piękne rozświetlenie, wręcz wybielenie i ujednolicenie kolorytu. To zdecydowanie efekt WOW, który rewelacyjnie sprawdzi się przed każdą szczególną okazją, czy wielkim wyjściem. Byłam do tego stopnia zadowolona z efektu, że nie odczułam potrzeby nałożenia podkładu przez cały dzień. 

Koszt Sophisticated Care to 170 zł za twarz (z rozszerzeniem na szyję i dekolt wynosi 190 zł), uważam że to atrakcyjna i rozsądna cena za wieloetapowy rytuał z wykorzystaniem markowych kosmetyków.

Po opuszczeniu gabinetu czekała na mnie niespodzianka, świeżo wyciskany sok z marchwi, jabłka i bazylii. Okazuje się, że o klientki kliniki Anna Pikura dba się nie tylko od zewnątrz ;)


Podczas kolejnej wizyty we Wrocławiu, nie wyobrażam sobie znowu nie odwiedzić kliniki Anna Pikura. Czas jaki przeznaczamy dla siebie, na relaks, pielęgnację, jest niepowtarzalny. Procentuje nie tylko pięknym wyglądem, ale przede wszystkim wspaniałym samopoczuciem i uśmiechem. 


Kochani dajcie znać, czy lubicie zabiegi kosmetyczne, czy korzystacie z takiej formy pielęgnacji i relaksu i oczywiście jakie są Wasze doświadczenia w tym zakresie! Ściskam!!



czwartek, 24 sierpnia 2017

Weekend we Wrocławiu

Witajcie Kochani,
Jeden z ostatnich weekendów spędziłam we Wrocławiu. Chciałabym Wam opowiedzieć, jak minął mi czas w jednym z najpiękniejszych polskich miast.
Lubię podróżować sama. Oczywiście wolę w towarzystwie bliskich, bo bardzo przyjemnie dzieli się radosne chwile z ważnymi dla nas ludźmi, ale samotne podróżowanie zdecydowanie ma swój urok. 

Zatrzymałam się w wynajętym apartamencie. Pierwszy raz korzystałam z takiej formy noclegu i miałam w związku z tym mały stres, ale wszystko potoczyło się bez problemów.


Spałam w bardzo ładnym lokum, położonym blisko dworca i starego miasta. Także przez cały pobyt (z jednym wyjątkiem) poruszałam się pieszo. Po odebraniu kluczy i obejrzeniu apartamentu, gdzie zostawiłam bagaże, od razu pobiegłam zwiedzać.


Cel - napić się dobrej kawy w okolicach rynku. Zaintrygowała mnie ulica Więzienna, tam też się zatrzymałam na dobrej kawie, która oficjalnie rozpoczęłam mój weekend :)


Później szwendałam się po rynku i okolicach, bez konkretnego celu.


Podziwiałam piękne kamienice. Zwiedzałam małe, urokliwe galeryjki.


Potem udałam się na obiad do wegańskiej Baszty, knajpki z tajskim jedzeniem. Miejsce to poleciła mi kochana Ekocentryczka ( dziękuję :) !!) Wybrałam pad thai w sosie z chilli i mango i aromatyczną lemoniadę z tajską bazylią.


Po obiedzie wybrałam się na spacer po pięknym Ostrowie Tumskim.


Odwiedziłam też urokliwy Ogród Botaniczny, gdzie zatrzymałam się na chwilę, by poczytać.


To już wszystkie piątkowe atrakcje, na więcej nie miałam siły. Wróciłam do apartamentu, poczytałam przy lampce białego wina i dość szybko położyłam się spać.

Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie i przeszłam się do Central Cafe, gdzie zjadłam śniadanie, przepyszne naleśniki z owocami, bitą śmietaną i sosem czekoladowym. Mają tam też rewelacyjne bajgle, polecam.


Na godzinę 11 miałam umówiony zabieg kosmetyczny w klinice Anna Pikura (dokładnie o zabiegu opowiem w kolejnym poście!). Po śniadaniu miałam jeszcze trochę, więc obejrzałam z zewnątrz piękny budynek Teatru  Lalek. Wrócę tu kiedyś z córką :)


W ogóle mamy w planach weekend we Wrocławiu śladami krasnoludków. Poniżej pierwszy krasnoludek jakiego spotkałam, dobrze trafiłam, bo częstował kawą, a kawę jak wiecie uwielbiam.


Po cudownym relaksie w klinice AP wróciłam na rynek.


W kamienicy Jaś (powyżej biały Jaś i różowa, strojna Małgosia) obejrzałam małą wystawę fotografii Audrey Hepburn autorstwa Miltona H. Greene'a.


Nabrałam ochoty na drugą kawę i lampkę różowego wina.



Bardzo zależało mi, żeby odwiedzić Ogród Japoński. W drodze do ogrodu obejrzałam słynną fontannę otoczoną pergolą.


Ogród Japoński jest bardzo ładny, ale odwiedzało go akurat sporo turystów. I nie było tak spokojnie,  jak w Ogrodzie Botanicznym, gdzie mogłam w ciszy usiąść i poczytać. Był też nieco mniejszy niż sobie wyobrażałam.
 


Poniżej małe zakupy :) Bez mapki bym zginęła.  We Wrocławiu mają bardzo fajne drogerie Lilaróż, których asortyment mnie zaskoczył. Znajdziecie tam wybór marek naturalnych, azjatyckich, niemalże wszystko co jest aktualnie popularne i na czasie.


Intensywną sobotę postanowiłam uwieńczyć wyjątkową kolacją. Zdecydowałam się na portugalską restaurację Taszka, gdzie uraczyłam się wybornym menu degustacyjnym,  prezentującym najciekawsze propozycje szefa kuchni. To była uczta dla zmysłów!

Z przystawek zachwyciły mnie aromatyczne gołąbki z grzybowym puree zawinięte w paloną kapustę włoską.


Na starter podano cukinię na kozim mleku z oliwą.


Faworytem jeśli chodzi o dania główne okazał się dorsz z kalafiorowym  puree i sosem z żółtek.



Z dwóch deserów, zadziwił mnie krem z koziego sera z truskawkami i sosem z bazylii tajskiej...


A zachwycił, krem z białej czekolady z pistacjami i sorbetem z zielonego jabłka.


Następnego dnia wyjeżdżałam wcześnie.


Dlatego starczyło mi czasu tylko na śniadanie i pożegnanie z rynkiem.


To był cudowny weekend i z wielką chęcią go powtórzę. Do zobaczenia piękny Wrocławiu, mam nadzieję już wkrótce!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)