czwartek, 13 lipca 2017

Letnia pielęgnacja cery - Matmatique oraz AP Mist Rosarium

Witajcie Kochani,
Co jest dla Was ważne w letniej pielęgnacji skóry, a co stanowi problem?
Ja stawiam na orzeźwienie skóry. Lubię gdy czuje się ona lekko, nie jest obciążona mocnym makijażem czy nadmiarem kosmetyków. Natomiast borykam się z nadmiernym błyszczeniem, zwłaszcza  w upały.

Dziś przedstawię Wam dwa kosmetyki, które rewelacyjnie sprawdzą się w gorące dni lata.


AP Mist Rosarium

To nawilżająca i tonizująca woda różana otrzymana w wyniku destylacji parą wodną świeżych kwiatów wyłącznie róży białej Rosa x alba L. Jest to jedna z najstarszych odmian róży, uprawiana od około 4 tysięcy lat! Róża biała ma piękny aromat o lekkich cytrusowych tonach, a woda otrzymywana z jej płatków zalicza się do ekskluzywnych i rzadko spotykanych hydrolatów.

Skład AP Mist Rosarium to tylko: Rosa Alba (Rose) Flower Water, Aqua, Gluconolactone, Sodium Benzoate 

Mgiełka znajduje się w butelce 100 ml (koszt 50 zł) z ciemnego szkła z wygodnym atomizerem, który idealnie rozpyla wodę. Można aplikować ją pod makijaż i na makijaż; rano jako tonik lub w ciągu dnia, żeby odświeżyć skórę.

AP Mist Rosarium jest jednym ze stałych elementów planu pielęgnacyjnego marki Anna Pikura. Nakładana przed kremami AP, czy preparatami typu Hyaluronist ułatwia ich wnikanie w głąb skóry, ale też dodatkowo nawilża.

Jest odpowiednia do skóry każdego typu, a zwłaszcza dla skóry wrażliwej, naczyniowej, dojrzałej, trądzikowej. Wg producenta AP Mist Rosarium regeneruje i koi skórę, wzmacnia drobne naczynia krwionośne. Optymalizuje pH skóry i normalizuje wydzielanie sebum. Ma właściwości oczyszczające, łagodnie ściągające i wygładzające.

Jako fascynatka świata zapachów wiem, że róża róży nie równa. I na pewno nie każda pachnie tak samo. AP Mist Rosarium uwielbiam za piękny, szlachetny aromat, który wywołuje mój uśmiech każdego ranka. Uczucie orzeźwienia w gorący dzień, tuż po wyjęciu mgiełki z lodówki i aplikacji jej na skórę, to czysta przyjemność. 


Matmatique

to krem przeznaczony dla skóry mieszanej oraz tłustej. Jak sama nazwa wskazuje ma on działać matująco, ale nie tylko... Producent obiecuję, że krem m.in.:

• łagodnie oczyszcza i ściąga pory skóry,
• reguluje pracę gruczołów łojowych przeciwdziałając nadmiernej produkcji sebum,
• działa delikatnie odkażająco i przeciwgrzybiczo,
• zapobiega wypryskom,
• łagodzi podrażnienia, przeciwdziała problemom skóry,
• zapewnia właściwe nawilżenie,
• działa przeciwrodnikowo, spowalniając proces starzenia się skóry,
• pobudza procesy syntezy kolagenu i elastyny w skórze.

Krem podobnie jak inne produkty marki ma rewelacyjny, naturalny skład. Znajdziemy w nim takie składniki jak macerat brzozowy, miąższ aloesowy, ekstrakt z algi brunatnej wielkomorszczu gruszkowatego, olejek eteryczny z rozmarynu...

Skład: Aqua, Helianthus Annuus Seed Oil, Betula Alba Leaf Extract, Macrocystis Pyrifera (Kelp) Extract, Niacinamide, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Betaine, Panthenol, Cetyl Alcohol, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sorbic Acid

Krem można nakładać rano i wieczorem, ale ja ze względu na właściwości matujące, najczęściej stosowałam go na dzień. Pod krem stosowałam mgiełkę AP Mist Rosarium i Hyaluronist. Ale nakładałam go też solo, czy na tonik innej marki. 

Matmatique  tak jak inne kremy AP znajduje się w szklanym słoiczku, (cena 300 zł za 50 ml) zapakowanym w ładny, satynowy woreczek z dołączoną szpatułką. Oczywiście, należy go też przechowywać w lodówce.


Krem ma biały kolor, puszystą, śmietankową konsystencję i przyjemny zapach, wyczuwam delikatną rozmarynową nutę :) Muszę pochwalić go za wydajność, myślę że słoiczek wystarczy na kilka miesięcy regularnego używania, ja po 1,5 miesiąca stosowania zużyłam ok. 1/4 produktu.

Co do działania krem fenomenalnie sprawdził się dla mojej mieszanej skóry. Rzeczywiście ją zmatowił, ale bez obciążania i zapychania, czego nieco się obawiałam. Dał radę zniwelować połysk w strefie T, nawet przy temperaturze ok. 30 stopni, skóra pozostała matowa przez kilka godzin. Często kosmetyki dedykowane skórze tłustej są agresywne, w przypadku Matmatique nie ma mowy o podrażnieniach, czy ściągnięciu cery. Nie miałam też problemów z niedoskonałościami, przez cały okres stosowania kremu pojawił się jeden wyprysk na brodzie i bardzo szybko zniknął. Cera zyskała  piękny satynowy wygląd, jest gładka i przyjemna w dotyku. Jestem bardzo zadowolona z jej aktualnego stanu. Pielęgnacja Anna Pikura zdecydowanie mi służy :)  

Na koniec dobra wiadomość, w najnowszym newsletterze marki Anna Pikura Matmatique jest w promocyjnej cenie 219 zł!!

Dajcie mi koniecznie znać, na co stawiacie w letniej pielęgnacji skóry oraz oczywiście, czy powyższe kosmetyki Was zaciekawiły i czy mielibyście ochotę je przetestować. 

 



środa, 5 lipca 2017

Hyaluronist i Serenology ANNA PIKURA - pielęgnacja przecizmarszczkowa okolic oczu

Cześć Kochani,
Zapraszam na kolejne spotkanie z luksusowymi biokosmetykami polskiej marki Anna Pikura, o której pisałam po raz pierwszy przy okazji recenzji kremu nawilżającego Hydrology. Dziś skupimy się na pielęgnacji skóry wokół oczu i zapobieganiu starzeniu się skóry. 



Pierwszy preparat o jakim chciałam Wam opowiedzieć to Hyaluronist, czyli nic innego jak czysty kwas hialuronowy pozyskiwany metodami ekologicznymi. 

Skład: Aqua, Sodium Hyaluronate, Gluconolactone, Sodium Benzoate



Kwas hialuronowy jest jedną z najwartościowszych – bo w pełni biozgodną ze skórą – substancją nawilżającą w kosmetykach. Zastosowanie go w stężeniu 3% (najwyższym dopuszczalnym w kosmetologii) gwarantuje intensywną rewitalizację skóry. Dzięki temu, że występuje we wszystkich organizmach żywych, możliwe stało się jego biotechnologiczne pozyskiwanie dzięki wyselekcjonowanym szczepom bakterii pracującym na bazie substancji roślinnej. Skóra rozpoznaje go jako swój składnik fizjologiczny, dlatego jest on bezpieczny w stosowaniu, nie wywołuje alergii ani podrażnień.
Hyaluronist zaleca się dla skóry dojrzałej, starzejącej się, zwiotczałej, z opadającymi rysami twarzy (to ja!), ale również przesuszonej i niewystarczająco nawilżonej. 

Producent obiecuje, że preparat: 

 

  • uelastycznia, odżywia i rewitalizuje skórę
  • poprawia jędrność i gęstość skóry
  • nawilża i wygładza skórę okolic oczu
  • wygładza zmarszczki i bruzdy
  • zapewnia maksymalne nawilżenie
  • przywraca prawidłowe funkcje skóry
  • stymuluje odnowę komórkową
  • zwalcza wolne rodniki

Jak go stosować? Należy nakładać go na dokładnie oczyszczoną, stonizowaną skórę. Po aplikacji należy nałożyć aktualnie stosowany krem. Można aplikować preparat dwa razy dziennie (bądź częściej, jeśli mamy taką potrzebę). Nadaje się również na okolice oczu.


Hyaluronist zapakowany jest w tekturowe, beżowe pudełko. Tym razem zgodzicie się ze mną, że nie wzbudza ono skojarzeń z markę Estee Lauder :) Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi, spieszę z wyjaśnieniem. Opakowanie kremu Hydrology, który recenzowałam ostatnio, wywołało sporo emocji w związku ze swoim podobieństwem do pudełek kremów marki Estee Lauder. Postanowiłam zapytać przedstawicieli marki Anna Pikura, skąd wynika takie podobieństwo i czy wszystkie pudełka kosmetyków Anna Pikura tak wyglądają? Oto jaką odpowiedź otrzymałam:

"To miłe, że kartonik Hydrology porównuje się do opakowań Estee Lauder, której osiągnięcia jako twórczyni oryginalnej marki kosmetycznej są na pewno inspirujące dla kogoś, kto jak Anna Pikura stworzył od podstaw własną markę.
Jednak kartonik Hydrology nie był w żadnym razie wzorowany na pudełeczkach Estee Lauder -- ma on na sobie oryginalne logo ANNA PIKURA, a jego pastelowa morska barwa ma się kojarzyć z wodą, bo Hydrology to krem nawilżający. Ponieważ zresztą sztandarową linią marki jest AP BIOAKTIV Kolagen, czyli kolagen aktywny biologicznie pozyskiwany z ryb, to skojarzenia marki z wodą są zamierzone.
Kremy ANNA PIKURA są jednak pakowane w ekskluzywne woreczki, nie w kartoniki. Hydrology, który był pierwszym produktem w linii biokremów botanicznych, jest tutaj wyjątkiem, wkrótce jednak i on zmieni opakowanie."

Hyaluronist znajduje się w słoiczku z ciemnobrązowego szkła ze złotą nakrętką (30 ml, koszt 169 zł).


Podobnie jak inne preparaty AP należy go przechowywać w lodówce i nakładać dołączoną do żelu szklaną szpatułką.


Kosmetyk jest praktycznie bezzapachowy o konsystencji przezroczystego żelu.
Jest bardzo wydajny, stosuję go regularnie od kilku tygodni, rano i wieczorem, na twarz, okolice oczu, szyję i dekolt, a nie zużyłam nawet 1/3 słoiczka!!

Trudno oceniać Hyaluronist jako osobny produkt. Myślę, że to bardzo dobry pomysł wzmacniać działanie kremu dodatkowym preparatem, którego dobroczynne właściwości dla skóry są niezaprzeczalne. Żel sprawdził się zarówno z kremem marki Anna Pikura (stosowałam go pod krem Hydrology oraz Matmatique, o którym opowiem wkrótce w osobnej  recenzji) jak i z kremem innej marki. Hyaluronist to idealna baza pod krem, choć nie radziłabym stosować go solo. Ten kosmetyk jest jak świetny kompan, dzięki któremu stosowana przez nas pielęgnacja jest skuteczniejsza i efektywniejsza. A skóra po zastosowaniu takiego duetu wygląda pięknie. Jest nawilżona, fantastycznie wygładzona oraz zdecydowanie bardziej napięta, zaobserwowałam to zwłaszcza w okolicy oczu. 

Mam kilka uwag co do samej aplikacji.  Hyaluronist tuż po nałożeniu nieco się klei. Ale po zastosowaniu kremu, to uczucie natychmiast znika. Przyznam też, że czasami gdy miałam słabszy dzień albo bardzo spieszyłam się rano, wyciąganie wszystkich słoiczków z lodówki i nakładanie ich szpatułką było nieco męczące. Ale z drugiej strony z odpowiednim nastrojem i nastawianiem stanowiło cudowny rytuał pielęgnacyjny, który cieszył i relaksował. Luksus to nie tylko wysoka cena, to również czas jaki poświęcamy dla siebie.




to luksusowy krem przeciwzmarszczkowy pod oczy o cudownym żółciutkim kolorze i puszystej konsystencji.


Serenology to istny koktajl dobroczynnych składników. Znajdziecie w  nim m.in. ekologiczny olej z dzikiej róży piżmowej, wodę z kwiatów bławatka, olej z nasion wiesiołka dwuletniego, koenzym Q10,  naturalne ceramidy roślinne.

Skład: Centaurea Cyanus Flower Water, Rosa Maschata Seed Oil, Chondrus Crispus Extract, Glycerin, Niacinamide Cetearyl Olivate, Sorbitian Olivate, Ceramide 3, Ceramide 6 II, Ceramide 1, Phytosphingosine, Cetyl Alcohol, Caffeine, Oenothera Biennis Oil, Tocopheryl Acetate, Lactic Acid, Ubiquinone, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sorbic Acid, Xanthan Gum


Przeznaczony jest przede wszystkim dla skóry dojrzałej, zwiotczałej, z wyraźnymi oznakami starzenia, brakiem jędrności, zmarszczkami, obrzękami, cieniami, skłonnością do podrażnień.

Wg producenta Serenology:

• spłyca głębokie zmarszczki i likwiduje drobniejsze,
• polepsza jędrność, sprężystość i napięcie skóry,
• odmładza, zwiększając zawartość prawidłowo zbudowanego kolagenu w skórze,
• przywraca właściwe nawilżenie,
• rozjaśnia cienie i poprawia koloryt cery,
• działa silnie przeciwrodnikowo, hamuje proces starzenia się skóry,
• pobudza procesy odnowy skóry,
• odbudowuje zewnętrzną barierę ochronną skóry,
• działa łagodząco, przeciwalergicznie, eliminuje podrażnienia.

Krem przyszedł do mnie zapakowany w satynowy woreczek z dołączoną szklaną szpatułką. Sam kosmetyk znajduje się w szklanym słoiczku o pojemności aż 25 ml (cena 300 zł), to aż 10 ml więcej niż z reguły zawierają kremy pod oczy. Ma on delikatny, przyjemny, roślinny zapach. Wchłania się szybko, ale trzeba go najpierw delikatnie wklepać. Bez problemu nakłada się na niego makijaż. Serenology jest również niesamowicie wydajny. Po kilkutygodniowym stosowaniu nie zbliżyłam się nawet do połowy słoiczka. To również bardzo łagodny kremik, nie wywołuje żadnych podrażnień, koi i wywołuje uczucie komfortu. Tak jak wspominałam wcześniej, zaobserwowałam wyraźną poprawę kondycji skóry wokół oczu. Drobniejsze zmarszczki uległy wyraźnemu spłyceniu, zauważyłam też że okolice oczu są delikatnie rozświetlone i optymalnie nawilżone każdego dnia.

Bardzo polubiłam się z kosmetykami Anna Pikura. Jeśli macie ochotę przetestować coś z oferty AP, pamiętajcie że warto czekać na promocje, marka robi je bardzo często. Koniecznie dajcie znać, co sądzicie o wieloetapowej pielęgnacji skóry i jak dbacie o okolice oczu...Cudnego dnia!

środa, 28 czerwca 2017

Roślinne gotowanie - relacje z warsztatów

Dzień dobry Kochani,
Uwielbiam spotkania, które zachęcają do robienia nowych rzeczy. Inspirują w taki sposób, że od razu po powrocie do domu masz ochotę zaczął działać. Sprawiają, że jesteś pełen energii i entuzjazmu. W takim właśnie spotkaniu uczestniczyłam w ostatnią sobotę. 

Gdzie?

Spotkaliśmy się o 10 rano w restauracji Mech. To kawiarnia, która funkcjonuje od paru tygodni na warszawskiej Saskiej Kępie. Okolica piękna, a sam lokal kameralny, klimatyczny z cudowną "leśną" ścianą z mchu :) 

 
Po co?

Aby poznać nowe smaki, porozmawiać o jedzeniu, zdrowiu, roślinnej kuchni. Dowiedzieć się jak gotować szybko i prosto, ale też zdrowo i smacznie. Jak dzięki jedzeniu podnieść poziom energii, poprawić samopoczucie.

Z kim?

Warsztaty prowadziły: Daria Ekocentryczka i Dominika Brzeska. Przesympatyczne, ciepłe, zakręcone na punkcie pysznej, roślinnej kuchni, wspaniałe kobiety. Czarodziejki absolutne.


Dziewczyny przyrządzały między innymi mleko migdałowe, pyszne smoothie, brownie z batatów..


Rawnolę, trzy rodzaje hummusu, sałatkę z masowanym jarmużem i granatem... 


Absolutnym hitem okazała się pizza na kalafioro-migdałowym spodzie. Piękna, prawda?


Paprykowy hummus wczoraj zabrałam ze sobą do pracy, wcinałam go z surową marchewką. Pycha! Kolejny przepis do wypróbowania to jaglano, daktylowy czekoladowy krem.


Wspaniałym doświadczeniem jest to, że spotyka się w jednym miejscu osoby, które dzielą Twoją pasję do kuchni roślinnej. Nagle okazuje się, że macie tak dużo wspólnych tematów, że dosłownie buzia się nie zamyka. Tyle ciekawych osobowości, każda ze swoją historią, która zaprowadziła ją do tego miejsca. 


Dziewczyny zaprosiły na warsztaty Kamilę Wrzesińską, dietetyka klinicznego i doradcę żywieniowego, autorkę bloga ZielonyTalerz.pl Kamila wspierała nas swoją wiedzą, odpowiadała na liczne pytania, rozwiewała wątpliwości. 


A tematów i pytań było mnóstwo. O tym jak powstrzymać słodyczowe pokusy, ile posiłków dziennie powinno się jeść, jak zachęcić dzieci do zdrowego jedzenia.


Co tak naprawdę ma wpływ na nasze samopoczucie. Jak jeść by mieć siłę, energię i uśmiech na twarzy. 
Na warsztatach nakarmione zostało nie tylko moje ciało, ale również dusza.


Daria i Dominika zabrały ze sobą mnóstwo zdrowych smakołyków marki Machina Smaku i superfoods ze sklepu Ekogram.pl Można było degustować,  próbować, notować inspiracje...
Przepięknych drewnianych misek użyczyła Pracownia Smoków. Muszę mieć taką miskę! Zwykłą okrągłą albo przypominającą małpkę, czy liska :)


Głowę mam pełną pomysłów i chęci. 


Było to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych doświadczeń tego roku. Bardzo dziękuję Darii i Dominice za cudowne spotkanie, zaczarowałyście mój dzień!




czwartek, 22 czerwca 2017

Whamisowe love


Cześć Kochani,
Fascynacja kosmetykami koreańskimi trwa i trwa. Cenię je za innowacyjność, kreatywność i świetne działanie. Niestety często składy kosmetyków koreańskich pozostawiają sporo do życzenia. Na szczęście udało mi się odkryć koreańską markę, która pod względem składów rzuciła mnie na kolana.

Kosmetyki Whamisa, bo o tej marce mowa, "posiadają w składzie liczne ekstrakty fermentowane. Dlaczego są one skuteczniejsze w działaniu niż takie same składniki niefermentowane? Proces fermentacji przebiega w bezpiecznym środowisku. Zabieg ten pozwala zminimalizować substancje odżywcze na mniejsze cząsteczki, które łatwiej wnikają w skórę, dostarczając jej natychmiastowego nawilżenia. Ten proces pozwala wzbogacić wyciągi roślinne o dodatkowe aminokwasy i minerały, efektem czego otrzymujemy skoncentrowany, bardziej odżywczy niż oryginalny, składnik aktywny. Dodatkowo kosmetyki Whamisa nie są testowane na zwierzętach, posiadają certyfikaty BDIH Whamisa i EWG Verified. Są bezpieczne dla kobiet w ciąży i matek karmiących. Whamisa to superfoods dla skóry."

Produkty Whamisa możecie zamówić na oficjalnej stronie dystrybutora: KLIK. To wysoka półka cenowa, ale zwróćcie proszę uwagę na pojemności produktów, zdecydowanie większe niż standardowe. Do tego na wspomnianej stronie pojawiają się często obniżki, dlatego możecie upatrzony produkt upolować w dużo niższej cenie. Wystarczy odrobina cierpliwości. Ja zanim zainwestowałam w pełnowymiarowe kosmetyki, zakupiłam sporo mini produktów. Na stronie sklepu jest ich pełen wybór. 


Po zapoznaniu się w miniaturkami zrobiłam spore zakupy, którymi już się chwalę :)


Whamisa robi rewelacyjne kosmetyki do pielęgnacji włosów. W ofercie dostępne są dwa rodzaje szamponów, dla suchej oraz dla tłustej skóry głowy. Ja używam Organic Seeds Shampoo Oily Scalp (pojemność 500ml!!!) przeznaczony do przetłuszczającej się skóry głowy. Używa go również mój mąż i nawet na nim ten szampon zrobił wielkie wrażenie. Bo to po prostu niesamowity produkt. W butelce pływają kawałki korzenia imbiru. Szampon niesamowicie odświeża skórę głowy i rewelacyjnie wpływa na włosy. W jego składzie znajdziecie aż 27 składników naturalnych.

Drugi w kategorii pielęgnacja włosów produkt jakiego używam to Organic Seeds Hair Scalp Tonic, czyli tonik wzmacniający i stymulujący włosy do wzrostu, polecany szczególnie w okresie osłabienia włosów. Nakłada się go na skórę głowy i nie spłukuje. Używam go po każdym myciu. Włosy mniej wypadają i ciągle pojawiają się nowe "baby hair". Filtrat z owsa, fermentowana woda ryżowa i wyciąg z cebuli to tylko kilka składników z imponującej listy ingrediencji.


Whamisa robi najlepsze maski w płachcie jakich używałam w życiu! A stosowałam ich  naprawdę wiele. W ofercie występują trzy wersje z ryżem, pomidorem oraz aloesem i każda z nich działa spektakularnie (cena aktualnie ok. 25 zł za sztukę). Jest jest jeszcze maska z algami, ale kosztuje aż  50 zł. Jeszcze się nie zdecydowałam na tak drogi zakup na jednorazową przygodę ;) Ale pewnie prędzej, czy później się skuszę. 

Kolejny ciekawy wynalazek koreańskiej marki to Organic Flowers & Fruits Feminine Mist, czyli mgiełka do higieny intymnej. Bardzo podoba mi się, że w pielęgnacji koreańskiej nie zapomina się również o pielęgnacji intymnej. Myślę, że jest to wyrazem pięknego stosunek do kobiecego ciała, jako całości, o które dba się bez poczucia wstydu.  Mgiełkę można stosować np aby odświeżyć się po skorzystaniu z toalety, w trakcie cyklu miesiączkowego, podczas uprawiania sportu, czy długiej podróży.


Na koniec zostawiłam cztery kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Najpierw demakijaż, który zaczynamy od olejku myjącego Organic Flowers Cleansing Oil na bazie oleju z orzechów leszczyny, oliwy i oleju z awokado. Po olejku stosuje się piankę oczyszczającą Organic Flowers Natural Fermented Creamy Foam Cleanser w 87,28% wykonaną z czystych składników organicznych (m.in. ekstrakt z liści aloesu, wyciąg z ryżu, masło shea,  oliwa). 


Po oczyszczeniu twarzy aplikuje się tonik. Z trzech dostępnych wersji, Original, Double Rich i Refresh, wybrałam odświeżającą z wyciągiem z kwiatów chryzantemy. Po toniku nakłada się lotion, również dostępny w trzech wersjach, Original, Double Rich, Apple Sebum Treatment. Jestem posiadaczką wersji Original. Ten typ lotionu polecany jest do skóry normalnej, mieszanej, przetłuszczającej się, łojotokowej, z trądzikiem oraz z aktywnymi naczynkami.
Pojemność kosmetyku to aż 120 ml! Można, ale nie trzeba nakładać po nim krem, w zależności od potrzeb Waszej skóry.

Bez dodatkowych komentarzy kopiuję skład lotionu:

INGREDIENTS: *Aloe Barbadensis Leaf Extract, *Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil, *Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, *Olea Euroaea (Olive) fruit Oil, ***Cetearyl Alcohol, ***Cetearyl Olivate, ***Sorbitan Olivate, *Camellia Japonica Seed Oil, *Oryza Sativa (Rice) Extract, *Rhodiola Rosea Root Extract, *Lactobacillus/Aloe Barbadensis Ferment Filtrate, Honey, *Lactobacillus/Nelumbo Nucifera Flower Ferment Filtrate, *Lactobacillus/Taraxacumofficinale (Dandelion) Rhizome/Root Ferment Filtrate, *Aloe Barbadensis Leaf Juice, *Lactobacillus/Chrysanthemum Sinense Flower Ferment Filtrate, *Beeswax, ***Caprylic/Capric Triglyceride, Xanthan Gum, **Scutellaria Baicalensis Root Extract, **Paeonia Sutfruticosa Root Extract, **Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, , Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, ***Fragrance (*Certified Organically Grown, **Natural Perservative, ***Natural Origin)

Z kosmetyków do pielęgnacji twarzy otworzyłam jedynie tonik, reszta czeka na swoją kolej. Ale znam już trochę ich działanie ze stosowania wcześniej zakupionych miniatur.


Jestem absolutnie zakochana w marce Whamisa. Spełnia ona moje wszystkie oczekiwania i praktycznie nie mam jej nic do zarzucania. Koniecznie dajcie znać, czy kosmetyki Whamisa Was zaciekawiły i czy mieliście z nimi do czynienia wcześniej. 



sobota, 10 czerwca 2017

Przegląd nowości perfumowych - wiosna, lato 2017

Cześć Kochani,
Zgodnie z obietnicą przystępuję do zdania Wam krótkiej relacji z mojej ostatniej wizyty w Sehorze. Udałam się tam, żeby powąchać perfumowe nowości, podzielić się pierwszymi wrażaniami, dać znać co w trawie piszczy oraz co warto powąchać. Zanim weszłam do Sephory skierowałam kroki w lewo, czyli do sklepu L'Occitan, gdzie wśród sztucznych promieni słońca pysznił się bursztynowy flakon Terre de Lumière.

Bardzo podoba mi się inspiracja zapachu Terre de Lumière, światło Prowansji, a konkretnie złota godzina tuż przed zachodem słońca. Sama kompozycja to ziołowy gourmand, ciekawe połączenie modnych ostatnio słodkich, smakowitych nut oraz aromatycznych ziół charakterystycznych dla innych kompozycji marki. Znajdziemy tu m.in. miód, migdały, fasolę tonka, ale i lawendę, akację i bergamotkę. Naprawdę udane perfumy, zdecydowanie będę je jeszcze testować. Propozycja może nie na upalny dzień na plaży, ale myślę, że na letnie wieczory sprawdzi się świetnie.


W Sephorze miałam całą listę nowości do sprawdzenia. Pierwszy rzucił mi się w oczy tester nowej wersji J'adore Dior, J'adore in joy. Coś ciekawego - sól i kwiaty: jaśmin, tuberoza, ylan-ylang. Jest elegancko i subtelnie, jak na J'adore przystało, ale też dzięki obecności nuty soli, interesująco. Polecam testy.


Wiele emocji wywołują we mnie nowości serii Aqua Allegoria od Guerlain, celebrującej piękno natury. W tym roku na rynek weszła Bergamote Calabria. I to jest zdecydowanie zapach, który wyróżnia się na mainstreamowej półce. Trwały i wyrazisty, bije po nosie imbir i cytrusowa skórka, wyczuwam też bardzo mocno mój ulubiony petitgrain (olejek z liści drzewa pomarańczowego w aromaterapii pomagający zwalczać lęki i poprawiający samopoczucie).

*Przy Aqua Allegoria będąc informuję, że perfumy Limon Verde będą wycofywane, fanów kompozycji zachęcam do zrobienia zapasów.


Nowoczesny szypr w różowym opakowaniu, czyli Coach New York EDT. Bardzo przyjemny, klasyczny i uniwersalny zapach, mało znanej w Polsce marki, zajmującej się w Stanach produkcją akcesoriów skórzanych i torebek. Zaczyna się owocowym otwarciem: gruszka, mandarynka, grejpfrut. Serce stanowi bukiet kwiatów, róży i jaśminu. A charakteru i wyrafinowania dodaje zapachowi baza składająca się  nut drzewnych (drzewo sandałowe, cedr), mchu dębowego i piżma.


Parę regałów dalej znalazłam Mon Paris od YSL. Wcześniej sprawdziłam, że w skład nut zapachowych tych perfum wchodzi kwiat datury, który rozkochał mnie w kompozycji Serge Lutens Datura Noir.  Niestety nie znalazłam datury w Mon Paris, ani nic dla mnie ciekawego.


Za to do ponownych testów skłoni mnie na pewno woda perfumowana For Her Fleur Musc marki Narciso Rodriguez. Bardzo podoba mi się kolor flakonu i sam zapach, różowo, różano, piwoniowo, peoniowo, piżmowy :) 


Skrajne opinie zbiera najnowsza wersja cudownej wody Eau des Merveilles Bleu od Hermes. Autorka kompozycji, Christine Nagel "sięgnęła do wspomnień spacerów nad brzegiem morza, wspomnień zapachu kamyków zbieranych na plaży, które wymywane przez morską pianę przybierają tysiące odcieni." Jestem na TAK!!


Na rok 2017 marka Biotherm przygotowała kolejną z rześkich wód toaletowych, odprężający chłodny kardamon z herbatą,  czyli Eau Relax. Nie jestem pewna, czy podobała mi się bardzo, czy za chwilę mogłaby bardzo drażnić, dlatego ponowię testy.


Nie mogłabym nie wspomnieć o zapachu Izia od Sisley, choćby ze względu na piękną inspirację różanym ogrodem z naszego pałacu w Łańcucie. Ale to nie jedyny sekret i ciekawostka, jaką skrywa Izia, zachęcam do wąchania...


Ostatni flakon jaki wpadł w me ręce to Sky di Gioia, kolejna odsłona Acqua di Gioia, Giorgio Armani. Może już nos miałam zbyt zmęczony, a może kompozycja mało szczególna, bo zapach w ogóle nie został mi w pamięci i niczym się nie wyróżnił. Dla dociekliwych, kompozycja składa się z owocowego otwarcia: liczi i gruszka, kwiatowego serca - piwonia i róża, na drzewno piżmowej bazie.


Emocjonujący rekonesans. Mało brakowało, a wyszłabym z perfumerii z flakonem Eau Relax albo Terre. Albo najlepiej z dwoma :) Ale staram się, żeby moje zapachowe zakupy były przemyślane i inwestuję w kompozycje, których jestem w 100 % pewna. W tym roku kupiłam tylko trzy nowe flakony. Może opowiem o nich w osobnym poście, a póki co dajcie mi koniecznie znać, która z powyższych nowości wydaje się najbardziej interesująca i w Waszym guście i którą moglibyście zabrać ze sobą do domu?

W tym roku w lecie, czeka nas jeszcze sporo ciekawych premier, między innymi nowy, zielony Mugler. Nie żaden tam flanker, tylko totalna premiera - perfumy "Aura". Z rabarbarem, wanilią i kwiatem pomarańczy. Obiecuję trzymać rękę na pulsie! 


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Keratynowy duet do pielęgnacji włosów COSLYS

Witajcie Kochani,
Kosmetyki francuskiej marki Coslys znam i stosuję od dawna. Ich woda micelarna i żel do higieny intymnej z wodą różaną to moje wielkie hity, o których wiele razy wspominałam na blogu. Wszystkie produkty Colsys certyfikowane są przez Ecocert. Producent stara się wykorzystywać naturalne, rodzime składniki, pochodzące z francuskich ogrodów i tradycyjnych gospodarstw. Zwraca też bardzo dużo uwagę na metody przetwarzania składników, stara się aby były one maksymalnie proste i nieagresywne w celu zachowania najlepszych właściwości komponentów. 

Jeśli chodzi o asortyment Coslys, stosowałam już kosmetyki do pielęgnacji twarzy oraz ciała. Od kilku tygodni stosuję po raz pierwszy produkty przeznaczone do pielęgnacji włosów, a konkretnie szampon naprawczy oraz intensywną maskę z keratyną do włosów osłabionych i zniszczonych


Zarówno szampon, jak i maska zawierają keratyną pochodzącą z ceramidów roślinnych. Formuła szamponu oparta jest na bazie myjącej roślinnego pochodzenia, bez siarczanów. Składniki zostały tak dobrane, by oczyszczać włosy bez wysuszania i niszczenia oraz by ułatwić stylizację. Oba produkty dodatkowo chronią włókna włosów przed gorącem pochodzącym z suszarki lub prostownicy

Producent obiecuje, że już po pierwszym zastosowaniu keratynowego duetu włosy staną się:

- wyraźnie gładsze,
- chronione przed gorącem pochodzącym z urządzeń elektrycznych,
- silniejsze,
- bardziej błyszczące i pełne witalności.

Kosmetyki mają bardzo dobre, naturalne  składy, (niektóre ze składników pochodzą z upraw ekologicznych). Znajdziemy w nich m.in. ekstrakt z wiązówki błotnej, kwiatów białej lilii, proteiny roślinne z kukurydzy, soi, pszenicy (w obu produktach) masło shea, sok z liści aloesu (tylko maska).



Skład szamponu
Aqua (water), spiraea ulmaria flower extract*, sodium lauryl sulfoacetate, disodium lauryl sulfosuccinate, sodium chloride, decyl glucoside, cocamidopropyl betaine, coco-glucoside, glyceryl oleate, hydrolyzed corn protein, hydrolyzed wheat protein, hydrolyzed soy, protein, tramates versicolor extract, lilium candidum flower extract*, parfum (fragrance), benzyl alcohol, dehydroacetic acid, leucononstoc/radish root ferment filtrate, sodium benzoate, potassium sorbate, limonene, linalool. 
*z rolnictwa ekologicznego


99,11 % składników jest pochodzenia naturalnego

10 % składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego


Skład maski
Aqua (water), brassica alcohol, spiraea ulmaria flower extract*, cetyl alcohol, caprylic/capric triglyceride, glycerin, brassicyl isoleucinate esylat, butyrospermum parkii (shea) butter*, linoleic acid, hydrolyzed corn protein, hydrolyzed wheat protein, hydrolyzed soy protein, arginine, behenyl /stearyl aminopropanediol esters, trametes versicolor extract, aloe barbadensis leaf juice powder*, lilium candidum flower extract*, sclerotium gum, parfum (frafrance), benzyl alcohol, dehydroacetic acid, tocopherol, glycine soja oil, leuconostoc/radish root ferment filtrate, linolenic acid, sodium benzoate, potassium sorbate,limonene, linalool, geraniol.
*z rolnictwa ekologicznego

98,9 % składników jest pochodzenia naturalnego

27 % składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego

Szampon jest dostępny w trzech pojemnościach:

  • 250 ml w cenie 44,99 zł (tubka)
  • 500 ml w cenie 65,99 zł (butelka)
  • 1 l w cenie 79,99 zł (butelka)

Maska,  występuje tylko w jednej pojemności, 150 ml i kosztuje 63,99 zł
Uważam, że cena jest adekwatna do jakości i składu kosmetyków. 



Kosmetyki mają delikatny i przyjemny zapach, przypominający połączenie aromatu cukierków i  roślin :) Szampon mimo dość rzadkiej konsystencji jest wydajny.


Jak na szampon z naturalnym składem kosmetyk bardzo dobrze się pieni i dokładnie oczyszcza włosy. Często po zmianie szamponu dostaję łupieżu, w przypadku szamponu Coslys nic takiego się nie stało. Oba kosmetyki są bardzo delikatne i nie podrażniają skóry głowy. Co do działania włosy po użyciu duetu nie plączą się, łatwo się rozczesują, są lekkie, miękkie i przyjemne w dotyku, nie obciążone. Dostajemy też obiecany połysk i gładkość. Dodatkowo zauważyłam, że włosy stały się bardziej mięsiste, a ich łuski bardziej domknięte i wyraźnie mniej postrzępione.


Oba kosmetyki oraz inne produkty marki Coslys, kupicie w internetowym sklepie Matique: KLIK, KLIK.

Znacie markę Coslys? Czy seria z keratyną Was zaciekawiła? Na co zwracacie uwagę wybierając kosmetyki do pielęgnacji włosów?








 
 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)