Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Body Shop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Body Shop. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 sierpnia 2014

Sierpniowe nowości

Witajcie Kochani,
Czas na sierpniowe nowości :)

Na początek zakupy z drogerii.

W Rossmannie nabyłam w promocji za ok. 5 zł za sztukę dwa szampony marki Alterra, Nie używałam ich nigdy wcześniej i jestem ciekawa jak się sprawdzą. Jeśli będę zadowolona, to świetnie, bo są niedrogie i mają niezłe składy. Zdecydowałam się na wersję dla włosów łamliwych i pozbawionych blasku z morelą i pszenicą oraz na wersję migdał i jojoba, dla wrażliwej i podrażnionej skóry głowy.

Zakupiłam jeszcze kilka paczek chusteczek do demakijażu Alterry z aloesem. Wzięłam ich większy zapas, bo na nie również była promocja ok. 2,50 zł za opakowanie. Nie będę ich używać do zmywania makijażu, ale zabieram je ze sobą na fitness i przecieram nimi twarz w trakcie ćwiczeń. Całkiem niezły pomysł jak się okazuje ;)


Zdecydowałam się jeszcze na zmywcz do paznokci Isana, podobno bardzo dobry oraz  na chwalony w blogosferze neutralny płyn do higieny intymnej marki Tołpa. Żadnego z tych produktów nie używałam wcześniej.


Czarna Ines zachęciła mnie do zakupu dezodorantu marki Nuxe, używam go już od kilku dni i jestem zachwycona, składem, zapachem, delikatnością i skutecznością.  Na jednym opakowaniu na pewno nie poprzestanę.


Nie dotarło do mnie masło arganowe w ramach akcji promocyjnej marki The Body Shop. TBS się tym nie przejęło. Ja w sumie też. Może to i lepiej, bo  nie wiem czy byłabym w stanie napisać dla Was rzetelną ocenę produktu do ciała z pojemnością 50 ml. Chyba że smarowałabym same kolana ;) Mam nauczkę na przyszłość, żeby w żadne kooperacje z TBS się nie mieszać, bo nie podchodzą do tematu profesjonalnie.

Kosmetyki TBS niezmiennie lubię i byłam ciekawa linii z olejem arganowym, dlatego zdecydowałam się na zakup balsamu do ust i żelu pod prysznic. Próbkę nieszczęsnego masła dostałam gratis ;)


Byłabym zapomniała, zamówiłam jeszcze w Galilu mój ulubiony żelowy krem nawilżający marki REN do cery problematycznej i Thickening Spray od Bumble and Bumble, mający za zadanie jak sama nazwa wskazuje zwiększać objętość naszej fryzury :) Mam mało kosmetyków do stylizacji, więc bardzo się cieszę, przyda się urozmaicenie podczas układania włosów.


Na koniec niekosmetycznie. Naszyjnik z Accessorize, który zakupiłam w promocji za ok. 20 zł (wcześniej kosztował niecałe 70 zł).


To już wszystkie nowości. Znacie coś z prezentowanych przeze mnie produktów?
Pozdrawiam i miłego dnia


wtorek, 12 sierpnia 2014

Kosmetyczna inwentaryzacja cz. 4 - maski i odżywki do włosów

Witajcie Kochani!
Zapraszam na ostatnią część serii inwentaryzacyjnej :)

Na początek odsyłam do poprzednich wpisów, cz. 1cz. 2 oraz cz. 3.

Pokrótce - planuję uszczuplić zapasy kosmetyków, nie dublować i nie kupować tego co mam w nadmiarze. Przy okazji pokazuję Wam moje zapasy kosmetyczne opatrzone mini recenzjami.

Dziś zaprezentuję moją kolekcję produktów do pielęgnacji włosów, odżywek i masek, ale nie szamponów. Tych mam w miarę rozsądną ilość, więc nie ma co denkować ;)
Zaczynamy!!


Na początek ukochane odżywki marki Nature's Gate, które zawsze kupuję u siostry. Zachwycają składem, zapachem, działaniem, ceną, wydajnością... Jedyny minus - niestety nie są dostępne w Polsce. I w tym akurat przypadku bardzo się cieszę, że mam spory zapas. Polecam bardzo, bardzo, bardzo, jeśli tylko macie możliwość zakupu.  Odsyłam do dokładniejszej recenzji na ich temat, (klik).


Kolejna to jeszcze nigdy nie używana maska jednej z moich ukochanych "włosowych" marek John Masters Organics. Maska intensywnie odżywia, przywraca nawilżenie i witalność suchym i zmęczonym włosom, zawiera m.in. olejek lawendowy i awokado, masło shea, rumianek, proteiny sojowe i pantenol. Jestem jej bardzo, bardzo ciekawa, ale czeka cierpliwie na swoją kolej.

Za to od dłuższego czasu używam głęboko regenerującej maski Phenome. Ta maska ma moc!! Ale muszę bardzo uważać z jej dawkowaniem, bo gdy nałożę za dużo, obciąża włosy. Jest bardzo esencjonalna, to prawdziwa bomba dobroci dla włosów. Oddzielna recenzja wkrótce.


Ostatnie dwa produkty nie mają tak imponującego składu jak powyższe. Maskę marki Balea bardzo lubię. Z bananową odżywką z The Body Shop jeszcze nie wiem czy się zaprzyjaźnię. Ale po kolei. 

Maska Balea z ekstraktem z fig i pereł jest przeznaczona do włosów pozbawionych połysku. Ma przyjemny, choć lekko chemiczny zapach, całkiem przyzwoite działanie i co najważniejsze lubią ją moje włosy. Stosuję ją jako przerywnik w głównie naturalnej pielęgnacji włosów.

Odżywka z The Body Shop ma całkiem niezły skład, przyjemny zapach (moim zdaniem szampon z tej serii pachnie jednak zdecydowanie bardziej bananowo!), ale jeszcze nie wiem do końca, czy lubią ją moje włosy. Stosowałam ją chyba tylko trzy razy. Szamponu na pewno nie lubię, bo dostałam od niego łupieżu i na razie boję się go używać.


To już wszystko. Nie pozostaje mi nic innego, jak zabrać się za zużywanie zapasów :)
A jak u Was wygląda kwestia kosmetyków do pielęgnacji włosów, jesteście minimalistkami, czy lubicie różnorodność?

Super dnia


niedziela, 10 sierpnia 2014

Różności - co lubię w lipcu

Witajcie Kochani,
Moje ulubione różności z ostatniego miesiąca troszkę spóźnione. Ale nie szkodzi, nadal odegrały niewątpliwą rolę w umilaniu mi życia i te 10 dni opóźnienia im tego nie odbierze ;)


Będzie kosmetycznie, ale nie tylko.. A zresztą zaraz się przekonacie :)

Zakochałam się w błyszczykach Clarins, chyba nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się, żeby używanie błyszczyka sprawiło mi tyle frajdy. Mowa o Instant Light Natural Lip Perfector. Jestem posiadaczką odcienia nr 02, Reflet Corail. I tak, przyznaję się, mam ochotę na więcej!! Cudownie pachnie, nie wysusza ust, a nawet delikatnie je pielęgnuje i ma zaskakującą formę aplikacji. Nie zdradzę Wam jaką, też będziecie miały niespodziankę, a co! No chyba że znacie i kochacie te błyszczyki tak jak ja, to niespodzianki nie będzie :P No dobrze, czy są tu jeszcze jakieś wielbicielki błyszczyków Clarins?? Ręka w górę! Pisać mi tu szybciutko, jakie macie odcienie??  O, a przy okazji w sklepie internetowym  Douglasa są teraz w promocji -28 %, kosztują 49 zł, także to dobry moment żeby je przetestować albo uzupełnić zapasy o nowy odcień ;) 


Perfum (a raczej wody toaletowej) D&G nr 3, L'Imperatice używam od dawna. Na pewno kojarzycie serię inspirowaną kartami tarota, gdzie każdy z zapachów utożsamia inną osobowość. Proste opakowanie, ciężka bryła, różowy płyn, prosta biała naklejka i zakrętka jak od detergentu ;) Tak, zakrętka zdecydowanie psuje efekt...
Jest to jeden z moich ukochanych zapachów na lato, mocno energetyzujący, odświeżający, dlatego też lubię zaczynać z nim dzień. Jak na wodę toaletową długo utrzymuje się na skórze.
A sama kompozycja? Soczyste egzotyczne owoce, arbuz, kiwi, rabarbar, jaśmin, który dodaje całości subtelności i baza, piżmo z drzewkiem cytrynowym


Przejdźmy do pielęgnacji. Na początek coś już w blogosferze kultowego. A mianowicie reprezentant linii marki Laura Marcier inspirowanej francuską cukiernią.  Krem do rąk o zapachu migdałów z mlekiem kokosowym. Cóż z tego że upiornie drogi, cóż z tego że skład nie zachwyca? Jest w nim (a w zasadzie w całej serii LM) coś takiego, co sprawia, że go pożądasz mimo, że to zupełnie nieracjonalne. Magia tkwi chyba w zapachach. Kosmetyki są bardzo mocno perfumowane, a kompozycje zapachowe trafione i niezwykle intensywne, niczym perfumy które ogarniają swoim aromatem całe pomieszczenie. Bardzo apetyczne, a jednocześnie kobiece i niezwykle miłe dla nosa. Takie małe cukiernicze niebo.


Żel pod prysznic marki The Body Shop Moringa znalazł się w dzisiejszych ulubieńcach również ze względu na zapach. Mnie kojarzy się on z kwiatami tiare i olejkiem frangipani, z upalnymi, namiętnymi nocami w tropikach. Niedawno gościła u mnie siostra i wybrała sobie ten żel do używania, jej zdaniem pachniał pięknie, ale rumiankiem. Cóż za rozbieżność skojarzeń. 

Warto żebym wspomniała o organicznym toniku marki Coslys z ekstraktem z lilii polecanym do cery normalnej i mieszanej. Oprócz lilii tonik jest wzbogacony wodą z wiązówki błotnej oraz chabra, wodą kwiatową z rumiankuoczaru wirginijskiego, kwiatu pomarańczy. Do tego zawiera olejki, ze słodkich migdałów i drzewa różanego.  
Nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia i szczerze go Wam polecam. To bardzo delikatny, ładnie pachnący i cudownie kojący skórę produkt. Tonizowanie skóry, to często lekceważony etap w codziennej pielęgnacji. Jestem zdania, że warto go wzbogacać o takie właśnie produkty jak tonik Colsys, czy drugi mój ukochany tonik Pat & Rub.


Przyszła pora na ważne książki miesiąca. 

"Kosmetyki, które zrobisz w domu" Klaudyny z bloga Ziołowy Zakątek zabrałam ze sobą na urlop. Nie rozstawałam się z tą książką i przytulałam ją tak jak się tuli w dzieciństwie misia. Była ze mną na plaży, w samochodzie, na balkonie, w łóżku... Jest to skarbnica wiedzy na temat kosmetyki naturalnej i cudowny receptariusz. A wszystko podane w przystępny i przyjemny sposób, tak jakby Klaudyna była moją dobrą koleżanką i opowiadała mi różne ciekawostki przy herbatce ziołowej. Kolejnym wielkim atutem jest strona wizualna, książka jest przepięknie wydana, a zdjęcia zachwycają.
Wiem że będę do niej wracać i wracać i wracać. I ostrzegam, będę pokazywać na blogu i Instagramie pozakątkowe kasine twory kosmetyczne :)

Druga z bardzo ważnych książek lipca to ... tak , tak same widzicie - kolejna książka Ewy Chodakowskiej. Tym razem Ewa skupia się na zdrowym odżywianiu. Przyznaję, nie przeczytałam jeszcze wstępu, ale za to zrobiłam mnóstwo przepisów. Z poradnika Ewy, zrobiłam osobistą książkę kucharską. Przepisy są w większości tanie, bajecznie proste do wykonania i smaczne. I co najważniejsze dzięki niej uwierzyła, że nawet zajęta osoba, cierpiąca na brak czasu może zacząć zdrowo się odżywiać.


Ostatni z lipcowych ulubieńców to serial "Wszystko dla pań (oryginalny tytuł The Paradise) na motywach powieści Emila Zoli. Dziś obejrzałam ostatni odcinek drugiego sezonu, chyba nie nakręcą już więcej. Krótkie streszczenie dla przypomnienia: Denise to młoda i ambitna dziewczyna ze wsi, która przybywa do Newcastle podjąć pracę w sklepie bławatnym wujka. Na miejscu okazuje się, że sklep stracił większość klientów na rzecz pierwszego w Anglii domu towarowego otwartego naprzeciw.  Bardzo przyjemny, kobiecy serial. Dobry do obejrzenia z przyjaciółką, mamą, siostrą. Cieszą oko cudne kostiumy i sceneria z epoki. Fabuła też niczego sobie, o czym świadczy fakt, że po odpaleniu pierwszej płyty poszłam spać o trzeciej nad ranem, a następnego dnia musiałam wstać do pracy!!! Polecam :)


To już wszystko kochani. Mam nadzieję, że spodobała się Wam ulubieńcowa seria.
Przytulam








sobota, 12 lipca 2014

Zakupy z wyprzedaży - L'Occitane, The Body Shop, Bath & Body Works...

Witajcie Kochani,
Czy kuszą Was wyprzedaże? Bardzo staram się nie ulegać, ale ciężko oprzeć się takim okazjom, bo prędko się nie powtórzą. Tak to sobie przynajmniej tłumaczę.. ;)

Poniżej moje zdobycze.

Na początek Bath & Body Works. Za wszystko zapłaciłam 68 zł, bo oprócz normalnych obniżek doszła jeszcze promocja, drugi produkt gratis. Wybrałam mgiełkę do ciała kokos, limonka, dobrze sprawdzi się podczas upalnych dni. Jabłkowe mydło do rąk w piance. Dużą świecę Poolside Baignade i skarpetki z dodatkiem masła shea, idealne po wieczornej aplikacji kremu do stóp.

Odwiedziłam jeszcze Accessorize. Tam zakupiłam piękny letni szal, który spodobał mi się już dużo, dużo wcześniej, ale cena (115 zł), zniechęciła mnie do zakupu. Warto było czekać i zakupić go 50 % taniej. W Accessorize kupiłam jeszcze fioletowy breloczek do kluczy - literę K i mały portfel w stokrotki, który będę nosić do mniejszych torebek.


Kilka miesięcy temu miałam możliwość zamówienia kosmetyków amerykańskiej marki Tarte i właśnie w lipcu do mnie trafiły. One też były zakupione 20 % taniej :) Zdecydowałam się na róż w kolorze Blushing Bride i pomadkę w odcieniu Coral Blossom.

Wczoraj odwiedziłam The Body Shop (do końca wyprzedaży w TBS zostały jeszcze dwa dni), zdecydowałam się na migdałowy żel pod prysznic, puder do mycia twarzy z nowej serii Japanese Formula i mgiełkę do ciała z aloesem o zapachu moreli i ryżu.


Nabrałam ostatnio ochoty na produkty L'occitane. Po prostu zakochałam się w niektórych zapachach z kolekcji Grasse. Zdecydowałam się na mydełko wanilia z narcyzem i bosko pachnącą świecę neroli z orchideą.


Dostałam kilka próbek gratis, w tym miniaturę kremu do rąk z nowej serii zapachowej werbena z ogórkiem

Pochwalcie się co Wy ciekawego zakupiłyście, możecie wklejać linki w komentarzach, jeśli pokazywałyście zakupy u siebie na blogach. Na pewno do Was zajrzę :)

Ściskam i miłej soboty




czwartek, 12 czerwca 2014

Kosmetyczna inwentaryzacja cz. 2 - żele pod prysznic

Hej, hej!
Czas na drugą część denkowej epopei :) Jeśli nie wiecie o co chodzi, odsyłam do pierwszej notki o planie inwentaryzacji kosmetyków (KLIK).

Pokrótce - mam zamiar uszczuplić zapasy kosmetyków, nie dublować i nie kupować tego co mam w nadmiarze. Przy okazji pokazuję Wam moje zapasy kosmetyczne opatrzone mini recenzjami.

Ostatnio opisywałam masła i balsamy do ciała, dziś pora na żele pod prysznic. Chyba nie ja jedna mam problem z gromadzeniem żeli. Są to produkty z reguły niedrogie, często używane i szybko się je opróżnia. Dlatego ilekroć odczuwam głód kosmetycznych zakupów, zazwyczaj zaspokajam go "bezpiecznym" żelem pod prysznic. W efekcie stałam się posiadaczką takiej oto gromadki:


Na początek ukochane żele Phenome.
Po lewej migdałowa emulsja do mycia ciała. (Podlinkowałam recenzję, więc jeśli macie ochotę możecie doczytać więcej). Cudowny luksusowy zapach migdałów, po prostu rozkosz w butelce. Słabo się pieni, ale pielęgnuje skórę pod prysznicem, dlatego lubię zostawić ją przez kilka sekund przed spłukaniem. 

Kolejny to cukrowy żel do mycia ciała. Po wielu opróżnionych butelkach stwierdzam, że jest to mój numer jeden wśród wszystkich żeli jakich kiedykolwiek próbowałam. Jestem obłędnie zakochana w zapachu linii cukrowej!!


Dalej następny duet, tym razem od The Body Shop.


Kwiatowa moringa oraz apetyczna malina. Nie mogę więcej powiedzieć na ich temat, bo jeszcze nie próbowałam, ale malinę wczoraj postawiłam na wannie. Nabrałam ochoty na różowe owocki :) 
 
Bardzo lubię produkty do włosów marki Nature's Gate. Zobaczymy czy podobne odczucia będę miała co do ich żeli pod prysznic, ten poniżej ma aromat papai i bogaty, naturalny skład z dodatkiem m.in. masła shea, olejku ze słodkich migdałów, z pestek moreli, witaminy E.

Żel marki Kneipp o zapachu fig z dodatkiem olejku arganowego, jest bardzo delikatny, ale skuteczny i do tego przyjemnie pielęgnuje skórę, nie przesusza. Niestety nie do końca odpowiada mi zapach.


Snow angel marki Philosophy to kolejny prezent od siostry, również jeszcze nie używany. Ma piękny, połyskliwy, srebrzysto perłowy kolor i można go używać również jako szamponu i płynu do kąpieli.

Na dole po prawej stronie wysłużone opakowanie galaretki pod prysznic Lusha, Sweetie Pie. Bardzo ciekawy, nietypowy produkt, do tego pachnie prześlicznie. Ale pod koniec używania galaretka bardzo się kruszy i kąpiel z nią jest coraz bardziej irytująca i męcząca.


I na końcu żel pod prysznic Isana z witaminami i jogurtem, który kupiłam w Rossmannie w promocyjnej cenie 2,50 zł. Łagodny, owocowy (ale mało wyrazisty) zapach, dość delikatny specyfik, nie wysusza skóry. Jak za taką cenę, jest naprawdę nieźle ;)


To już wszystkie moje żele. A teraz Wasza kolej. Przyznajcie się, ile macie żeli pod prysznic? :D
 
W następnej notce pochwalę się maseczkami do twarzy i już wkrótce post z nowościami czerwca. Zobaczymy, czy udało mi się zachować wstrzemięźliwość ;)
Ściskam



niedziela, 1 czerwca 2014

Kosmetyczna inwentaryzacja cz. 1 - wprowadzenie, balsamy do ciała i profil instagramowy

Witajcie,
Jakiś czas temu Łucja z Agulkowego Pola, przeprowadziła ciekawą akcję inwentaryzacji kosmetyków (KLIK). Postanowiłam i ja, w ramach kosmetycznej oszczędności, przeprowadzić porządki. Łucja, dziękuję za super bodziec do działania! :)

Zdecydowanie za dużo zalega u mnie: żeli pod prysznic, balsamów i maseł do ciała, maseczek oraz peelingów do twarzy i masek do włosów. (Na razie nie planuję zajmować się kolorówką).

Oficjalnie wpisuję powyższe kosmetyki na czarną listę i nie wolno, powtarzam nie wolno mi ich kupować!!! Za to mam zamiar namiętnie je, o p r ó ż n i a ć.  Postaram się nie otwierać nowych opakowań i w miarę możliwości nie używać ich równolegle, tylko skupić się na jednym opakowaniu i przechodzić do następnego, dopiero gdy je "wykończę". Wyjątkiem są maski do włosów (moje włosy lubią urozmaicenie) oraz żele pod prysznic i masełka do ciała, bo lubię używać je w zależności od nastroju. (Wychodzi na to, że prawie wszystko to wyjątek ;)

Na początek pokażę Wam moje zbiory, przy okazji pokuszę się o kilka mini recenzji, jeśli w miarę dobrze poznałam kosmetyk. Zacznę od balsamów i maseł do ciała.


Mam w tej chwili trzy masła do ciała.


Najnowszy, jeszcze nie używany nabytek to masło z The Body Shop o kobiecym, kwiatowym zapachu moringa. Jeszcze go nie używałam, więc nie wiem jak się sprawdzi, ale znając masła tej marki, powinnam być zadowolona.

Pozostałe dwa to prezent od Aliny. Righteous Butter marki Soap & Glory namiętnie używałam zimą, teraz zapach jest dla mnie zbyt intensywny, ale myślę że sięgnę po nie w chłodniejsze wiosenne i letnie wieczory. Masełko bardzo dobrze się wchłania i pielęgnuje skórę, ale zapach jest bardzo intensywny i czuć go później na pościeli, piżamie (kremuję się wieczorem) i bardzo długo na skórze. Dla mnie to akurat zaleta, ale wiem że niektórzy tego nie lubią.

Kolejne masło od Aliny to miodowy melon z Alverde. Zapach dużo lżejszy od poprzednika, ale również bardzo przyjemny.  Z działania też jestem bardzo zadowolona, jest tylko problem z szybkim wchłanianiem się produktu, muszę się mocno naklepać, żeby wniknął w skórę. Ale to jedyny minus.


Najczęściej obecnie używam wygładzającego eliksiru do ciała z ekstraktem z czerwonej herbaty i opuncji figowej Phenome (to ten po prawej stronie na powyższym zdjęciu). Następny w kolejce czeka antyoksydacyjny balsam do ciała z białą herbatą i żurawiną również Phenome. Będę chciała przygotować Wam zbiorczą recenzję tych produktów, dlatego na razie tajemniczo milczę.

I na koniec kilka miniaturek.  

Słodkie pianki od B&BW - czarno to widzę, bardzo zimowy zapach, nie mogę się przemóc żeby używać teraz tego balsamu.. Lawendowy od Hugo Natural, naturalny skład i kojący lawendowy zapach, lubię go używać przed snem. Imbirowy od Origins, wdzięcznie nazwany bitą śmietaną do ciała, jeszcze go nie używałam, więc nie wiem jak ta konsystencja naprawdę wygląda. I ostatni produkt, również nie używany wcześniej, mandarynkowy balsam marki Love & Toast.


Planuję zużyć je podczas podróży.


W następnej części opowiem Wam o żelach pod prysznic.
Kosmetyczną inwentaryzację czas zacząć :)

A jak u Was wyglądają zapasy maseł i balsamów, lubicie mieć nadmiar tych produktów, czy wystarczy Wam jeden na półce? Jakie zapachy i konsystencje preferujecie oraz  jak Wam się podoba pomysł kosmetycznej inwentaryzacji?
Dużo buziaków!!!



PS. Odpaliłam profil na Instagramie, zapraszam do odwiedzin :) ---> KLIK

http://instagram.com/cherry_twig#


wtorek, 20 maja 2014

Body Shop - duuuże zakupy

Tak wiem, deklarowałam powrót do abstynencji zakupowej. Ale zanim to sobie obiecałam, popełniłam co poniższe...


Miałam straszną ochotę na zakupowe szaleństwo w Body Shop. Nie wiem czemu. To znaczy wiem, my kobiety czasem tak po prostu mamy, podpatrzymy coś gdzieś i zaraz nas najdzie nieodparta ochota, żeby też coś takiego zdobyć.

Zaczęło się niewinnie: "Tak się tylko rozejrzę". A potem rzuciły mi się w oczy promocje, okazje, pokusy. I wyszłam ze sklepu z wypełnioną po brzegi papierową torbą z zielonym logo 100 % recycle.


Jak się okazało, przy zakupie dwóch dowolnych produktów do pielęgnacji włosów, dostawało się gratis piękną szczotkę wykonaną z bambusa, której regularna cena to 45 zł! Długo nie mogłam się zdecydować, ale postanowiłam "pójść w banany" i wybrałam cudownie pachnący bananowy duet, szampon z odżywką.


Kolejna promocja to, "dwa akcesoria w cenie jednego". I tym sposobem stałam się szczęśliwą posiadaczką szczoteczki do mycia twarzy i opaski na głowę. A do tego za darmo dobrałam sobie paczkę płatków kosmetycznych z organicznej bawełny i masażer do twarzy.


To jeszcze nie koniec "okazji". Za 99 zł z okazji dzień matki można skompletować zestaw kosmetyków, który normalnie kosztowałby ok. 157 zł. Do wyboru mamy dowolne masło do ciała, żel pod prysznic, mgiełkę zapachową lub olejek oraz rękawiczki peelingujące, myjkę lub ręczniczek.

Ja zdecydowałam się na przepięknie pachnące masło moringa i żel pod prysznic w tej samej serii. A skąd się wziął żel malinowy, pachnący jak gumy rozpuszczalne Maoam? Dostałam go gratis, bo teraz w Body Shop zbiera się pieczątki i za odpowiednią ilość pieczątek, otrzymujemy kolejno, żel, balsam oraz masło.


W ramach zestawu dla mamy (no co, ja też jestem mamą ;), dobrałam jeszcze ręczniczek peelingujący, podobno bardzo wygodnie można nim umyć plecy, ten argument przekonał mnie do zakupu.


I ostatni element, mgiełka do ciała o boskim zapachu kokosa.


Pomyszkowałam troszkę na półkach zapachów do domu. Odkryłam., że Body Shop sprzedaje świece, nie miałam o tym pojęcia! Ale zdecydowałam się na olejek zapachowy wanilia z fasolą tonka, ciepły słodki zapach, zaraz wpuszczę kilka kropelek do mojego żółtego kominka. A co!


To już wszystko. Mam nadzieję, że do końca miesiąca nie pokażę Wam żadnego posta z zakupami kosmetycznymi! Rozpoczynam detoks.



Przytulam :)


czwartek, 17 kwietnia 2014

Denko marzec 2014

Witajcie Kochane,
Dziś spóźnione nieco marcowe denko, czyli porcja mini recenzji produktów, które miałam przyjemność (mniejszą lub większą) używać ostatnio :)

Na początek pielęgnacja twarzy.


Od lewej kolejno odlicz ... woda winogronowa Caudelie. Czyli taka jakby woda termalna, ale nie termalna bo z winogron :) Bardzo przyjemny produkt, miłe orzeźwienie i dodatkowe nawilżenie dla skóry. Postanowiłam na stale wprowadzić do swojej pielęgnacji tego typu element i używać go tuż po tonizowaniu skóry. Wodę Caudelie mam zamiar przeplatać z wodą Uriage, z tymże ta druga jest o wiele łatwiej dostępna, dlatego pewnie będę wybierać ją częściej.

Żelowy krem nawilżający do cery problematycznej, szwedzkiej marki REN, który ma za zadanie łagodzić podrażnienia skóry, redukować zaczerwienienia, przebarwienia pozapalne oraz przywracać skórze odpowiedni stopień nawilżenia. Ten krem po prostu bardzo odpowiada mojej skórze, wspaniale na niego reaguje, jest delikatny, nie obciąża, koi. I tak wiem obiecałam Wam recenzję, muszę się tylko bardziej zmobilizować :) Ale obawiam się, że przed świętami już nie dam rady.

Oczyszczający płyn micelarny Ideal Soft marki L'oreal. Przystępna cena, robi co ma robić, czyli całkiem skutecznie oczyszcza i leży na półce sklepu, w którym najczęściej robię zakupy. Połączenie powyższych okoliczności sprawiło, że będę go kupować do znudzenia :)

A ten cudaczek na dole w czarnym pudełeczku, to czyścik do twarzy Lusha, Let the good times roll. Uwielbiam czyściki Lusha. Do moich ulubieńców należy jednak Buche de Noel. Let the good times był minimalnie za ostry, choć za jego ciasteczkowo, karmelowy zapach dałabym się pokroić. Plus polecam nie tylko myć nim twarz i traktować jak peeling, ale zostawić kilka minut na skórze jak maseczkę, wtedy daje jeszcze lepsze efekty.

Twarz za nami, a teraz ... włosy.


Suchy szmapony Batiste. Ten tutaj to wersja XXL volume, która ma nadać włosom ekstra objętość a to dzięki dodatkowej zawartości lakieru do włosów. Wolę jednak tradycyjne wersje Batiste. Miałam wrażenie że XXL niepotrzebnie obciąża moje włosy. 

Tuż obok wspaniała odżywka regenerująca zwana rekonstruktorem włosów z miodem i hibiskusem marki John Masters Organics. Odsyłam Was do recenzji, napomknę tylko, że w tej masce do włosów, tkwi wielka moc :)

Pielęgnacja ciała, na początek kilka żeli pod prysznic.


Cudowny pistacjowy krem do mycia ciała od Laury Mercier, ach ten zapach pistacjowych makaroników, to była rozkosz dla zmysłów!! I jak długo potem nim pachniała skóra.
Trzy miniaturki, dwie od Bath & Body Works jeszcze z zimowej kolekcji, o zapachu pianek i miętowych cukierków oraz jedna marki Burt's Bees o cudownie orzeźwiającym rozmarynowym aromacie (to będzie ideał na lato).


Bardzo dobry i ekstremalnie wydajny żel do higieny intymnej z wodą różaną marki Coslys. Dla fanek ekologicznych kosmetyków, gdyż 99,5 % jego składników jest pochodzenia naturalnego. Pozostawia na długo uczucie świeżości ze względu na zawartość olejku sosnowego i eukaliptusowego.

Żel do mycia rąk B&BW o zapachu białych cytrusów, taki zapach nadaje się do kuchni :)

I ostatnie dwa produkty do ciała. 
Olejek antycellulitowy marki Ikarov na bazie olejku migdałowego i szafranowego. Z zawartością olejków eterycznych: cyprysowego, cytrynowego, rozmarynowego i jałowcowego. Dobry skład i satysfakcjonująca skuteczność, za niską cenę. Mam zamiar zakupić kolejny.

Oraz przepięknie pachnące masło do ciała marki Body Shop z miodowej linii Honeymania. Kocham ten zapach!!!


Pistacjowe perfumy Laury Mercier zużyłam w idealnym momencie. Przyszła pani wiosna i będę stronić od tego typu aromatów. Początkowo zapach ten za bardzo przypominał mi Angel, ale z czasem zaczęłam dostrzegać miłą memu sercu makaronikową nutę i rozstajemy się w sympatii. Choć na pewno już więcej go nie zakupię.

Poniżej jeszcze kilka próbek perfum.


I na koniec troszkę saszetek. Zużyłam ich dużo więcej, ale wyrzuciłam w czasie podróży, bo nie chciałam tego ze sobą wozić. Także tutaj symbolicznie trzy sztuki.


A jak Wam idzie zużywanie kosmetyków? Macie fazę na gromadzenie nowości, czy wietrzenia półek?

Ściskam bardzo

Kasiulek
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)