Witajcie Kochani,
Dzień nie może nie być cudownym, jeśli odwiedzam Mood Scent Bar. Pojawiło się sporo nowości na moodowych półkach i pobiegłam z drżeniem serca wąchać.
Jeśli jeszcze nie wiecie Mood Scent Bar to perfumeria niszowa i dla mnie najpiękniejsze z pachnących miejsc w Warszawie. Ja nie wiem jak oni to robią, ale wiedzą lepiej niż ja w których perfumach się zakocham.
Z nowości najbardziej zainteresowała mnie marka Liquides Imaginaires i ich dwie trylogie zapachowe. Może nie będę Wam na razie o nich opowiadać (muszę się dokształcić), zostawię to na osobny post. Jestem pod wielkim wrażeniem tych zapachów, każdego z nich. Uważam je za absolutne arcydzieła i bardzo się cieszę, że mam próbki każdego i będę mogła je lepiej poznać.
Za to zupełnie się nie spodziewałam, że aż tak bardzo rozkocha mnie kolejna nowość, perfumy Stephena Jonesa dla Comme des Garçons o ciekawej nazwie Wisteria Hysteria. Mamy tam m.in. pieprz, goździki, kadzidło, kwiaty wisterii (jeśli jeszcze nie wiecie jak piękne są kwiaty wisterii, natychmiast je wygooglujcie!), różę, liść mate, piżmo... Obiecuję, że opowiem Wam o nich więcej, są po prostu przepiękne! I jak pięknie zapakowane, kartonik przypomina pudełko na kapelusze, a flakon perfum jest owinięty autentyczną kapeluszową woalką!! Kochani moi - perfekcja!
Trzy godziny w Mood Scent Barze minęły jak trzy minuty. Wyszłam uskrzydlona i szczęśliwa.
W domku czekała na mnie paczuszka od Stay Simple. Jakiś czas temu wypatrzyłam u Juicy Beige post na temat tej marki.
Zachęcam Was do przeczytania posta Juicy, która bardzo ciekawie opisuje markę (KLIK). Zamówiłam sobie u dziewczyn koszulkę i notesik z planem dnia i ołówkiem.
W koszulce dziś chodziłam cały dzień i już wiem, że kupię kolejną, nosi się świetnie.
A notesy... no cóż, może jeszcze nie wiecie, a jeśli już mnie trochę znacie, to już Wam wiadomo, że kocham notesy :) !!
Życie jest piękne