W tym roku Walentynki z przyczyn logistycznych obchodzimy dzień wcześniej.
Już dzieliłam się z Wami moją opinią na temat tego święta. Kiedyś myślałam - "naleciałość z zachodu", ale gdy głębiej się nad tym zastanowiłam, doszłam do wniosku, że powtarzam poglądy innych, a tak naprawdę nie mam jakiegoś silnej, wewnętrznej niechęci do tego dnia. Także ja, wybieram kartki z serduszkami, bukiet różowych albo czerwonych róż albo hiacynta w doniczce. Kino, restaurację i trzymanie się za ręce.
Niech będzie różowo, czerwono, radośnie i taki jest mój z serca pogląd na ten dzień.
Nie powtarzam za wszystkimi nie lubię Walentynek, nie będę się oszukiwać, że nie sprawia mi to przyjemności.
Prezenty już dostałam :) Oczywiście muszę się pochwalić jakie ;)
Moja pierwsza walentynkowa Pandorka:
Oczywiście różowa.
A oprócz Pandory?
Wymarzona paleta Naked 2.
Na żywo jest jeszcze piękniejsza
I coś od Chanel...
Jakie macie plany z okazji Walentynek? My tradycyjnie wybieramy się do kina. Będziemy ćwiczyć pozytywne myślenie...
Życzę Wam miłych, ciepłych i całuśnych Walentynek
Kasia