Witam po krótkiej nieobecności!!
Odwiedzałam rodzinne miasto Kielce. Zdecydowanie kwiecień to bardzo zajęty miesiąc, ciągle mnie nie ma na miejscu.
Dziś opowiem Wam o peelingu do ciała marki Phenome. Phenome ma w swojej ofercie trzy typy peelingów do ciała, cukrowy, o którym pisałam Wam tutaj -> klik. Migdałowy, o którym napiszę Wam dziś i różany, który na razie pozostaje w sferze marzeń i planów na przyszłość.
Pasta peelingująca do ciała z linii Milky Almond to peeling z gatunku "delikatnych". Usuwanie martwych komórek naskórka uzyskujemy dzięki działaniu zmielonych łupinek migdałów i różnej wielkości kryształków cukru.
Skład
Czyli aż 99 % surowców naturalnych. Bardzo lubię czytać składy kosmetyków Phenome, sprawia mi przyjemność, że jest w tych kosmetykach tyle dobrodziejstw natury. Mamy tu już wspomniane przeze mnie delikatnie złuszczające zmielone łupinki migdałów oraz drobne kryształki cukru, nawilżające i wygładzające oleje, ze słodkich migdałów, makadamia, awokado. Nawilżające i łagodzące masło shea, nawilżający i kojący olej buriti, odżywczy olej jojoba oraz ekstrakty z grejpfruta, ananasa i hibiskusa, które wspomagają działanie eksfoliujące pasty.
Sposób użycia
Rozprowadzić pastę na skórze, wykonać delikatny pobudzający masaż, następnie zmyć ciepłą wodą.
Opis producenta
Bardzo delikatny produkt peelingujący do ciała w postaci gęstej pasty, doskonale rozprowadza się na skórze. Jego siłę
oczyszczającą stanowią zmielone łupinki migdałów oraz różnej wielkości
kryształki cukru, skutecznie likwidujące zanieczyszczenia oraz martwe,
zrogowaciałe komórki naskórka, bez powodowania podrażnień
i niepożądanych otarć.
Bogactwo olejów i ekstraktów organicznych przynosi skórze optymalne nawilżenie i odżywienie, pozostawiając ciało aksamitnie gładkie i miękkie w dotyku, świetnie przygotowane do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
Bogactwo olejów i ekstraktów organicznych przynosi skórze optymalne nawilżenie i odżywienie, pozostawiając ciało aksamitnie gładkie i miękkie w dotyku, świetnie przygotowane do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
Moja opinia
Dostałam kiedyś od siostry masło orzechowe do kanapek, wersja "crunchy" z kawałkami orzeszków, peeling ma identyczną konsystencję jak to masło.
Jasnobrązowa pasta, w której gdzieniegdzie widać łupinki migdałów. Dlatego zawsze się dziwię, gdy je wącham, że nie pachnie orzeszkami ziemnymi, tylko migdałami :)
Jasnobrązowa pasta, w której gdzieniegdzie widać łupinki migdałów. Dlatego zawsze się dziwię, gdy je wącham, że nie pachnie orzeszkami ziemnymi, tylko migdałami :)
Zapach to wielki atut produktu, najwyraźniej czuć właśnie migdały, piękna kompozycja wzbogacona jest dodatkowo delikatną nutą wanilii i orzechów laskowych.
Co do działania, to tutaj pozostaje kwestią upodobań, niektórzy lubią ostre, "drapiące" peelingi. Jeśli takie preferujecie, to pasta migdałowa jest nie dla Was.
Spodoba się za to posiadaczkom delikatniejszej skóry i osobom preferującym łagodniejszą formę zabiegów peelingujących. Podczas stosowania pasty nie ma ryzyka jakichkolwiek otarć, czy podrażnień. Dodatkowo zawartość olejów i masła shea wpływa pozytywnie na odżywienie i nawilżenie skóry.
Spodoba się za to posiadaczkom delikatniejszej skóry i osobom preferującym łagodniejszą formę zabiegów peelingujących. Podczas stosowania pasty nie ma ryzyka jakichkolwiek otarć, czy podrażnień. Dodatkowo zawartość olejów i masła shea wpływa pozytywnie na odżywienie i nawilżenie skóry.
Produkt jest dostępny w pojemności 200 ml, kosztuje 129 zł. Całość zapakowana w ciężki słoik z bursztynowego, ciemnego szkła.
A Wy jakiego typu peelingi preferujecie, delikatne, czy ostrzejsze?
Pozdrawiam
Kasia
PS. Jeszcze tylko trzy dni do końca Wiosennego Rozdania, spóźnialskich zapraszam do udziału.