Witajcie Kochani,
Zapraszam na post z ulubieńcami kończącego się sierpnia. Będzie troszkę pielęgnacji, pojawi się coś z kolorówki, a także film i książki miesiąca. Pojawi się również coś na ząb!
Zaczynamy!!
Oj chyba sporo czasu minie, zanim koral znowu zacznie dominować na moich ustach. Intensywne korale i róże to odcienie, które uwielbiam latem. W dodatku pięknie wyglądają na tle lekko opalonej skóry. Ulubiony koral w mojej kolekcji to pomadka marki Tarte, odcień Coral Blossom. Piękny koral wpadający w róż, z delikatnymi złotymi drobinkami. Pomadka oprócz radosnego i oryginalnego opakowania, ma jeszcze wartościową zawartość. Wzbogacona masłem cupuacu, murumuru, shea i prowitaminą A formuła pielęgnuje i dba o naszą skórę. Szminka przepięknie prezentuje się na ustach. Cechuje ją również trwałość (moja koralowa pomadka Mac znika o wiele szybciej), w przypadku Tarte dużo rzadziej dokonuję poprawek makijażu w ciągu dnia.
Jeśli chodzi o pielęgnację od dawna w gronie ulubieńców znajduje się żelowy krem nawilżający do cery problematycznej marki REN (to już moje czwarte opakowanie!), który ma za zadanie łagodzić podrażnienia skóry, redukować
zaczerwienienia oraz przebarwienia
pozapalne oraz przywracać odpowiedni stopień nawilżenia.
Krem stosuję rano i wieczorem. Rano bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż, a wieczorem przynosi ukojenie i ulgę po całym dniu. Delikatnie matowi skórę, łagodzi wszelkie, nie tylko potrądzikowe podrażnienia, niweluje zaczerwienienia i przebarwienia. Jest lekki, nie zapycha. Mocno pachnie olejkami eterycznymi, uwielbiam aromat tego kremu! Opakowanie typu airless jest super wygodne, higieniczne i wyciskamy krem dosłownie do ostatniej kropli. Moja skóra go kocha! Jedyny minus jaki widzę to wydajność, krem starcza mi jedynie na miesiąc, a nie należy do tanich (130 zł za 50 ml).
Kolejny ulubieniec do pielęgnacji tym razem okolic oczu to maska z jedwabnej tkaniny pod oczy marki Orientana. Moja ulubiona wersja to czereśnia japońska (działa kojąco, likwiduje cienie, przebarwienia i zmarszczki) oraz kaskaryla (likwiduje zmarszczki i ujędrnia). Występuje jeszcze zmniejszająca opuchnięcia z rozmarynem, ale zdecydowanie wolę dwie pierwsze.
Jestem zwolenniczką wzbogacania pielęgnacji okolic oczu. Często poprzestajemy tylko na kremie, a warto podarować tej cienkiej i wyjątkowo delikatnej skórze coś ekstra! Dlatego bardzo dobrym rozwiązaniem są wszelkie maseczki w formie płatków, czy kompresu. Te z Orientany wyraźnie poprawiają wygląd okolic oczu, delikatnie wygładzają zmarszczki i rozjaśniają spojrzenie. Płatki ściśle przylegają do skóry, przez co wspomagają wnikanie substancji aktywnych. Troszkę denerwuje mnie aplikacja, ciężko je dokładnie przykleić i często się marszczą, ale efekt wynagradza te drobną niedogodność. Opakowanie zawiera dwa jednorazowe płatki w cenie ok. 11 zł.
Mineralny dezodorantu Nuxe o długotrwałym działaniu z naturalnym pudrem ałunowym i srebrnym używam od niedawna, a już w pięknym stylu znalazł się w gronie ulubieńców. Zakupiłam go skuszona recenzjami Czarnej Ines z bloga Ines Beauty i wiem że na jednym opakowaniu się nie skończy.
Jestem zachwycona, składem, ślicznym zapachem,
delikatnością i skutecznością. Dezodorant zawiera również płatki kwiatów pomarańczy i migdałowca. Można spokojnie stosować go nawet po depilacji.
Przyszedł moment na ulubione książki sierpnia. Wróciłam do swojej starej znajomej Emily Giffin ("Coś niebieskiego", "Coś pożyczonego", "Dziecioodporna"). Było to bardzo udane spotkanie po latach. Powieści Giffin połyka się jednym tchem, nie jest to wysokich lotów literatura kobieca, ale mam wrażenie że oparta na doświadczeniach autorki i przez to bardzo autentyczna. I nie ukrywam, cudownie relaksująca.
Marienne z powieści "Pewnego dnia" to kobieta, która odniosła sukces, jest producentką serialu, ma wspaniałego partnera i poukładane, niemalże perfekcyjne życie. Pewnego dnia w drzwiach Marianne staje jej osiemnastoletnia córka Kirby, którą Marienne oddała po porodzie do adopcji. Czy kobiety zbliżą się do siebie, jak Kirby zmieni poukładane życie Marienne? Przeczytałam w jeden wieczór z wielką przyjemnością, nie mogłam się od tej książki oderwać!
Kolejna powieść, opowiada o Tessie i Nicku
Russo, którzy od siedmiu lat tworzą udane małżeństwo z dwójką dzieci. Podczas kolacji z okazji siódmej rocznicy, Nick odbiera telefon ze szpitala. Telefon, który zmieni ich życie. Tego wieczoru doktor Nick Russo pozna Valerie. "Siedem lat później" to powieść o zdradzie. O różnych jej aspektach, zarówno z perspektywy zdradzanej żony, ale również kochanki. Emily Giffin próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, czy po zdradzie można dalej współtworzyć udany związek. Bardzo Wam polecam.
Największe wzruszenie i jednocześnie najlepszy film sierpnia to opowieść o miłości "Gwiazd naszych wina". Chora na raka Hazel za namową rodziców idzie na spotkanie
grupy wsparcia, gdzie poznaje Gusa... Dziewczyny!! Na tym filmie nie da się nie płakać. I to nie pod koniec. O nie!! Ja płakałam już po 20 minutach. I tak do końca kilka, jeśli nie kilkanaście razy. Radzę Wam zaopatrzyć się w wielkie pudło chusteczek.
Przepiękna historia, uroczy bohaterowie, musicie to obejrzeć!! Wobec tego filmu nie da się przejść obojętnie.
Ostatni akcent, to smakołyk :) Doprawdy nie rozumiem czemu tak późno spróbowałam mrożonego jogurtu z owocami. Przecież jest obłędnie pyszny! I można dodawać do niego różne owoce (preferuję truskawki, z braku truskawek wybieram arbuza). To smakołyk, który pewnie wkrótce pożegnam, bo niestety często się przeziębiam, a w okresie jesienno zimowym się to wzmaga.
To już wszyscy ulubieńcy. Znacie ich może? A jakie są Wasze ulubione kosmetyki, książki, filmy, smakołyki w sierpniu?
Cudownego dnia!