Bardzo chciałam zobaczyć tę wystawę. Nie trzeba odkładać na później tego, o czym się marzy, nawet jeśli to jest takie malutkie marzenie. Świat perfum fascynuje mnie od dawna. Chciałabym mieć niezwykle czuły węch, mój wymarzony zawód to „nos perfumeryjny”, chciałabym tworzyć kompozycje zapachowe perfum. Niestety zmysł węchu jest rozwinięty u mnie jedynie przeciętnie. Na sobotniej wystawie przeczytałam jednak słowa jednego z perfumiarzy, że nie geny i talent, gwarantują sukces w tym zawodzie, a ciężka praca i ćwiczenia. Czyli węch można wyćwiczyć.
Gdy skierowałam swe kroki do pomieszczenia na pierwszym pierwsze, w którym mieściła się ekspozycja wystawy "Zapach - niewidzialny kod" poczułam wielką ekscytację.
Znalazłam tam tyle cennych informacji i fascynujących ciekawostek, że emocje, które mnie ogarnęły uniemożliwiły wchłanianie, a nawet zrozumienie pewnych danych. Na szczęście po jakimś czasie się uspokoiłam i zaczęłam chłonąć.
Najlepsze i najmilsze doświadczenie z całej wystawy? Tam się naprawdę wącha, można powąchać foliatum perfumy z epoki starożytnej, barokowe perfumowane rękawiczki, używaną w średniowieczu wodę królowej Węgier, zapach współczesnych dzielnic wielkiego miasta. Wystarczy przycisnąć guziczek, albo zanurzyć w olejku eterycznym papierek. Nie bez przyczyny przed wejściem na salę znajduję się ostrzeżenie:
Ekspozycja podzielona jest na trzy części. Pierwsza „Ewolucja perfumiarstwa”, prowadzi nas przez różne epoki od starożytności do współczesności. Możemy poznać znaczenie zapachu i perfum na tle każdej z epok w kontekście kulturowym i społecznym. A co najważniejsze na potrzeby tej wystawy odtworzono unikalne zapachy charakterystyczne dla każdej z epok. Wziął w tym udział np. Dominique Ropion, genialny kreator perfum.
Druga część, nazwana „Warsztatem perfumiarza”, zawiera surowce i produkty, używane do produkcji perfum. Jest to długi biały stół, na którym znajdują się olejki eteryczne z różnych grup zapachowym. Można tam przekonać się jak pachnie ambra, moja ukochana tuberoza, piżmo, wetiwer, mech dębowy i wiele innych.
Ostatnia część wystawy to "Zapach jako komunikat: zapachowa mapa miasta" zaprojektowana przez Sissel Tolaas – artystkę biochemiczkę i ekspertkę zapachową. Sissel Tolaas przeprowadziła analizę zapachową różnych dzielnic współczesnego Berlina. Niestety nie zauważyłam guziczków w tej części ekspozycji i dopiero później mąż powiedział mi, że można było faktycznie powąchać efekt eksperymentu Sissel. Ubolewam, że mnie to ominęło :(
"Zapach - niewidzialny" kod można obejrzeć w Centrum Nauki Kopernika w Warszawie (KLIK). Jest to wystawa czasowa, więc jeśli macie ochotę się tam przejść radzę się spieszyć, 19 stycznia ekspozycja zostanie zamknięta.