Ile otwiera się możliwości gdy niebo jest błękitne i świeci słońce. Dziś kolejny cudowny dzień z Polą. I jednocześnie pierwszy dzień po detoksie. Już niedługo krótki wpis podsumowujący na temat domowego oczyszczania. Tak, o dziwo przetrwałam i co? Od razu popędziłam na kawę, ale na nie byle jaką kawę. W pobliżu naszego domku, powstała mała francuska kawiarenka. Cudowne miejsce z croissantami pieczonymi na miejscu, aromatyczną kawą i różnymi francuskimi smakołykami.
Lokal istnieje od kilku dni, ale już jest pełen gości i tętni życiem, Pola wsunęła eklerkę waniliową, a ja zachwycałam się serami, podanymi ze świeżą bagietką i sałatami z wybornym sosem winegret. I ta wyczekana od tygodnia kawa posypana cynamonem... Po pierwszym łyku przeszedł mnie dreszcz.
Nie będę taka, powiem co to za miejsce, nie zostawię go dla siebie:P Cafe de la Poste. Myślę, że jeszcze wiele razy ukradnę tam dla siebie kilka miłych chwil przy książce i z bagietką.
A teraz czekam na Wasze niedzielne opowieści. Jak dziś spędzaliście czas? Czuć już wiosnę w powietrzu w Waszych rodzinnych miastach?
Spokojnego wieczoru Kochani.