Kultowe i jedno z najlepiej sprzedających się mydeł Lusha Honey I Washed the Kids to starszy brat żelu pod prysznic
It’s Raining Man.
Z reguły używam mydeł tylko do mycia rąk, ciało wolę umyć
wygodniejszym w użyciu żelem. Ale w tym przypadku, byłoby mi szkoda
nie nacieszyć się jego zapachem bardziej.
Mydełko wyglądem przypomina kostkę ozdobioną plastrem wosku
pszczelego. Jest to nawiązanie, do jego głównych składników czyli wody miodowej i właśnie pszczelego wosku. Poniżej pełny skład:
Honey Water (Mel Aqua),Propylene Glycol,Rapeseed Oil,Sunflower
Oil,Coconut Oil (Brassica napus; Helianthus annuus; Cocos
nucifera),Water (Aqua),Sodium Lauryl Sulfate,Sodium Stearate,Sodium
Hydroxide,Perfume,Beeswax (Cera alba),Sweet Orange Oil (Citrus
dulcis),Bergamot Oil (Citrus bergamia),Aloe Vera Extract (Aloe
barbadensis),Sodium Chloride,Gardenia Extract (Gardenia
jasminoides),Titanium Dioxide, Limonene, Linalool,Benzyl Benzoate
Podobnie jak It’s raining Man, ma piękny
ciepły, miodowy zapach wzbogacony aromatem bergamotki, słodkiej pomarańczy i toffee.
Pozostawia skórę czystą
i pachnącą, nie wysusza skóry. Jest bardzo delikatne, więc mogą je stosować osoby również o wrażliwej skórze.
Koszt takiej przyjemności to 3,40 £, czyli około 17 zł za 100 g kostkę.
Cieszę się, że spróbowałam tego mydełka, ale jeśli miałabym jeszcze
raz wybierać, zdecydowałabym się jednak na żel, bo jest dużo
wygodniejszy w użyciu, a pachnie równie ślicznie, choć nie identycznie.
Pozdrawiam
Kasia