Od czego by tu zacząć, może dla odmiany od próbek. Te próbki podpowiedzą Wam, gdzie byłam na zakupach.
Tak, Phenome oczywiście (tym razem kupowałam dla mamy i męża, nic dla siebie) i Sephora.
Zakupiłam również książki. Dzięki Alince, wiem, co chcę czytać w najbliższych dniach.
Padło również na markę Pat & Rub, wreszcie udało mi się dopaść mój pierwszy kosmetyk z linii Rozgrzewającej (dziękuję Kejmi, za to, że ośmieliłaś mnie w kwestii zapachu :).
Był również Rossmann, znowu hialuronowe płatki ze złotem, (muszę, po prostu muszę, zafundować sobie ponownie taki relaks) i raz jeszcze papierowe ręczniki do twarzy polecane przez Obsession. Są genialne, dlatego potrzebowałam zakupić większy zapas.
Piję coraz więcej herbaty, teraz z zielonej przerzuciłam się na białą. Do mojej kuchennej półki jako pierwsze przedstawicielki najszlachetniejszego herbacianego gatunku trafiły WHITE FUJIAN Z RÓŻĄ oraz WHITE FUJIAN ZEN z trawą cytrynową.
I na koniec coś co ucieszyło mnie najbardziej.
Co tam może być?
W środku spełnienie mojego małego kosmetycznego marzenia.
Nie sądziłam, że uda mi się je jeszcze zdobyć.
Kwartet cieni Guerlain jeszcze z letniej limitowanej kolekcji sygnowanej przez Emilio Pucci.
Dla mnie, przepiękne. Jestem zauroczona.
I ostatnia wielka, wielka radość tego weekendu, nie podchodząca pod kategorię zakupową. Bo był to prezent od marki Phenome. Z wielką przyjemnością już zabrałam się za testowanie...
Pozdrawiam ciepło
Kasia