Jak co miesiąc, opis moich małych marzeń :)
Na pierwszym miejscu balsam do ust Diora. Dużo dobrego o nim słyszałam. I przekonałam się wczoraj osobiście w Sephorze, że należą mu się słuszne zachwyty. Teraz jestem pewna, że muszę go mieć!! Cudownie pachnie różami, a do tego pozostawia usta niesamowicie mięciutkie.
Ten miód do kąpieli marki Body Shop również oglądałam i wąchałam osobiście, wart jest uwagi, a kąpiel w miodowym nekatrze musi być cudownym i aromatycznym doświadczeniem.
Podczas pobytu u mojej siostry przykuła moją uwagę szczoteczka do twarzy Clarisonic. Jakoś nigdy szczególnie jej nie pragnęłam, ale niestety nastąpił moment, gdy wbiła się w moją świadomość i nie chce jej opuścić. Tylko jedna uwaga, musi być koniecznie w różowym kolorze!!
Mam już zegarek w kolorze żółtego złota, marzy mi się jeszcze różowe złoto. Michael ma dużo ładnych modeli w tym odcieniu. Nie raz podziwiłam je na wystawie, póki co bardzo nieśmiało.
Marzy mi się coś z kolorówki Toma Forda, ideałem byłaby pomadka w kolorze głębokiego wina, takiego odcienia jeszcze nie posiadam w swojej kolekcji. Uważam że jest idealny na jesień. Szminka znajduje się na razie mocno w sferze marzeń, bo nawet nie wiem, czy byłoby mi do twarzy w takim kolorze :)
Ostatni punkt listopadowej listy to uwaga !! marmolada do ciała łotewskiej marki Kivvi, koniecznie z żółtą różą. Marmolada w 100 % składa się z naturalnych składników, podobno pięknie pachnie i doskonale odżywia i nawilża skórę. Stosuję się ją po kąpieli lub prysznicu.
Marka Kivvi mocno inspiruje się naturą i każdy z ich kosmetyków zawiera ekstrakt z pestek owoców kiwi, stąd też ich nazwa.
A o czym marzą moje czytelniczki? A może zaintrygowałam Was którąś z moich propozycji?
Spokojnego dnia
Kasia