Witajcie Kochane,
Nigdy nie byłam szaloną fanką balsamów do ust. Nosiłam ze sobą maksymalnie jeden. Rzadko kiedy posiadałam dwa naraz. Ale zauważyłam ostatnio, że tendencja się odwraca. Dziś opowiem Wam o kolejnym balsamie z mojej kolekcji. Ten będzie wyjątkowy, a dlaczego? Bo ma nadawać ustom miękkość i uwaga jędrność!! Co go jeszcze wyróżnia? Ciekawe połączenie smakowo-zapachowe, pomarańczy i jaśminu, kwiatów i cytrusów (Erbaviva ma jeszcze w swojej ofercie wersję - wanilia i grapefruitem).
Może kilka słów o samej marce. Erbaviva powstała 17 lat temu w słonecznej Kalifornii. Pewne małżeństwo, Robin i Anna, postanowiło stworzyć płyn myjący z bezpiecznym składem dla ich nowo narodzonego synka. Zaczęli od żelu, później zrobili mydełko i olejek, by w końcu rozwinąć całą linię kosmetyków dla niemowląt, przyszłych mam, czy po prostu dorosłych o wrażliwej i wymagającej skórze.
Jest to marka sklasyfikowana jako organiczna: "wykorzystuje najwyższej jakości, w 100% czyste i certyfikowane
organiczne olejki eteryczne pochodzące z roślin uprawianych w
naturalnych warunkach, destylowane parą i wyciskane na zimno z owoców,
kwiatów, liści, korzeni, drewna, żywicy i nasion."
Bohater dzisiejszej notki kosztuje aż 27 zł, (za 5g) sporo jak na balsam, ale Erbaviva wygrywa skutecznością i bogactwem oraz jakością składu. Nie żałuję żadnej wydanej na niego złotówki. Jaśminowy sztyft zawiera mieszaninę organicznego
masła shea, olejku z nasion jojoby, słonecznikowego, olejku z kiełków pszenicy. Znajdziemy w nim jeszcze bogaty
w przeciwutleniacze ekstraktu z rozmarynu, olejek z drzewa różanego, wetywerii pachnącej i kwiatów lawendy.
Skład
*Helianthus annuus (sunflower) seed oil, *butyrospermum parkii (shea
butter), *cera alba (beeswax), *ricinus communis (castor) seed oil,
*simmondsia chinensis (jojoba) seed oil, *rosmarinus officinalis
(rosemary) leaf extract, *triticum vulgare (wheat) germ oil, *citrus
aurantium dulcis (orange) peel oil, *aniba rosaeodora (rosewood) wood
oil, * vetiveria zizanoides root oil, lavandula angustifolia (lavender)
flower oil, *citrus medica limonum (lemon) peel oil, *jasminum
officinale (jasmine) flower extract, **limonene, ** linalool.
*denotes
certified organic ingredient **denotes component of certified organic
ingredient
Na początku balsam ma twardą konsystencję, ale z czasem nabiera miękkości i niemalże topi się po zetknięciu ze skórą ust. Zauważyłam, że jeśli przestaję go używać przez kilka dni, znowu wraca do pierwotnej konsystencji.
Koi usta, ale nie w taki sposób (poprzez efekt chłodzenia) jak Burt's Bees. Erbaviva koi swoją miękkością i odżywczym składem. Nawilża i odżywia, ale mam wrażenie że nie tylko poprzez pozostawienie dodatkowej warstewki na ustach, a poprzez bardziej dogłębne działanie.
A co do obiecanej na wstępnie jędrności trudno orzec, usta mam z natury jędrne i nie zauważyłam szczególnej różnicy :)
Balsam można kupić w neoperfumerii Galilu (KLIK).
Co wybieracie, jaśmin z pomarańczą, czy wanilię z grejpfrutem? :)