Kochane, ciągle jestem chora, córcia moja również. Już czułam się całkiem dobrze, a tu ponownie zaatakował mnie ból gardła, a Polę katar.
Oprócz oczywiście leków, ratuję się gorącą herbatką z miodzikiem. Ostatnio kupiłam sobie zielone organiczne herbaty. Smakuję pysznie.
Chai z nutą cynamonu, kardamonu, goździkami i skórką pomarańczową rozgrzewa, a z echinaceą i cytrusami ma wspomagać układ odpornościowy.
Udało mi się spełnić swoje małe marzenie. Kupiłam w końcu upragnioną świeczkę Diptyque. Jeden z najbardziej znanych zapachów Diptyque, Baies. Połączenie liści czarnej porzeczki i
bułgarskiej róży.
Jeszcze jej nie paliłam, czekam na idealny moment. Zaintrygował mnie również zapach "Tuberoza", myślę, że będzie następny. Ale najpierw chciałabym zobaczyć jak świece się sprawdzą, jeśli będę zadowolona, kupię kolejną.
Dziś sama jedna reaktywowałam mój ekspres do kawy. Myślałam, że się popsuł, ale wyczyściłam go przy pomocy igły (wielokrotnie), odkamieniłam (nie wiem jak się to odmienia) i jest jak nowy. Przyrządziłam pyszne cappucino i kupiłam w cukierni takie oto przysmaki. W pałaszowaniu łakoci towarzyszyła mi mama.
W marcu rusza Wyzwanie Foto na blogu senmai. Oczywiście biorę udział. Spójrzcie na listę tematów.
Startujemy w poniedziałek.
Życzę Wam miłego, aromatycznego wieczoru, herbaty pachnącej kardamonem i pomarańczami, miłej i ciepłej atmosfery bez żadnych przeziębień.
Wasza Kasia