Jakiś czas temu kolega z pracy odwiedzał Londyn, poprosiłam go o przywiezienie kilku drobiazgów z Lusha.
Złożyłam zapotrzebowanie na trzy bubble bary, mydełko, żel pod prysznic i maseczkę.
Oatfix to moja trzecia świeża maseczka tej marki i pachnie zdecydowanie najśliczniej ze wszystkich. Jest jeszcze miodowo jaśminowy żel pod prysznic Flying Fox i mydło owsiankowe Porridge.
Z bubble barów zdecydowałam się na tęczową Dorothy, porzeczkowego Comfortera i pomarańczowo-cytrynową Karmę.
Pierwsza kąpiel będzie z Dorotką, bo trochę się ukruszyła.
Piotrek przywiózł też kilka zdjęć. Nigdy nie byłam w sklepie Lusha, ale jak patrzę na te zdjęcia, bardzo chciałabym się tam znaleźć.
Te marchewki, aż proszą żeby je kupić :)
Chciałam Wam coś pokazać, tym razem zupełnie niekosmetycznie, ale myślę że jak się wypatrzy coś dobrego, to trzeba się tym podzielić.
Owocowe herbatki Biofix. Polecam je ze względu na skład, bo jeśli kupujemy herbatkę na przykład poziomkową to poziomek mamy tam 30 %, a nie 1,5 %. Reszta to kwiat hibisukusa, aronia, jabłko i czarna porzeczka. Zdrowe i pyszne, a przy tym mają szeroki wybór smaków, pudełko w zależności od rodzaju kosztuje od 3 do 4 zł. Serdecznie polecam :)
Pozdrawiam
Kasia