Witajcie Kochane,
Niedawno byłam na zakupach, to były zakupy z rodzaju tych koniecznych, ale przy okazji poszwendałam się tak odrobinkę ;)
Wypatrzyłam sobie kilka drobiazgów, które stały się dla mnie źródłem radości, takich malutkich, ale ja malutkie radości cenię sobie wysoko.
W Empiku wreszcie wypatrzyłam nakładkę do robienia serduszek na kawie, w końcu będę miała idealne kawowe serduszka :D Jeszcze jej nie przetestowałam, ale myślę, że w weekend nastąpi debiut. Nakładka była przeceniona z 7 zł na 3,50 zł.
Ostatnio praktycznie za każdym razem, gdy robię zakupy w centrum handlowym zaglądam do Oysho. Z reguły nic tam nie kupuję. Przymierzam się do kocyka, przymierzam do szlafroczka, ale ostateczna decyzja nie zapadła. Ale tym razem nie wyszłam z pustymi rękami.
Bardzo spodobały mi się te gumeczki, noszę je do warkocza zaplatanego z boku i do kucyka.
Tuż obok Oysho jest Body Shop. Chciałam powąchać ich olejki zapachowe. Ale na półce z olejkami stały uniwersalne mgiełki do ciała, domu, pościeli i obrusów. Pomyślałam, że po co mi olejki, skoro mam dużo wosków YC i wzięłam spray. Wybrałam zapach jaśminu z białym frangipani. Piękny!! Teraz codziennie przed zaśnięciem psikam sobie nim poduszkę i zasypia mi się cudownie!! Chyba skuszę się na jeszcze jeden zapach, mój kolejny typ to wanilia z fasolą tonka.
Tuż obok mgiełki leży (wreszcie) atomizer do perfum. Niestety lato minęło i nie mam koncepcji co do niego przelać. Ciągle się waham i nie podjęłam ostatecznej decyzji. Miała znaleźć się w nim L`Imperatrice z antologii D&G, ale jest to zapach, którego używam latem. Także póki co, stoi pusty.
Cudownego dnia dla Was!!
Kasia