Tygodnia dbania o stopy, ciąg dalszy...
Czasem do wygładzenia stóp wystarczy dobry peeling, ale niektóre miejsca trzeba potraktować ze szczególną uwagą.
Można to zrobić za pomocą pumeksu, (polecam ze skały wulkanicznej), niestety czasem jest to dla mnie niewystarczające. Odradzam tarki z wbudowaną wymienną żyletką, można się nimi bardzo skaleczyć, trudno wyrównać skórę równomiernie, a usuwana w taki sposób skóra jeszcze szybciej narasta.
Niedawno siostra obdarowała mnie tarką do stóp marki Microplane w radosnym różowym kolorze, z której jestem bardzo zadowolona.
Karolina kupiła taką samą dla siebie i używała jej w ostatnich miesiącach ciąży. Tarka dzięki długiej rączce i szerokiej powierzchni ścierającej jest na tyle poręczna, że nawet w 9 miesiącu ciąży można nią przeprowadzić pedicure :D Dla kobietki w ciąży zawiązanie butów to nie lada wyzwanie, a co dopiero zaawansowane zabiegi pielęgnacyjne.
Tarka ma ściąganą rączkę, jest bardzo lekka. Została specjalnie opracowana do używania na suchej skórze. W trzy minutki radzi sobie z wygładzeniem obu stóp. Można to robić precyzyjnie i bezpiecznie, jeszcze nie zdarzyło mi się skaleczyć, czy za mocno zetrzeć naskórek. Bez problemu usuwa wszystkie zgrubienia.
Po użyciu usuwamy gumową rączką i płuczemy tarkę pod strumieniem wody. Suszymy i jest gotowa do kolejnego użycia.
Siostra kupiła ją na amazonie, kosztuje ok. 12 dolarów.
A Wy czego używacie do wygładzania stóp?
Pozdrawiam
Kasia