Na początek oczywiście skład. Ich składy to poezja:
Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Water**, Rosa Centifolia
Flower Water**, Caprylic/Capric Triglyceride**, Lactobacillus/Arundinaria
Gigantea Ferment Filtrate**, Camellia Sinensis Leaf Water**, Dicaprylyl
Ether**, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Glycerin**, Dicaprylyl
Carbonate**, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Argania Spinosa Kernel
Oil*, Glyceryl Stearate**, Glyceryl Stearate Citrate**, Cetearyl Alcohol**,
Aqua**, Persea Gratissima (Avocado) Oil*, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil**,
Betaine*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Sodium Hyaluronate**, Rhodiola
Rosea Root Extract**, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract*, Aloe
Barbadensis Leaf Juice**, Hamamelis Virginiana Leaf Extract**, Mentha Piperita
(Peppermint) Extract**, Iris Florentina Root Extract**, Vitis Vinifera (Grape)
Leaf Extract**, Cedrus Atlantica Bark Extract**, Panax Ginseng Root Extract**,
Xanthan Gum**, Caramel**, Titanium Dioxide*, Mica*, Iron Oxide*, Parfum**,
Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Citronellol***, Limonene***
*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components
of Natural Essential Oils
Czyli aż 98,9 % surowców naturalnych, z czego 52,6 % to wody
roślinne, cytrynowa, różana, z zielonej herbaty. 0,3 % to czyste minerały, a tylko 1,1 % to surowce inne niż naturalne.
Mamy również działający przeciwstarzeniowo wyciąg z korzenia różeńca górskiego.
Nawilżające i regenerujące wyciągi z kłącza irysa, korzeni żeń-szenia i liści winogron. Olej winogronowy neutralizujący działanie wolnych rodników. Przeciwzapalny i przeciwutleniający korzeń lukrecji, nawilżające i wygładzające masło shea. Oleje jojoba, arganowy i awokado. Oraz rozświetlająca mika (musiałam wygooglować co to jest, jak się okazuje minerał, często używany np w pudrach).
Nawilżające i regenerujące wyciągi z kłącza irysa, korzeni żeń-szenia i liści winogron. Olej winogronowy neutralizujący działanie wolnych rodników. Przeciwzapalny i przeciwutleniający korzeń lukrecji, nawilżające i wygładzające masło shea. Oleje jojoba, arganowy i awokado. Oraz rozświetlająca mika (musiałam wygooglować co to jest, jak się okazuje minerał, często używany np w pudrach).
Co obiecuje nam
producent?
Niezwykle aksamitny preparat do pielęgnacji skóry wokół
oczu, opracowany na bazie ekologicznych wód roślinnych, organicznych olejów
oraz naturalnych ekstraktów. Krem wygładza oraz optycznie koryguje zmarszczki,
drobne linie i nierówności. Zawartość naturalnych składników
przeciwutleniających hamuje proces starzenia się skóry, a nawilżających -
wzmacnia ją, przywracając optymalny dla niej poziom nawodnienia. Preparat
pobudza w skórze produkcję beta-endorfin, które niwelują skutki stresu i
zmęczenia, przynosząc jej relaks i odprężenie, a przy tym poprawę ogólnego
samopoczucia. Skóra wokół oczu jest delikatnie rozświetlona, ukojona i
wypoczęta, kontur oka zachowuje młodzieńczy wygląd.
I wiecie co, ja się z tym zgadzam :)
U mnie przy słabym kremie pod oczy negatywne skutki są natychmiastowe. Budzę się rano z przesuszoną skórą i sporym dyskomfortem. Tutaj absolutnie o czymś takim zapomniałam.
Krem nawilża idealnie. Lubię go wklepywać, tak mi wtedy przyjemnie.
Jeśli miałabym porównać go z chłodzącym żelem pod oczy tej samej firmy, to ma bogatszą konsystencję, minimalnie gorzej się wchłania, troszkę gorzej pachnie i jest o 30 zł droższy. Za standardowe 15 ml kremu zapłacimy 139 zł.
Myślę że "beta-endorfinkowy" lepiej sprawdzi się w okresie jesienno-zimowym oraz dla skóry dojrzalszej. Natomiast "chłodzący" będzie idealny na lato.
Krem można stosować rano i wieczorem. Również bez problemu pod makijaż.
Zapach jest przyjemny, ale nie tak śliczny, jak kwiatowo cytrusowy żelu.
Aplikacja bardzo wygodna, lubię takie higieniczne aplikatory.
Bardzo ciekawy kolor kawy z mlekiem. Ale bez obaw, nie barwi skóry. Robiąc zdjęcia kremu w sztucznym świetle zauważyłam, że mieni się na złoto, co jest w ogóle niedostrzegalne w ciągu dnia.
Myślę że znalazłam moje KWC w kategorii kremów pod oczy. Oba kremy Phenome, rozświetlający i chłodzący są dla mnie idealne. Będę ich teraz używać na zmianę :)
Żaden krem pod oczy jakiego używałam nie spodobał mi się tak bardzo. Choć w tym punkcie na razie ustanę w kosmetycznych poszukiwaniach..
A Wy co sądzicie o tych Phenomkach? Znacie je? Lubicie? A jeśli nie znacie, miałybyście chęć spróbować?
Miłego wieczoru
Kasia
Bardzo ciekawy kolor kawy z mlekiem. Ale bez obaw, nie barwi skóry. Robiąc zdjęcia kremu w sztucznym świetle zauważyłam, że mieni się na złoto, co jest w ogóle niedostrzegalne w ciągu dnia.
Myślę że znalazłam moje KWC w kategorii kremów pod oczy. Oba kremy Phenome, rozświetlający i chłodzący są dla mnie idealne. Będę ich teraz używać na zmianę :)
Żaden krem pod oczy jakiego używałam nie spodobał mi się tak bardzo. Choć w tym punkcie na razie ustanę w kosmetycznych poszukiwaniach..
A Wy co sądzicie o tych Phenomkach? Znacie je? Lubicie? A jeśli nie znacie, miałybyście chęć spróbować?
Miłego wieczoru
Kasia