Kilka dni temu obchodziłam urodziny i właśnie sobie przypomniałam, że nie pokazałam Wam prezentów. Pierwszy prezent jaki dostałam, jest od Alinki i już go Wam pokazywałam o tutaj -> KLIK. Mama w sumie też się pospieszyła, poszłyśmy razem na kawę, co jest dość wyjątkowe, bo rzadko się spotykamy poza domem. Było bardzo miło, choć Pola dokazywała i też chciała kawę. Pozwoliłam jej spić piankę :)
Mama dała mi motylka Pandory, którego chciałam mieć niemalże od roku.
A od męża dostałam perfumy. Jeszcze się urodzinowo nigdzie nie wybraliśmy, jakoś czasu mało. Mąż też miał urodziny we wrześniu, dzień przede mną, więc tym bardziej wypadałoby skoczyć na przykład do kina :)
Bardzo miło zaskoczyła mnie również koleżanka z pracy. Ale co od niej dostałam pokażę przy następnej okazji, bo jeszcze nie zdążyłam zrobić zdjęć.
Dziś zostałam w domu, Pola niestety podziębiona i siedzimy we dwie. Nie ma kawy, więc ratuję się herbatą z żeń-szeniem. Do sklepu nie pójdę, bo nie zostawię Poli samej,a w nocy miała gorączkę, więc nie chcę z nią wychodzić na dwór.
Życzę Wam super tygodnia i do napisania!!
Kasia