Kolejny tydzień i kolejny Essi na moich paznokciach. Tym razem wybór padł na chłodny, kremowy, cukierkowy róż nr 21, Flawless.
O ile mi wiadomo Flawless, znaczy bez skazy. Ale, skaza jest i to już następnego dnia po pomalowaniu. Zlazł mi lakier z połowy paznokcia palca wskazującego. Essie za to winić nie będę, bo być może sama go gdzieś zadarłam.
Producent twierdzi, że ten odcień różu przypomina kolor kwiatów wiśni. Do kwiatów wiśni mam sentyment, więc nie może mi się nie spodobać taki kolor.
Czuję się w nim dobrze. Jest kobiecy i delikatny.
Do pełnego krycia wystarczyły tylko dwie warstwy lakieru. Pod lakier nałożyłam bazę Sally Hansen.
Pędzelek szeroki i wygodny.
Trwałość, nie licząc przygody z palcem wskazującym, dość dobra. Dwa dni ładnie prezentował się na paznokciach, ale na trzeci dzień pojawiły się pierwsze, nieestetyczne odpryski. Jutro zdecydowanie będę musiała go zmyć.
Lakier (buteleczka 13,5 ml) kupiłam w drogerii internetowej ekobieca.pl, zapłaciłam za niego 14,99 zł.
Jak Wam się podoba?
Kasia
PS. Chciałam Was przeprosić, ale chwilowo zablokowałam możliwość komentowania z anonimowych kont. Ostatnio dostałam prawdziwy wysyp spamu i nie nadążałam z usuwaniem komentarzy. Za jakiś czas przywrócę tę opcję, może sytuacja się poprawi.