Moje zapasy kosmetyków oczyszczających skórę zupełnie się wyczerpały.. Postanowiłam przy okazji ich uzupełniania spróbować czegoś nowego i mój wybór padł na polską markę NOAlab. Mogłabym nazwać ich taką ekskluzywną wersją Biochemii Urody. Kosmetyki przygotowujemy same, z przesłanych nam elementów składowych, według prostych receptur ale tylko z najwyższej jakości składników, wyciągów roślinnych, naturalnych olejków eterycznych...
Czytałam wiele dobrego o ich płynach micelarnych i tonikach.
Zaraz zobaczycie na co się zdecydowałam.
Paczka spora, wypełniona czymś na kształt ozdobnych trocin..
A w środku...
Estetyczne pakunki.
Podoba mi się taki sposób pakowania, pasuje do wizji marki, prosty, elegancki i eko.
Co zamówiłam?
Tonik azeloglicyna wit. B3, Mgiełka kwiatowo-owocowa, Płyn micelarny ze świetlikiem oraz Pianka myjąca geranium i lawenda.
Zajęło mi to trochę czasu, żeby wymieszać składniki..
Jest to naprawdę bardzo proste, każdy sobie poradzi z przygotowaniem preparatów, nie wymaga od nas żadnych specjalnych umiejętności ani dodatkowych narzędzi. Po prostu zlewamy w odpowiedniej kolejności ampułki do butelki bazowej, mieszamy i gotowe... Dokładne instrukcje wykonania dostępne są na stronie NOAlab.
A poniżej już gotowe do użytku kosmetyki...
Niestety niedawno myszkowałam na stronie NOAlab i zauważyłam komunikat: "Sklep nieczynny do odwołania". Bardzo mnie to zasmuciło. Napisałam do firmy maila, czy zamierzają przywrócić działalność. Niestety nie odpisali mi do tej pory. Mają naprawdę dobre i skuteczne kosmetyki, ja dopiero zaczynam z nimi przygodę a tu takie wieści... Nie tracę nadziei że to chwilowa przerwa.
Słyszałyście kiedyś o tej marce?
Słyszałyście kiedyś o tej marce?
Pozdrawiam
Kasia