W wielkim skrócie przegląd moich cieni do powiek.
Wszystkie wymienione lubię i polecam :) Pod względem jakości nie mam do nich szczególnych zastrzeżeń, a kolory ocenicie sami. Na początek Fred Farrugia, niestety nie jestem w stanie rozszyfrować numerów..
Lancome, A70 Warm Harmony. Cztery lawendowe odcienie.
I Lancome, Ombre Absolue Duo Magnificent Lavender. Dla mnie bardziej jasna śliwka niż lawenda.
Smashbox, paleta Masquerade, dziewięć różnych, ciekawych odcieni.
Oraz pojedynczy cień Lagoon. Obok laguny, matowy City Fog nr 02 Sephory.
Jeszcze Mac, White Frost. Najczęściej do rozświetlania wewnętrznych kącików i łuku brwiowego.
I mój najnowszy nabytek, paletki Sleeka, "Au Naturel", "Oh so special" i "brzoskwiniowa "Paraguaya".
Paletki Sleeka są niedrogie, ok 28 zł za 12 cieni to naprawdę niedużo.
Są bardzo mocno napigmentowe, ale niektóre troszkę się osypują. Zakupiłam je do moich eksperymentów makijażowych. Tzn mam zamiar odtwarzać makijaże, które robią dziewczyny na tutorialach na You Tube. Zwłaszcza Kasia Katosu, którą bardzo cenię. Ona często pracuje na tych paletkach. Jak coś mi ładnie wyjdzie, może się tutaj pochwalę :)
środa, 11 lipca 2012
wtorek, 10 lipca 2012
Eksperyment - GLINKI
Tak, dziś jestem Waszą specjalną wysłanniczką w świecie kosmetyki naturalnej. Zakupiłam w mydlarni Franciszka destylat wody z kwiatów róży damasceńskiej i glinkę Ghassoul. Będę łączyć oba specyfiki w prostym celu, stworzenia maseczki oczyszczającej :)
Coś ostatnio, od gorąca prawdopodobnie, przybyło mi niedoskonałości na skórze, muszę przeciwdziałać.
Ghassoul inaczej Rhassoul, oznacza "tą, która czyści". Podstawowym działaniem tej glinki jest absorbcja zanieczyszczeń ze skóry lub włosów.
Ciekawostka, glinki tracą swoje właściwości w zetknięciu z metalem.
Drugi składnik mojej maseczki to woda różana. Ma właściwości nawilżające, łagodzące, przywraca skórze równowagę i koloryt.
Wkrótce poinformuję Was o efektach eksperymentu.
Coś ostatnio, od gorąca prawdopodobnie, przybyło mi niedoskonałości na skórze, muszę przeciwdziałać.
Ghassoul inaczej Rhassoul, oznacza "tą, która czyści". Podstawowym działaniem tej glinki jest absorbcja zanieczyszczeń ze skóry lub włosów.
Ciekawostka, glinki tracą swoje właściwości w zetknięciu z metalem.
Drugi składnik mojej maseczki to woda różana. Ma właściwości nawilżające, łagodzące, przywraca skórze równowagę i koloryt.
Wkrótce poinformuję Was o efektach eksperymentu.
Phenome recenzje - cukrowy żel do mycia ciała
Dobrze, jestem gotowa do kolejnej recenzji kosmetyków Phenome. Cukrowy żel do mycia ciała, co my tu mamy?
Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Water**,
Aloe Barbadensis Leaf Water**,
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Fruit Water**,
Ammonium Lauryl Sulfate**,
Camellia Sinensis Leaf Water**,
Cocamidopropyl Betaine**,
Coco-Glucoside**,
Betaine*,
Glyceryl Oleate**,
Glycerin**,
Aqua**,
Sucrose**,
Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride**,
Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract*,
Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Extract*,
Camellia Sinensis Extract*,
Morinda Citrifolia (Noni) Extract**,
Vaccinium Myrtillus Fruit Extract**,
Babassu Oil Polyglyceryl-4 Esters*,
Castanea Sativa (Chestnut Tree) Seed Extract**,
Avena Sativa (Oats) Kernel Extract**,
Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract**,
Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract**,
Ananas Sativus (Pineapple Plant) Fruit Extract**,
Hibiscus Sabdariffa Flower Extract**,
Potassium Sorbate,
Parfum**,
Sodium Benzoate,
Citric Acid**,
Caramel**,
Citrus Dulcis***,
Geraniol***,
Limonene***
Czyli 99 % surowców naturalnych z czego 50,9 % to wody roślinne (cytrynowa, aloesowa, z zielonej herbaty, migdałowa) i tylko 1 % surowców innych niż naturalne.
Jest jeszcze brązowy cukier i betaina z trzciny cukrowej, ekstrakt z owsa, który odżywia i łagodzi, ekstrakt z białej herbaty o właściwościach przeciwzapalnych i antyoksydacyjnych, pobudzające i odświeżające ekstrakty ze skórki cytryny i pomarańczy i roślinne kompleksy odżywcze.
Żel ma przezroczysty kolor, dobrze się pieni, pachnie podobnie jak krem do rąk z tej serii, tylko mniej intensywnie. Zapach taki waniliowo, pomarańczowy, bardzo delikatny.
Na zdjęciu poniżej, żel znajduje się prawej stronie.
Na zdjęciu poniżej, żel znajduje się prawej stronie.
Są dwie dostępne pojemności, 250 ml za 65 zł i 50 ml za 22 zł (mniejsza pojemność świetnie sprawdzi się w podróży).
Przypominam że ja swój dostałam gratis.
Można go również używać jako płyn do kąpieli.
Bardzo przyjemny kosmetyk, może bez ochów i achów, ale w końcu to tylko żel pod prysznic. Polecam, bo bezpieczny dla skóry i bardzo przyjemny ze względu na śliczny zapach.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Rozświetlamy się latem
Dziewczyny!
Prawda, że warto dodać skórze piękna poprzez rozświetlanie jej? Dodatkowo latem, gdy jest ona delikatnie opalona wygląda to prześlicznie. Możemy rozświetlać twarz, czyli szczyty kości policzkowych, skórę pod łukiem brwiowym. Możemy rozświetlać ramiona i dekolt, ale również nogi. Czym, opiszę poniżej. Będę bazowała na kosmetykach, które posiadam. Niestety zdjęcia nie oddają właściwie efektu rozświetlenia. W rzeczywistości wygląda to dużo lepiej.
Na początek kultowe "Meteoryty" Guerlain, czyli puder rozświetlajcy w kulkach.
Ja mam kolor 03 Beige Chic. Możemy nimi omieść (przy użyciu puszku bądź pędzelka) całą twarz, większą ilość nakładając na szczyty kości policzkowych i skronie. Resztę twarzy muskamy delikatnie. Możemy rozświetlić nimi również dekolt. Bardzo gwiaździsty, delikatny efekt, idealne wykończenie makijażu. No i zakup na ładnych kilka lat, Meteoryty są strasznie wydajne.
W moich Beige Chic jest pięć rodzajów kuleczek.
Roztarłam je na kartce, żebyście zobaczyły jakie efekt daje każda osobno. W dwóch różnych miejscach w mieszkaniu, gdzie było inne światło.
Przepraszam, ale nie zrobiłam zdjęcia jaki kulki dają efekt razem na skórze. Jeśli sobie życzycie, poprawię posta. Ale troszkę później, bo cała się świecę od różnych specyfików i nie mam już za bardzo gdzie się posmarować :)
Bardzo szeroką gamę rozświetlaczy ma firma Benefit. Bardziej proponowałabym stosować je na twarz, pod podkład albo mieszać z podkładem. Tradycyjnie okolice szczytów policzków, skronie, łuki brwiowe.
Srebrzysto różowy "High Beam", troszkę kłopotliwy aplikator w pędzelku. Ale efekt "very nice".
I drugi, dla odmiany złocisto perłowy "Girls meets pearl".
Daje tak subtelny połysk, że nie widać go na zdjęciu. Choć cerze daje efekt "photoshopa".Na zdjęciu powyżej go jeszcze nie roztarłam.
Mam jeszcze, najpiękniejszy przysięgam kosmetyk, jaki dostałam gratis. Tak, właśnie tak, dostałam go jako dodatek do zakupów online, w prezencie od perfumerii Douglas. Nic, a nic mnie nie kosztował. I wcale nie miniaturka, a 26 g. Jest to rozświetlający puder do ciała Dolce & Gabbana, Rose The One. Wygląda prześlicznie na skórze i do tego bosko pachnie, właśnie jak perfumy Rose The One.
Aplikujemy go myślę, że wszędzie gdzie mamy ochotę. Może nie na twarz, bo to zapachowy puder do ciała. Ale ramiona, dekolt szczególnie wskazane.
I na koniec dwa kosmetyki typowo do ciała.
Balsam Sephory White Praline.
Niestety pochodzi z limitowanej edycji i teraz nie jest już dostępny. Pachnie bardzo słodko, czekoladowo, pralinkowo. Na zdjęciu powyżej jest roztarty na skórze, ale w ogóle nie widać jak się prezentuje. A mieni się tęczowo, ale bardziej w chłodnej tonacji i ma bardzo drobny brokat.
Na koniec kolejny kosmetyk do ciała. Polecam szczególnie na nogi,ramiona, dekolt.
Jest to olejek rozświetlający Pat & Rub. Opalizuje, odżywia i pielęgnuje :)
Bardzo mocno nawilża, wręcz natłuszcza, a nawet troszkę przyciemnia skórę.
I znowu nie widać złotych drobinek po roztarciu, ale wierzcie mi, są tam!!
Dziękuję za uwagę!
Kasia
Prawda, że warto dodać skórze piękna poprzez rozświetlanie jej? Dodatkowo latem, gdy jest ona delikatnie opalona wygląda to prześlicznie. Możemy rozświetlać twarz, czyli szczyty kości policzkowych, skórę pod łukiem brwiowym. Możemy rozświetlać ramiona i dekolt, ale również nogi. Czym, opiszę poniżej. Będę bazowała na kosmetykach, które posiadam. Niestety zdjęcia nie oddają właściwie efektu rozświetlenia. W rzeczywistości wygląda to dużo lepiej.
Na początek kultowe "Meteoryty" Guerlain, czyli puder rozświetlajcy w kulkach.
Ja mam kolor 03 Beige Chic. Możemy nimi omieść (przy użyciu puszku bądź pędzelka) całą twarz, większą ilość nakładając na szczyty kości policzkowych i skronie. Resztę twarzy muskamy delikatnie. Możemy rozświetlić nimi również dekolt. Bardzo gwiaździsty, delikatny efekt, idealne wykończenie makijażu. No i zakup na ładnych kilka lat, Meteoryty są strasznie wydajne.
W moich Beige Chic jest pięć rodzajów kuleczek.
Roztarłam je na kartce, żebyście zobaczyły jakie efekt daje każda osobno. W dwóch różnych miejscach w mieszkaniu, gdzie było inne światło.
Przepraszam, ale nie zrobiłam zdjęcia jaki kulki dają efekt razem na skórze. Jeśli sobie życzycie, poprawię posta. Ale troszkę później, bo cała się świecę od różnych specyfików i nie mam już za bardzo gdzie się posmarować :)
Bardzo szeroką gamę rozświetlaczy ma firma Benefit. Bardziej proponowałabym stosować je na twarz, pod podkład albo mieszać z podkładem. Tradycyjnie okolice szczytów policzków, skronie, łuki brwiowe.
Srebrzysto różowy "High Beam", troszkę kłopotliwy aplikator w pędzelku. Ale efekt "very nice".
I drugi, dla odmiany złocisto perłowy "Girls meets pearl".
Daje tak subtelny połysk, że nie widać go na zdjęciu. Choć cerze daje efekt "photoshopa".Na zdjęciu powyżej go jeszcze nie roztarłam.
Mam jeszcze, najpiękniejszy przysięgam kosmetyk, jaki dostałam gratis. Tak, właśnie tak, dostałam go jako dodatek do zakupów online, w prezencie od perfumerii Douglas. Nic, a nic mnie nie kosztował. I wcale nie miniaturka, a 26 g. Jest to rozświetlający puder do ciała Dolce & Gabbana, Rose The One. Wygląda prześlicznie na skórze i do tego bosko pachnie, właśnie jak perfumy Rose The One.
Aplikujemy go myślę, że wszędzie gdzie mamy ochotę. Może nie na twarz, bo to zapachowy puder do ciała. Ale ramiona, dekolt szczególnie wskazane.
I na koniec dwa kosmetyki typowo do ciała.
Balsam Sephory White Praline.
Niestety pochodzi z limitowanej edycji i teraz nie jest już dostępny. Pachnie bardzo słodko, czekoladowo, pralinkowo. Na zdjęciu powyżej jest roztarty na skórze, ale w ogóle nie widać jak się prezentuje. A mieni się tęczowo, ale bardziej w chłodnej tonacji i ma bardzo drobny brokat.
Na koniec kolejny kosmetyk do ciała. Polecam szczególnie na nogi,ramiona, dekolt.
Jest to olejek rozświetlający Pat & Rub. Opalizuje, odżywia i pielęgnuje :)
Bardzo mocno nawilża, wręcz natłuszcza, a nawet troszkę przyciemnia skórę.
I znowu nie widać złotych drobinek po roztarciu, ale wierzcie mi, są tam!!
Dziękuję za uwagę!
Kasia
Łazienki Królweskie, dziś w południe
Byłam dziś z córeczką w Łazienkach. Uwielbiam to miejsce. Za każdym razem zachwyca i zaskakuje.
Dziś na przykład patrzę, patrzę a tu w krzakach .... W pierwszej chwili myślałam, że to pies, ale nie ... sarenka.
Spodobał mi się pomysł z odtworzeniem Alei Chińskiej, która kiedyś zdobiła Łazienki w wyniku fascynacji Stanisława Augusta kulturą wschodu.
Tu poniżej, jak się uważnie przyjrzycie, zauważycie dwie butelki szampana w kubełku. (Coś mam z tym szampanem ostatnio). Piękne róże, jasne parasole, idealne miejsce na relaks, lekturę książki. Co ze względu na obecność mojej ruchliwej trzylatki nie było dziś możliwe.
Moje ulubione miejsce w całym parku, to scena na wodzie. Wszędzie słychać było nawoływania pawi.
I na każdym kroku, jakaś piękna, fascynująca rzeźba.
Dodatkowo zachęcam do obejrzenia ekspozycji plakatów operowych i teatralnych umieszczonych na ogrodzeniu parku. Zrobiłam tylko dwa zdjęcia, bo przyjechał nasz autobus.
Super wyprawa :)
Dziś na przykład patrzę, patrzę a tu w krzakach .... W pierwszej chwili myślałam, że to pies, ale nie ... sarenka.
Spodobał mi się pomysł z odtworzeniem Alei Chińskiej, która kiedyś zdobiła Łazienki w wyniku fascynacji Stanisława Augusta kulturą wschodu.
Tu poniżej, jak się uważnie przyjrzycie, zauważycie dwie butelki szampana w kubełku. (Coś mam z tym szampanem ostatnio). Piękne róże, jasne parasole, idealne miejsce na relaks, lekturę książki. Co ze względu na obecność mojej ruchliwej trzylatki nie było dziś możliwe.
Moje ulubione miejsce w całym parku, to scena na wodzie. Wszędzie słychać było nawoływania pawi.
I na każdym kroku, jakaś piękna, fascynująca rzeźba.
Dodatkowo zachęcam do obejrzenia ekspozycji plakatów operowych i teatralnych umieszczonych na ogrodzeniu parku. Zrobiłam tylko dwa zdjęcia, bo przyjechał nasz autobus.
Super wyprawa :)
poniedziałek, 9 lipca 2012
Książka bardzo zmysłowa
"Zupa z granatów" Marshy Mehran to książka bardzo zmysłowa.
Pachną tam przyprawy kardamon, cynamon, czarnuszka ... Pachnie również woda różana, potrawy, dolme, zupa z czerwonej soczewicy, bakława, abguszt. Pachnie herbata lawendowo miętowa.
Słychać głosy trzech sióstr Amnipur, które snują swoją opowieść..
Unosi się erotyzm, delikatny jak smużka pary znad gotującej potrawy.
Bahar, Lejla i Mardżan uciekają z ogarniętego rewolucją Iranu. Przybywają do małego irlandzkiego miasteczka i otwierają w nim restaurację. Ze względu na swoją inność wzbudzają wrogość i niechęć tubylców. Czy uda im się zjednać przyjaciół, czy Cafe Babilon odniesie sukces, jak przyrządzić torszi, gusz-e fil - słoniowe uszy?
Jeśli choć trochę poczuliście się zaintrygowani zapraszam do tej magicznej opowieści. To kolejna z moich czerwcowych lektur, którą chciałabym Wam bardzo polecić.
Pachną tam przyprawy kardamon, cynamon, czarnuszka ... Pachnie również woda różana, potrawy, dolme, zupa z czerwonej soczewicy, bakława, abguszt. Pachnie herbata lawendowo miętowa.
Słychać głosy trzech sióstr Amnipur, które snują swoją opowieść..
Unosi się erotyzm, delikatny jak smużka pary znad gotującej potrawy.
Bahar, Lejla i Mardżan uciekają z ogarniętego rewolucją Iranu. Przybywają do małego irlandzkiego miasteczka i otwierają w nim restaurację. Ze względu na swoją inność wzbudzają wrogość i niechęć tubylców. Czy uda im się zjednać przyjaciół, czy Cafe Babilon odniesie sukces, jak przyrządzić torszi, gusz-e fil - słoniowe uszy?
Jeśli choć trochę poczuliście się zaintrygowani zapraszam do tej magicznej opowieści. To kolejna z moich czerwcowych lektur, którą chciałabym Wam bardzo polecić.
Phenome pierwsze recenzje - cukrowy krem do rąk
Kochani!
Jestem gotowa do pierwszej recenzji kosmetyków Phenome. Jeszcze tylko sekunda, nakremuję nim dłonie, by czując jego waniliowy i cytrusowo - kwiatowy aromat utrzymać taki poziom zachwytu, na jaki ten krem zasługuje.
No dobrze, Phenome robi najlepsze kremy do rąk jakich używałam w życiu. To po pierwsze. A po drugie, one uzależniają. Szczerze ostrzegam! Mam ochotę kremować sobie dłonie na okrągło.
Teraz porcja konkretów. Skład:
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Fruit Water**,
Glycerin**,
Dicaprylyl Carbonate**,
Cocos Nucifera (Coconut) Oil*,
Macadamia Ternifolia Seed Oil / Macadamia Integrifolia Seed Oil*,
Glyceryl Stearate**,
Isopropyl Palmitate**,
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*,
Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*,
Shorea Stenoptera Seed Butter*,
Stearic Acid**,
Glyceryl Stearate Citrate**,
Persea Gratissima (Avocado) Oil*,
Hydrogenated Vegetable Oil*,
Aqua**,
Panthenol,
Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract*,
Carica Papaya Fruit Extract*,
Tocopherols**,
Dehydroacetic Acid,
Parfum**,
Xanthan Gum**,
Vaccinium Myrtillus Fruit Extract**,
Hydrolyzed Wheat Protein**,
Castanea Sativa (Chestnut Tree) Seed Extract**,
Avena Sativa (Oats) Kernel Extract**,
Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract**,
Tocopheryl Acetate,
Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil**,
Mel**,
Sodium Phytate**,
Benzyl Alcohol,
Caramel**,
Geraniol***,
Limonene***,
Linalool***
Czyli 98,5 % składników pochodzenia naturalnego, z czego 62,1 % wód roślinnych (cytrynowej, aloesowej i migdałowej) i tylko 1,5 % składników innych niż naturalne, a to dlatego, że nie było możliwe pozyskanie ich naturalnych odpowiedników.
Troszkę pomogę w rozszyfrowaniu składu, oprócz już wymienionych wód roślinnych, które dostarczają skórze moc minerałów i witamin mamy jeszcze cukier i betainę z trzciny cukrowej, pomagające utrzymać odpowiedni poziom wilgotności skóry. Nawilżające i natłuszczające olej arganowy i masło Shea, ekstrakt z owoców liczi. Nawilżającą, przeciwstarzeniową oliwę z oliwek, odżywiający i chroniący olejek jojoba. I tu ciekawostka, ekstrakt z owoców goji. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Wyglądają one tak:
To owoce kolcowoju pospolitego, który rośnie w Himalajach. Mają one właściwości przeciwutleniające, dodają skórze witalności i energii.
Krem dostępny jest w pojemnościach 15, 50, 250 ml. Najbardziej optymalna wydaje mi się 50, 250 nie zmieści się do torebki, a 15 jest nieekonomiczna, bo kosztuje aż 25 zł, podczas gdy za 50 ml, czyli ponad trzy razy tyle płacimy 50 zł.
Poza tym zachęcam do korzystania z promocji, sklep robi je regularnie. Często są to obniżki nawet do 50 %. Wtedy można upolować swój ulubiony kosmetyk.
Ja "w celach badawczych" zakupiłam tylko 15 ml.
Konsystencja niezbyt gęsta.
Opakowanie w kolorze ecru, proste i eleganckie.
Krem ma formułę "anty-aging" , czyli zapobiega starzeniu się skóry i pobudza ją do odnowy i regeneracji. Dodatkowo nawilża, odżywia i chroni przed przesuszeniem i czynnikami zewnętrznymi.
"Od pierwszej chwili widać efekt, skóra ma połysk, miękkość, robi wrażenie nawilżonej, gładkiej. Naprawdę widać, efekt, zwłaszcza na wysuszonej skórze" - to opinia mojej mamy :)
A teraz moja, ZAPACH, ACH TEN ZAPACH!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I rzeczywiście skóra jest wygładzona, bardziej jedwabista, delikatniejsza.
Po prostu jest świetny, i tyle.
Wasza Kasia
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Etykiety
Aesop
(1)
Alba Botanica
(2)
Alchemia Lasu
(1)
Alep
(1)
Alessandro
(2)
Alterra
(9)
Alverd
(1)
Alverde
(14)
Aquolina
(1)
ARGILES DU SOLEIL
(3)
Aromatherapy Associates
(3)
Aubrey Organics
(2)
Auriga
(4)
Balea
(4)
BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ
(1)
Bath & Body Works
(12)
Bath Body Works
(1)
Batiste
(9)
Beauty Formulas
(1)
Becca
(2)
Benefit
(3)
BeYu
(1)
Bielenda
(5)
BingoSpa
(5)
Biochemia Urody
(13)
Bioderma
(2)
Biopha
(1)
Biotherm
(3)
Biovax
(4)
Blumarine
(1)
Body Shop
(13)
Bomb Cosmetics
(1)
Boss
(1)
Bumble and Bumble
(1)
Burt's Bees
(9)
Caudalie
(1)
Chanel
(12)
Chantarelle
(1)
Charmine Rose
(13)
Chloe
(1)
Clarena
(5)
Clarins
(7)
Clinique
(13)
Collistar
(1)
Coslys
(6)
Dabur
(2)
Dax Cosmetics
(1)
Delawell
(2)
Dermalogica
(3)
Dermika
(1)
Dior
(3)
Diptyque
(9)
Dolce Gabbana
(4)
Douglas
(1)
Dr. Hauschka
(8)
Ecospa
(2)
Ecotools
(1)
Ecoworld
(3)
Eko Spa
(1)
Eos
(3)
Erbaviva
(3)
Essie
(16)
Estee Lauder
(1)
evrēe
(1)
Farmona
(4)
Femi
(6)
Figs Rouge
(4)
Fred Farrugia
(2)
Frederic Fekkai
(4)
FRESH MINERALS
(1)
Fridge
(11)
Fridge by Yde
(4)
Gaia Creams
(7)
Gal
(1)
Givenchy
(1)
Glam Glow
(1)
Glyskincare
(1)
Guerlain
(14)
H&M
(1)
HAPPYMORE SKIN CARE
(1)
Helena Rubinstein
(2)
Hugo Boss
(1)
Hugo Naturals
(2)
Ikarov
(3)
Inglot
(1)
Isana
(3)
Joanna
(2)
John Masters Organics
(18)
Joik
(6)
Kallos
(1)
Kanebo
(3)
Kanu
(3)
Khadi
(1)
Kiehl's
(1)
Kindle
(1)
Kneipp
(3)
Korres
(5)
Kringle Candle Company
(2)
Kryolan
(3)
L' Occitane
(5)
L'Oreal
(4)
L'Orient
(5)
La Mer
(1)
Lancome
(4)
Laura Mercier
(6)
Lavera
(1)
Lawendowa Farma
(1)
Lierac
(3)
Lily Lolo
(1)
Lioele
(2)
Lirene
(2)
Lorac
(1)
Love & Toast
(1)
Lush
(55)
Mac
(1)
MÁDARA
(3)
Maybelline
(2)
MCMC Fragrances
(1)
MeMeMe
(1)
Model CO
(2)
Munio Candela
(1)
My Beauty Diary
(2)
Natural Product
(1)
Nature's Gate
(7)
Neom
(1)
Neutrogena
(3)
Nivea
(3)
NOAlab
(4)
Nuxe
(7)
Opi
(1)
Oragnique
(6)
Orientana
(6)
Origins
(5)
Pandora
(6)
Pat & Rub
(33)
Phenome
(72)
Philosophy
(7)
Physicians Formula
(1)
Phyto
(1)
Pierre Rene
(1)
Prestige Cosmetics
(3)
Pukka
(4)
Pupa
(2)
Queen Helen
(1)
Real Techniques
(3)
REN
(5)
Rene Furterer
(1)
Revlon
(1)
Rituals
(1)
Rituls
(1)
Rival de Loop
(1)
Sally Hansen
(3)
Salvatore Ferragamo
(3)
Sanoflore
(1)
Sante
(4)
Schwarzkopf Professional
(3)
Scottish Fine Soaps
(1)
Sephora
(7)
Serge Lutens
(1)
Shiseido
(5)
Siquens
(3)
Skin79
(1)
Skinfood
(1)
Sleek
(4)
Smashbox
(2)
Soap & Glory
(3)
Stara Mydlarnia
(2)
Stenders
(4)
Sylveco
(3)
Synergen
(2)
Tangle Teezer
(3)
Tarte
(1)
The Balm
(1)
The Different Company
(1)
THE SECRET SOAP STORE
(1)
Tołpa
(4)
Tommy Hilfiger
(1)
Trader Joe's
(2)
Tweezerman
(1)
Über
(2)
Urban Decay
(1)
Uriage
(3)
Vichy
(2)
Vita Liberata
(2)
Wibo
(1)
Yankee Candle
(13)
Yasumi
(1)
Yoskine
(1)
YSL
(1)
Yves Rocher
(6)








