Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philosophy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philosophy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 czerwca 2014

Kosmetyczna inwentaryzacja cz. 2 - żele pod prysznic

Hej, hej!
Czas na drugą część denkowej epopei :) Jeśli nie wiecie o co chodzi, odsyłam do pierwszej notki o planie inwentaryzacji kosmetyków (KLIK).

Pokrótce - mam zamiar uszczuplić zapasy kosmetyków, nie dublować i nie kupować tego co mam w nadmiarze. Przy okazji pokazuję Wam moje zapasy kosmetyczne opatrzone mini recenzjami.

Ostatnio opisywałam masła i balsamy do ciała, dziś pora na żele pod prysznic. Chyba nie ja jedna mam problem z gromadzeniem żeli. Są to produkty z reguły niedrogie, często używane i szybko się je opróżnia. Dlatego ilekroć odczuwam głód kosmetycznych zakupów, zazwyczaj zaspokajam go "bezpiecznym" żelem pod prysznic. W efekcie stałam się posiadaczką takiej oto gromadki:


Na początek ukochane żele Phenome.
Po lewej migdałowa emulsja do mycia ciała. (Podlinkowałam recenzję, więc jeśli macie ochotę możecie doczytać więcej). Cudowny luksusowy zapach migdałów, po prostu rozkosz w butelce. Słabo się pieni, ale pielęgnuje skórę pod prysznicem, dlatego lubię zostawić ją przez kilka sekund przed spłukaniem. 

Kolejny to cukrowy żel do mycia ciała. Po wielu opróżnionych butelkach stwierdzam, że jest to mój numer jeden wśród wszystkich żeli jakich kiedykolwiek próbowałam. Jestem obłędnie zakochana w zapachu linii cukrowej!!


Dalej następny duet, tym razem od The Body Shop.


Kwiatowa moringa oraz apetyczna malina. Nie mogę więcej powiedzieć na ich temat, bo jeszcze nie próbowałam, ale malinę wczoraj postawiłam na wannie. Nabrałam ochoty na różowe owocki :) 
 
Bardzo lubię produkty do włosów marki Nature's Gate. Zobaczymy czy podobne odczucia będę miała co do ich żeli pod prysznic, ten poniżej ma aromat papai i bogaty, naturalny skład z dodatkiem m.in. masła shea, olejku ze słodkich migdałów, z pestek moreli, witaminy E.

Żel marki Kneipp o zapachu fig z dodatkiem olejku arganowego, jest bardzo delikatny, ale skuteczny i do tego przyjemnie pielęgnuje skórę, nie przesusza. Niestety nie do końca odpowiada mi zapach.


Snow angel marki Philosophy to kolejny prezent od siostry, również jeszcze nie używany. Ma piękny, połyskliwy, srebrzysto perłowy kolor i można go używać również jako szamponu i płynu do kąpieli.

Na dole po prawej stronie wysłużone opakowanie galaretki pod prysznic Lusha, Sweetie Pie. Bardzo ciekawy, nietypowy produkt, do tego pachnie prześlicznie. Ale pod koniec używania galaretka bardzo się kruszy i kąpiel z nią jest coraz bardziej irytująca i męcząca.


I na końcu żel pod prysznic Isana z witaminami i jogurtem, który kupiłam w Rossmannie w promocyjnej cenie 2,50 zł. Łagodny, owocowy (ale mało wyrazisty) zapach, dość delikatny specyfik, nie wysusza skóry. Jak za taką cenę, jest naprawdę nieźle ;)


To już wszystkie moje żele. A teraz Wasza kolej. Przyznajcie się, ile macie żeli pod prysznic? :D
 
W następnej notce pochwalę się maseczkami do twarzy i już wkrótce post z nowościami czerwca. Zobaczymy, czy udało mi się zachować wstrzemięźliwość ;)
Ściskam



sobota, 15 marca 2014

Denko luty 2014

Witajcie Kochane,
Zapraszam na comiesięczne denko, czyli mini recenzje produktów, które zużyłam w ostatnim czasie :)

Na początek spora sterta próbek perfum - szukam idealnego zapachu niszowego. Gdy go znajdę, na pewno Wam pokażę :)

Sporo buteleczek po olejkach Aromatherapy Associates i jedna buteleczka po kompozycji olejków eterycznych Femi, Kwitnący Ogród. 

Olejków Aromatherapy Associates można używać do kąpieli i pod prysznic. Ja korzystałam jedynie z drugiej opcji, smarowałam wilgotną skórę pod prysznicem, a po chwili spłukiwałam olejek. Później skóra długo, pięknie i intensywnie pachniała, a aromaty olejków działy pozytywnie na moje zmysły i samopoczucie. Cudowne doświadczenie!!! Będę musiała kupić pełnowymiarowy olejek, zastanawiam się tylko który wybrać. Może Relax Deep na noc z olejkami z rumianku, petitgrainu i kadzidłowca, który oczyszcza umysł z natrętnych myśli, głęboko relaksuje, przywraca spokój i harmonię i zapewnia dobry sen. A może Revive Morning, który oczyszcza z toksyn, dodaje energii i wigoru. Ożywia umysł i ciało na cały dzień. Pobudzają w nim olejki eteryczne z różowego grejpfruta, rozmarynu, jałowca. 

Natomiast olejku Femi, nie używałam bezpośrednio na skórę, a w kominku eterycznym. Kwitnący ogród: "Odurza nas woniami kwiatowymi,drzewnymi i korzennymi. Zawiera tajemnicze nuty dojrzałych w słońcu owoców, kwiatów jaśminu i wanilii. Kobieta pachnie orientem, tańcem i jedwabiem. Uwolnij swoją kobieca naturę. Niech tańczy, wygładza i rozkochuje. Jesteśmy zmysłami a zatem ten zapach je rozpieści."

Poniżej, nie wiem które już opakowanie ukochanego balsamu do stóp Pat & Rub z trawą cytrynową i kokosem, uwielbiam go za wszystko, cudowny zapach, super wygodne opakowanie (oprócz odskakującej nakrętki ;), naturalny skład i działanie (recenzja -> KLIK). 

Krem do rąk Alverde o zapachu fasoli Tonka, dostałam w prezencie. Trzymałam go w szufladzie biurka w pracy. Zapach dobrze określił mój kolega, jak spody z herbatników w cieście :) Satysfakcjonujący  produkt z niezłym składem. 

Trzecia od lewej tubka, to kolejna miniatura bardzo specyficznego kremu do stóp marki Burt's Bees z olejkiem kokosowym, ekstraktem z mięty i rozmarynu. Dziwna, lepiąca konsystencja, ale bardzo ładny świeży zapach, naturalny skład i wyraźne właściwości zmiękczające!!

Kolejny dezodorant Nivea Pearl and Beauty. Lubię go za delikatność. Stosuję go jako przerywnik między naturalnymi dezodorantami.

Dwa puste plastikowe słoiczki to opakowania po cukrowo-solnych peelingach polskiej marki Kanu Nature.Tym razem zużyłam mango z nagietkiem oraz limonkę z algami. Peelingi dość mocno zdzierają, pachną pięknie, ale drobinki peelingujące zanurzone są w sporej ilości olejku słonecznikowego, dlatego koniecznie jest wymieszanie zawartości opakowania przed użyciem. Plus produkt zostawia tłustą warstwę olejku na skórze, wiem że nie każdy lubi ten efekt.

 

Co my tu jeszcze mamy? Dwa żele pod prysznic Philosophy, Peppermin bark o niezwykłym połyskliwym, czerwonym kolorze, pachnący czekoladą z miętą oraz mój faworyt, Buttered rum. Zapach przypominający napój składający się z rumu, masła, cydru i korzennych przypraw, cynamonu, gałki muszkatołowej i goździków. A dla mnie pachnący kapka w kapkę jak syrop klonowy! Mój absolutny faworyt z całego kwartetu żeli Philosophy. 

Mydełko do rąk Bath & Body Works, wersja Fresh Balsam o delikatnym zapachu choinki.  

Dwa produkty do twarzy Korres z ślicznie pachnącej serii z dziką różą. 24-godzinny nawilżający krem na dzień  oraz rozświetlająca i rozjaśniająca maseczka. Lekkie, ale skuteczne. Używałam je z dużą przyjemnością, krem optymalnie nawilżał skórę, a maseczka radziła sobie z zaczerwienieniami i pięknie rozjaśniała cerę. Mam jeszcze krem pod oczy z tej serii.


Kolejny godny uwagi produkt to Maska z jedwabiu pod oczy z czereśnią japońską od Orientany. Nie będę pisać więcej na jej temat, bo planuję dokładną recenzję. 

Masło do ciała Crème de Pistache od Laury Mercier. Jeśli zapach pistacjowych makaroników może być luksusowy, to tylko w tym suflecie. Absolutnie zakochałam się w tym słodkim, intensywnym aromacie. Skład i cena nie zachwyca, ale ten zapach, jedno wielkie "Aaaaach!"

Odżywka do włosów przywracająca równowagę skóry głowy od Phenome, niestety moje włosy nie polubiły jej, za bardzo je obciążała. Zabrakło obiecanej przez producenta równowagi ;)

Olejek do masażu antycellulit  z jałowcem marki Ikarov. Plus za działanie i skład, rzeczywiście zauważyłam delikatną redukcję cellulitu, ale minus za drażniący, intensywny zapach. Używam teraz wersji z cyprysem, która ma podobne działanie i skład, ale dużo łagodniejszy zapach. Czyżby mniej jałowca?

Ostatni produkt z lutowego denka to maska do włosów ciemnych Biovax. Również nie polubiły jej moje włosy. Wiem, że ma sporo fanek, ale dla mnie zbyt intensywna. Próbowałam eksperymentować z ilością, czasem aplikacji, ale ciągle ten sam efekt - obciążone, klapnięte włosy.


Był to ostatni wpis przed moim wyjazdem, bo wieczorem lecę w odwiedziny do mojej siostry i nie będzie mnie ponad tydzień. Chciałam się z Wami pożegnać. Życzyć Wam super weekendu i pięknego tygodnia i do napisania!


piątek, 7 lutego 2014

Denko styczeń 2014

Witajcie Kochane,
Przyszła pora na styczniowe denko, czyli porcja mini recenzji produktów, które zużyłam w ostatnim miesiącu.

Na początek żele pod prysznic marki Philosophy. Jeszcze przed świętami zakupiłam sobie kwartet tych płynów. Każdy o smakowitym aromacie związanym z jakimś tradycyjnym, świątecznym przepisem. Oczywiście przepisy te nie należą do polskiej tradycji, bo Philosophy nie jest polską marką. Zapach cinnamon buns należał do moich faworytów. No po prostu drożdżówki z cynamonem, jakie czasami zdarzy mi się spałaszować do porannej kawy. Bardzo autentyczny i przyjemny zapach. Mniej wyrazisty wydał mi się eggnog, czyli likier jajeczny, coś a’la ajerkoniak. Ale obu żelików używało się super przyjemnie, pachniały bardzo intensywnie, fajnie się pieniły, a zapach utrzymywał się po kąpieli na skórze.
 

Bardzo lubię mydełka do rąk B&BW, ale jeśli miałabym wybierać zdecydowanie wolę wersję bez drobinek. Zwykłe pianki są bardziej przyjazne dla mojej skóry, a tym peelingującym zdarza się, że przesuszają skórę dłoni. Zapach Candy Cane Bliss bardzo realistycznie oddaje słodki chłód miętowych cukierków Candy Cane (to te biało czerwone laseczki, które na pewno  nie raz widziałyście dyndające na choince). Ulubieniec mój, ale również mojej córci :)

W styczniu opróżniłam aż trzy peelingi!! Przeznaczony specjalnie do dekoltu i biustu z drobinkami bambusa od Pat & Rub (recenzja -> KLIK). Cieszę się że go zakupiłam i wypróbowałam, ale na pewno do niego nie wrócę. Jest za drogi. A mnie wystarczy w zupełności używanie na te rejony, np. peelingu do twarzy, czy jakiejś wyjątkowo delikatnej wersji do ciała.

Kolejny to z drobinkami orzecha brazylijskiego z limitowanej edycji od Body Shop. Całkiem przyjemny peeling i orzechowy oryginalny zapach. Ale mnie nie porwał. 

I ostatni to jeden z kwartetu cukrowo-solnych peelingów polskiej marki Kanu Nature. Jako pierwszą zużyłam wersję solną, Grejfrut z Żurawiną. Mocny zdzierak, intensywnie pachnący cytrusami. Drobinki soli zanurzone są w sporej ilości olejku słonecznikowego, dlatego koniecznie jest wymieszanie zawartości opakowania przed użyciem. Żurawinowy Kanu należy do tych peelingów, które pozostawiają po sobie tłustą warstwę olejków. Nie wszyscy lubię ten efekt, ja jak najbardziej tak.


Olejek Dr. Hauschka z migdałem i dziurawcem polecany jest dla ludzi o delikatnej psychice, szczególnie jako preparat wspomagający dzieci w sytuacjach przeciążenia czy stresu np. w szkole, przy problemach z zasypianiem. Dużym plusem Hauschkowych olejków jest szybkość aplikacji. Nakładamy je bezpośrednio po wyjściu z wanny na jeszcze wilgotną skórę. Niestety zapach migdałów z dziurawcem nie odpowiadał mi, było w nim coś drażniącego.

Kolejny olejek, tym razem nawilżający do twarzy marki Phenome, recenzowałam Wam tutaj (KLIK). Super sprawdził się jako dodatek wzbogacający krem na noc i uwiódł mnie subtelnym, mandarynkowym aromatem.


Początkowo psioczyłam na tę odżywkę (KLIK), nie podzielałam towarzyszących jej zachwytów. Ale z czasem się do niej przyzwyczaiłam i zauważyłam, że działa ciut lepiej gdy nałożę jej większą ilość na włosy. Co nie zmienia faktu, że więcej jej nie zakupię. Jest dużo skuteczniejszych dla moich włosów odżywek na rynku. Finalnie z Amercian Cream marki Lush rozstajemy się w przyjaźni.

Ostatnio kryterium skuteczności płynów do demakijażu oczu jest dla mnie  - czy poradzi sobie ze zmyciem maskary Cover Girl. Nie, nie poradził sobie. A do tego gdy za często przecierałam nim oko, zostawiał dziwny biały osad na powiece. Delikatny, nie podrażniał oczu, generalnie polubiłam, ale wolę wersję Bielendy z awokado, jest ciut skuteczniejsza i nie „odbarwia oka”.


To już wszystko, a jak Wam jak poszło w ostatnim miesiącu?

Ściskam


środa, 1 stycznia 2014

Co dostałam od gwiazdki :)

Witajcie Kochane,
Jako że bardzo lubię oglądać na innych blogach prezenty, jakie dostałyście pod choinką i są to jedne z postów, które sprawiają mi największą przyjemność, postanowiłam i ja kultywując zeszłoroczną tradycję, coś takiego dla Was napisać.
Od świąt co prawda minęło kilka dni, ale czekałam na odpowiednie światło do zrobienia zdjęć ;)
Święta spędzałam u rodziny w Kielcach i nie wszystkie prezenty wróciły ze mną do Warszawy, dlatego pokażę tylko część z nich.  Te co zostaną przywiezione później to praktyczne prezenty nieco większych gabarytów, które bardzo przydadzą nam się w domku i w kuchni.
Na początek prezent od mojego męża. Ukochana świeca Diptyque z limitowanej świątecznej kolekcji o zapachu Indian Incense. Mieszanka kadzidła i mirry, z różą i chabrem. Najbardziej tajemniczy i mroczny zapach w mojej kolekcji świeczek.


Dostałam też kolekcję olejków Aromatherapy Associates, o których marzyłam. Olejki te można wlewać do kąpieli lub stosować pod prysznicem, znajdziecie tu zapachy na odstresowanie, rozluźnienie, dodające energii wiele innych.


Najbardziej zaskoczyła mnie prezentem mama. Marzyłam o takim zegarku.
Dziękuję mamo!!!!


Od siostry i jej męża dostałam zestaw kosmetyków do ciała Origins z imbirem. Jest w nim peeling, żel i bita śmietana do ciała.


Otrzymałam jeszcze żel pod prysznic Philosophy o pięknym lodowym zapachu Snow Angel.


I żel pod prysznic marki Kneipp o zapachu fig z olejkiem arganowym.


Od siostry dostałam również uroczą bransoletkę.


I wzmacniającą odżywkę do włosów Nature’s Gate do włosów cienkich i osłabionych. Tego rodzaju jeszcze nie używałam.


Ostatni prezent przyszedł pocztą od cioci – przyjaciółki z Niemiec. Ramka na zdjęcia i ciapciuszki.


Jeszcze raz bardzo dziękuję rodzinie i bliskim za przepiękne prezenty.
Z przyjemnością obejrzę też Wasze świąteczne podarki. Jeśli pokazywałyście je u siebie na blogach śmiało wstawiajcie linki, zajrzę do Was z wielką przyjemnością :)

PS. Kolejne z zadań jakie postawiłam sobie na zimę (Ogrzewamy zimę - KLIK), zrealizowane. Zrobiłam z Polą chatkę z piernika. Poniżej nasze dzieło ;) Wybaczcie ten rozgardiasz wokół.



wtorek, 24 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy (tydzień 3) i życzenia

Witajcie Kochane, 
Dziś ostatni tydzień kolczykowego blogowego kalendarza adwentowego. Przyznam, że świetnie się bawiłam podczas tworzenia kalendarza, korzystania z wszystkich drobnych przyjemności i opisywania ich na blogu. Jeśli nie czytałyście poprzednich części kalendarza, zapraszam na tydzień 1 oraz tydzień 2.

A teraz zapraszam na relację z ostatniego adwentowego tygodnia. 

16. Okienko
Kolejny żel pod prysznic ze  świątecznej kolekcji marki Philosophy. Tym razem odkorkowałam smak Eggnog. Żel bardzo trafnie oddaje zapach tego świątecznego, jajecznego napoju :) Coś jak mycie się ajerkoniakiem o konsystencji żelu, ale bardzo przyjemne.


17. Okienko
I ostatni już wosk zapachowy ze świątecznej kolekcji Yankee Candle jaki zakupiłam. Zostawiłam go na koniec, bo wydał mi się najbardziej świąteczny. Świąteczne wspomnienie według YC pachnie przyprawami,  cynamonem, goździkami, imbirem i anyżem. Jak pierniczki, intensywnie i słodko, troszkę drapiąco.


18. Okienko
Gorąca biała czekolada o smaku kremu brulee marki Whittard to moje odkrycie tegorocznej zimy. Dodaję do niej bitą śmietanę i pianki i czuję się jak w niebie :) 


19. Okienko
W moje łapki wpadło kilka próbek kosmetyków do ciała niemieckiej marki Kneipp. Olejki i żel pod prysznic o intensywnych naturalnych aromatach. Przyznam że marka mnie zaciekawiła. Mają ciekawą ofertę i można wybrać w niej sporo interesujących kosmetyków.


20. Okienko
Suflet do ciała Laury Mercier o zapachu pistacji chowałam na specjalną okazję. Co za zapach. I jeszcze do tego długo pachnie nim skóra. Kocham :D


21. Okienko 
Cudowna kąpiel z gwiazdką do kąpieli Lusha jaką dostałam na Mikołajki w prezencie od Alinki. Star light, star bright tak nazywa się ta gwiazdka. Pachniała intensywnie miętowo, ale w takim świątecznym wydaniu. Zostawiła dużo brokatu na skórze i brzegach wanny. Zmiękczyła wodę i dzięki temu kąpiel nie przesuszyła mi skóry. A w środku gwiazdki było takie szmaragdowe coś, co zmieniło kolor wody na piękny odcień nieba. Jeden wielki, że tak kolokwialne to określę, w y p a s :D


22. Okienko  
Pierwsze mydełko do rąk Bath & Body Works w piance jakie zaczęłam używać. Do tej pory dziwnym trafem, kupowałam ciągle wersje z drobinkami. Candy Cane Bliss pachnie po prostu jak miętowe cukierki, bardzo przyjemnie :) Super, że nawet moment mycia rąk można zamienić na małą przyjemność.


23. Okienko 
Ten różany peeling do ciała od Phenome to po prostu ekstaza w słoiku. Nigdy wcześniej peelingowanie ciała nie zrelaksowało mnie tak bardzo. Te zapachy, róż, migdałów, drobinek cukru, naturalnych olejków... Prawdziwa aromaterapia. Odpłynęłam...


24. Okienko 
Dziś do pracy popsikałam się nową mgiełką do ciała Winter Candy Aplle od Bath & Body Works. Dobrze się w niej czuję, odzwierciedla moje przedświąteczne podekscytowanie i jak na mgiełkę zapach wyjątkowo długo utrzymuje się na skórze.


To już ostatnie okienko moi najukochańsi czytelnicy. 
Za kilka godzin udaję się do domu rodzinnego do Kielc. Chciałabym życzyć Wam pięknych, pełnych miłości i spokoju świąt w gronie najbliższych Wam osób. Wspaniałych prezentów, smakowitości na świątecznym stole. Dużo, dużo pomyślności, dobroci i uśmiechu.
Przytulam Was bardzo do serduszka
Kasia


niedziela, 8 grudnia 2013

Ogrzewamy zimę: kalendarz adwentowy (tydzień 1)

Witajcie Kochane,
Jednym z zadań jakie postanowiłam zrealizować zimą (Ogrzewamy zimę - KLIK), jest zrobienie kalendarza adwentowego dla kogoś bliskiego. Udało mi się zrobić taki kalendarz, może nie wyszedł wyjątkowo pięknie, ale bardzo się starałam i co najważniejsze, udało mi się sprawić Poli, mojej córeczce, wielką frajdę. 
Jak go wykonałam? Po prostu zapakowałam dwadzieścia cztery niespodzianki i powiesiłam je na sznureczku nad oknem za pomocą wstążek. Do paczuszek przykleiłam liczby, od 1 do 24. Całość prezentuje się tak...


Niestety nie jesteśmy bardzo dokładne jeśli chodzi o otwieranie tylko jednej paczki dziennie. Gdy Pola źle się czuła podczas choroby, otwieranie drugiej paczuszki z kalendarza było dobrą zachętą do wzięcia paskudnego lekarstwa.

Ale to nie jedyny kalendarz adwentowy jaki zrobiłam w tym roku. Postanowiłam prowadzić drugi na blogu. W zeszłym roku prowadziła taki autorka bloga Zielony Koszyczek i jej pomysł mnie zauroczył. Mam nadzieje, że w tym roku też będzie kontynuować blogowy kalendarz. 

Co będę chować w swoim blogowym kalendarzu? Kosmetyki, których jeszcze nie używałam, pełnowymiarowe, ale również próbki, które zostawiłam na specjalną okazję, będzie sporo drobnych przyjemności, smakołyki, świąteczne aromaty... Zresztą same zobaczycie, już teraz relacja z tygodnia pierwszego.

1. Okienko
Postanowiłam nałożyć maseczkę, którą dostałam na Mikołaja od Phenome (KLIK). Maseczka oczyszczająca i ściągająca pory opracowana jest na bazie białej glinki i różnych substancji roślinnych. Gdy poznam się z nią bliżej, napiszę Wam wyczerpującą recenzję. Jestem posiadaczką cery mieszanej i maseczka z glinki to mój niezbędnik pielęgnacyjny.


2. Okienko
Coraz bardziej lubię żele pod prysznic Philosophy. Drugiego grudnia spróbowałam po raz pierwszy Peppermin bark. Żel ma niezwykły połyskliwy, czerwony kolor i pachnie czekoladą z miętą.


3. Okienko
Trzeciego dnia zrelaksowałam z pachnącym tle woskiem ze świątecznej kolekcji Yankee Candle. Snowflake Cookie wydał mi się odpowiedni do przedświątecznej atmosfery. A do tego miałam wyjątkową ochotę na słodki, ciasteczkowy zapach.


4. Okienko
Czwartego dnia położyłam na mydelniczce marcepanowe mydełko Lusha, Snowcake. Mydełko jest cudownie kremowe, pachnie słodko i delikatnie. Dzięki niemu chwile gdy myję dłonie zamieniły się w przyjemność. A zapach mydełka unosi się w całej łazience.


5. Okienko
W czwartek uraczyłam moje włosy maską z figami i perłami, niemieckiej marki Balea. Jak ona pachnie, mmm.... :)


6. Okienko
Mikołajki :)) Ten dzień postanowiłam uczcić czymś ekstra. Czyścik Lusha, Let the good time roll rozprowadza się dużo lepiej niż inne czyściki tej marki jakich próbowałam. Cudownie pachnie, tak karmelowo, cynamonowo. Czeka mnie z nim wiele frajdy. Miłość od pierwszego użycia!


7. Okienko
Ostatni siódmy dzień pierwszego adwentowego tygodnia zakończyłam relaksującą kąpielą z kulą Lusha, Cinders. Kula pachnie bardzo, bardzo mocno, pomarańczami z cynamonem, zawiera również kryształki soli, które dodatkowo wzbogacają kąpiel.


To już koniec Kochane. Kolejny tydzień adwentowy opiszę w następną niedzielę. Jak Wam się podoba pomysł blogowego kalendarza? 
Cudownego dnia
Kasia

sobota, 2 listopada 2013

Nowości listopad

Witajcie Kochane,
Pokażę Wam dziś moje ostatnie nabytki :)
Najbardziej zadowolona jestem z zakupów w TK Maxxie, bo udało mi się upolować bardzo fajny, świąteczny zestaw marki Philosophy. Zestaw składa się z czterech prześlicznie zapakowanych żeli pod prysznic, które mogą służyć również jako szampon albo płyn do kąpieli. 


Musicie przyznać, że zapachy żeli są intrygujące.


Od lewej odlicz, Eggnogg, czyli napój alkoholowy na bazie jajek, mleka, miodu, wanilii i cynamonu. 
Buttered rum, kolejny napój z procentami składający się z rumu, masła, cydru i korzennych przypraw, cynamonu, gałki muszkatołowej i goździków. 
Cinnamon buns, czyli słodkie bułeczki z cynamonem. I Pepermint bark, mieszanka białej i ciemnej czekolady i kawałki cukierków miętowych, to te w kształcie białych laseczek z czerwonymi paskami, kojarzycie?
Na każdej z butelek znajduje się przepis na te świąteczne smakołyki.

Również w TK Maxxie wypatrzyłam balsam do rąk angielskiej firmy Neom, balsam ma bardzo dobry, naturalny skład i luksusowy zapach lawendy, jaśminu i brazylijskiego drzewa różanego.


Skończył mi się suchy szampon. W Hebe zakupiłam następcę, wiśniowy Batiste.


Tusz do rzęs Covergirl którego zaczęłam używam jest mocno wodoodporny i olejek do demkijażu oczu Joik nie  może sobie z nim poradzić. Mam nadzieję że płyn do demakijażu Bielendy z bawełną będzie skuteczniejszy.


W końcu doczekałam się zakupu mydła Alep z olejem laurowym, zaczynam od niskiego stężenia oleju laurowego 5-8 %. Mam nadzieję że moja skóra będzie zadowolona. Mydełko zakupiłam w sklepie Organique.


Teraz będzie aromatycznie :) Nowa świeczka Bomb Comsetics. Pojechałam po nią specjalnie do sklepu Aromatelli na drugi koniec Warszawy. Zapach zielonych makaroników przypomina mi bardzo moje pistacjowe perfumy Laury Mercier.


Bardzo podobają mi się te woskowe serduszka zatopione w świecy..


Wypatrzyłam na Allegro kilka ciekawostek od Yankee Candle...


Grapevine & Oak to zapach kruchych winogron oraz liści dębu.


Whoopie Pie! to apetyczny, słodki aromat czekoladowego ciasteczka z kremową wanilią. 


Natomiast Biscotti pachnie włoskimi, migdałowymi ciasteczkami, które uwielbiam chrupać do kawy.


Ostatni wosk Christmas Cookie pachnący pierniczkami, wanilią i cukrem, dostałam gratis.


Wspólnie z Aliną postanowiłyśmy skorzystać z akcji współpracy marki BingoSpa z blogerami i wybrałyśmy kilka kosmetyków do testów. Jestem bardzo podekscytowana, nawet nie tyle samymi kosmetykami, a tym że robię to wspólnie z Aliną i już teraz mam z tego masę frajdy, jeszcze nigdy nie testowałam "z kimś" :)
Zobaczcie co sobie wybrałam ...


Mleczko pod prysznic z jedwabiem (miał to być Jedwab do mycia stóp, ale musiała nastąpić jakaś pomyłka).


Kawior do kąpieli z bursztynem i kofeiną.

 
Kremowa kąpiel, czekolada z pomarańczą.


Oraz mandarynkową kąpiel z proteinami jedwabiu do skórek i paznokci.


Wiem, że Alina też już dostała swoją paczkę, będzie testować zupełnie inne kosmetyki, na pewno nam je pokaże u siebie na blogu.

To już wszystko. Życzę Wam spokojnego weekendu.
Kasia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)