Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guerlain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guerlain. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2014

Denko grudzień 2013

Witajcie Kochane!
Dziś opowiem Wam o ostatnich zużyciach 2013 roku :) Zapraszam na grudniowe denko

Na początek woda różana Dabur, którą używałam głównie jako tonik do twarzy. Używałam jej również do rozdrabiania maseczek, np. z glinki. 


Woda Dabur moim zdaniem nie różni się niczym od tradycyjnego hydrolatu różanego. Można ją dostać w bardzo przystępnej cenie ok. 12 zł za aż 250 ml. Ślicznie pachnie i cudownie koi skórę. Postanowiłam jednak chwilowo zrezygnować z pojedynczych hydrolatów, na rzecz bardziej bogatych w składzie toników, takich jak tonik Pat & Rub, czy woda winogronowa Caudalie. 

O olejku do demakijażu oczu marki JOIK pisałam Wam dokładnie tutaj (KLIK). Chciałam go zrehabilitować. Zgodnie z radą Megdil zaczęłam aplikować go nie za pomocą płatków kosmetycznych, a poprzez nanoszenie dłońmi. I tym sposobem zaczął się dużo lepiej sprawdzać. Nie poradził sobie z wodoodpornym tuszem, ale tradycyjnie maskary zmywał już rewelacyjnie. Niestety skuteczniejsza metoda wpłynęła też na szybsze opróżnienie buteleczki.


Dokładną recenzję  łagodzącego kremu pod oczy marki Sylveco znajdziecie tutaj (KLIK). Przypomnę tylko, że to niedrogi specyfik o przyjaznym składzie i sporej pojemności. Niestety przy dłuższym stosowaniu moja skóra zaczęła odczuwać brak porządnego nawilżenia. 


Czyścik do twarzy ze zmielonych migdałów i lawendy Lusha o poetyckiej nazwie Angels on bare skin, zna na pewno większość z Was. Pisałam wiele razy, że kocham czyściki  Lusha. Z premedytacją postanowiłam nie pisać recenzji "aniołków", żeby niczym nie zaburzać beztroskiej przyjemności wieczornych rytuałów pielęgnacyjnych w jego towarzystwie.


Często zapominamy jak bardzo nasze usta potrzebują specjalnej pielęgnacji i wyjątkowego traktowania. Skóra ust jest delikatniejsza nawet od tej wokół oczu, jest bardzo cienka i dlatego też najszybciej się starzeje. 
W okresie zimowym namiętnie używam balsamów do ust, poniżej dwie mocne propozycje, cytrynowe jajeczko EOS (recenzja - KLIK) i niesamowita Erbaviva z jaśminem i pomarańczą (recenzja - KLIK). Oba balsamy serdecznie polecam.


Jedyny kosmetyk kolorowy w grudniowym denku. Mój ukochany Parurek, czyli podkład Lingerie de Peau marki Guerlain. Polecam wielbicielkom naturalnego makijażu i nie obciążających skóry podkładów. Efekt naturalny, ale spektakularny, po prostu skóra jak jedwab.


Wreszcie opuszczamy rejon twarzy i zajmujemy się pielęgnacją ciała. Tutaj tylko dwa, a w zasadzie trzy produkty. Żel pod prysznic Lusha, Snow Fairy o zapachu tak cukieraśnym i słodkim, że niemalże drapiącym w zęby (recenzja - KLIK). Dołóżmy do tego obłędny różowy kolor i błyszczące drobinki i mamy żel idealny dla każdej księżniczki, małej i dużej :)


Creamy Pumpkin to najśliczniej pachnący mini żel antybakteryjny Bath & Body Works jakiego  używałam. Kremowy, słodki, apetyczny... Nie mogłam powstrzymać się od ciągłego wąchania dłoni i aplikowałam go czasem dla samego zapachu.


Na koniec próbkowo... Miniaturka żelu pod prysznic Phenome z zieloną herbatą. Piękny zapach, na pewno wrócę do niego latem i jakiś saszetasek z Shiseido.


To już wszystkie grudniowe zużycia. A Wam jak poszło? 
Ściskam!! Miłego, relaksującego wieczoru


wtorek, 16 lipca 2013

Denkowa epopeja, maj, czerwiec 2013

Oj próbowałam się z tej notki wymigać, ale skoro lubicie czytać o zużyciach, będę pisać dalej :)
Dlaczego próbowałam się wymigać? Bo przez te dwa miesiące zużyłam tak dużo, jak nigdy wcześniej ;)
Denkowe produkty podzieliłam na kilka kategorii, zacznijmy od oczyszczania i tonizowania twarzy.


Tonik Pat & Rub (recenzja -> KLIK)
Bardzo przyjemny tonik o świetnym składzie, cieszę się że miałam możliwość go przetestować i na pewno jeszcze kiedyś do  niego wrócę.

Hydrolat z kwiatu pomarańczy z Biochemii Urody
(Na zdjęciu widzicie butelkę, po hydrolacie z pszenicy, ale tak naprawdę opróżniony został ten z neroli, a pszeniczny powędrował do mojej szklanej karafki, gdzie trzymam hydrolaty.)
Na początku bardzo mnie rozczarował, spodziewałam się pięknego zapachu, a ten mnie odrzucał. Z czasem do niego przywykłam, by pod koniec polubić. Dodawałam go do maseczek i czasem używałam zamiast toniku. 
Na stronie BU znalazłam następujące działanie hydrolatu:
- Działa antybakteryjnie i lekko ściągająco.
- Reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum.
- Zmniejsza zaczerwienienie, wybroczyny, uszczelnia naczynka, reguluje krążenie, dlatego polecany jest także do cery naczynkowej.
- Działa łagodząco, antyzapalnie, promuje gojenie, polecany dla cery delikatnej, podrażnionej i wrażliwej.
- Dzięki obecności bioflawonoidów działa antyoksydacyjnie oraz korzystnie na cerę naczynkową.
- Regeneruje, wspomaga walkę z przedwczesnymi zmarszczkami, chroniąc przed rozkładem kolagenu, polecany jest dla cery dojrzałej.
Jest dość uniwersalny. Odpowiedni dla różnych typów cery. Nie mogę powiedzieć, że sprawdziło się wszystko co mamy obiecane we właściwościach wody z kwiatów pomarańczy. Ale polecam ten hydrolat jako naturalny element pielęgnacji.
Pianka myjąca z NOAlab z geranium i lawendą
Planuję zbiorczą recenzję recenzję produktów tej marki, wię na razie tajemniczo milczę :)

Żel do mycia twarzy z rumiankiem Burt's Bees
Cudowny, szkoda że miałam tylko miniaturkę. Jak do tej pory jedyny preparat przeznaczony do mycia z wodą, który nie spowodował ściągnięcia mojej skóry. 100 % naturalny skład. I do tego niesamowicie chłodzi skórę, co czyni go idealnym na lato. Mam nadzieję, że wejdę w posiadania pełnego opakowania i będę mogła więcej Wam o  nim opowiedzieć.

Przechodzimy do kolejnej kategorii, pielęgnacja twarzy.


Czyli od lewej patrząc, kremy kochanego Phenome:
Intensywnie nawilżający 24 (recenzja -> KLIK), zdecydowanie najśliczniej pachnący krem jaki Phenome ma w swojej ofercie.
Oraz poczciwy Lucek, czyli Luscious (recenzja -> KLIK) super pomoc dla suchej skóry.

Kolejny hit pielęgnacyjny, Ekoampułką 1 z Pat & Rub (recenzja -> KLIK).

Wydajny i z pięknym składem, krem pod oczy Optimum, polskiej marki Femi (recenzja -> KLIK).

Lotion japońskiej marki Kanebo z serii Sensai Silk, cena wysoka, działanie satysfakcjonujące, wydajność ekstremalna, szkoda tylko, że tak mało jedwabiu Koishimaru, a tak dużo parabenów w składzie (recenzja -> KLIK).

Nawilżająca melonowa maska polskiej marki Charmine Rose.Lubiłam ją nakładać siedząc w wannie, przyjemnie pachniała melonami (recenzja -> KLIK).

Niezwykły krem naprawczo - regenerujący od Gaia Creams (recenzja -> KLIK).

Udało się zużyć nawet perfumy, Boss Orange.


Lekki, radosny i nieskomplikowany zapach na lato, ale z gatunku tych słodszych i cieplejszych. Nuty: jabłko, białe kwiaty, kwiat pomarańczy, sandałowiec, drzewo oliwkowe, wanilia.

Również coś z kolorówki.


Miniatura tuszu do rzęs Noir G de Guerlain, bardzo ładnie wyglądały po niej rzęsy i paletka z błyszczykiem do ust Fred Faruggia w kolorze radosnej pomarańczki wpadającej w czerwień, bardzo dobry błyszczyk.
Dwa balsamy do ust, odżywczy, miodowy i bardzo wydajny Reve de Miel, Nuxe oraz ekologiczny Figs & Rouge o zapachu mięty pieprzowej i drzewa herbacianego. Pochodzi z zeszłorocznej edycji Glossy Boxa z września. Zużyłam go nie tylko do ust, ale również do rąk :) (Recenzja -> KLIK). 

W kategorii pielęgnacja włosów, zużyłam..


Oleje, przepięknie pachnący Frangipani z Biochemii Urody (recenzja -> KLIK) oraz odżywczy i wyjątkowo korzystny dla moich włosów ryżowy ze sklepu Blisko Natury (recenzja -> KLIK).
Dwie wcierki Jantar, rzeczywiście działają, spowodowały spory wysyp baby hair. Odkąd przelewam Jantar do buteleczki ze sprayem używa się jej o wiele wygodniej. Nie podrażnia, pachnie neutralnie i jest niedroga. Serdecznie polecam.

Możemy już przejść do pielęgnacji ciała. Na początek kremy do rąk.


Dwa produkty amerykańskiej marki Burt's Bees, pachnący migdałowymi landrynkami krem do rąk z mleczkiem migdałowym (recenzja -> KLIK) i tu akurat do stóp, miniatura kremu kokosowego, z olejkiem kokosowym, ekstraktem z mięty i rozmarynu. Dziwna, lepiąca konsystencja, ale bardzo przyjemne właściwości chłodzące, ładny świeży zapach i naturalny skład.
Minatura toffikowego słodziaka do rąk niemieckiej marki Balea i krem do rąk z masłem kakaowym Queen Helen, tu już skład trochę gorszy, ale za to przyjemna konsystencja i miły aromat. Choć reasumują bez rewelacji.

A pod prysznicem...


Przepięknie pachnący żel pod prysznic Alverde wiśnia chai (recenzja -> KLIK).

Kłopotliwy w aplikacji, kremowy żel pod prysznic z makadamią i karite również Alverde (recenzja -> KLIK).

Słodko słony, morski The Olive Branch Lusha (recenzja -> KLIK). 

Przepięknie pachnąca migdałowa pasta peelingująca Phenome (recenzja -> KLIK).

To już prawie koniec ... balsamy do ciała.


Mus w sztyfcie JOIK, bardzo dobry kosmetyk, ale niestety starczył na bardzo krótko (recenzja -> KLIK).

Miniaturowe balsamy, ujędrniający Eris, za mała ilość żebym mogła cokolwiek o nim powiedzieć, masełko Satsuma z Body Shopu przyjemnie pachnące cytrusami, toffikowe masełko Balea i rozczarowanie zapachowe, ale nie pielęgnacyjne, balsam do ciała Milk & Honey, Burt's Bees (recenzja -> KLIK).

I na koniec próbki...


Saszetki


Miniaturki.


A jak Wam poszły zużycia?
Pozdrawiam
Kasia




poniedziałek, 21 stycznia 2013

Haul

Tak, tak, tak. Wzbraniałam się przed użyciem słowa haul. Posty zakupowe nazywałam po prostu, zakupami. Ale dziś, wyjątkowo, jako że ten piękny wieczór sprawia, że czuję się jak bąbelki w szampanie, nie ma granic, nie ma oporów i będzie haul.

Od czego by tu zacząć, może dla odmiany od próbek. Te próbki podpowiedzą Wam, gdzie byłam na zakupach.


Tak, Phenome oczywiście (tym razem kupowałam dla mamy i męża, nic dla siebie) i Sephora.
Zakupiłam również książki. Dzięki Alince, wiem, co chcę czytać w najbliższych dniach.


Padło również na markę Pat & Rub, wreszcie udało mi się dopaść mój pierwszy kosmetyk z linii Rozgrzewającej (dziękuję Kejmi, za to, że ośmieliłaś mnie w kwestii zapachu :).


Był również Rossmann, znowu hialuronowe płatki ze złotem, (muszę, po prostu muszę, zafundować sobie ponownie taki relaks) i raz jeszcze papierowe ręczniki do twarzy polecane przez Obsession. Są genialne, dlatego potrzebowałam zakupić większy zapas.


Piję coraz więcej herbaty, teraz z zielonej przerzuciłam się na białą. Do mojej kuchennej półki jako pierwsze przedstawicielki najszlachetniejszego herbacianego gatunku trafiły WHITE FUJIAN Z RÓŻĄ oraz WHITE FUJIAN ZEN z trawą cytrynową.


I na koniec coś co ucieszyło mnie najbardziej.


Co tam może być?


W środku spełnienie mojego małego kosmetycznego marzenia.


Nie sądziłam, że uda mi się je jeszcze zdobyć.


Kwartet cieni Guerlain jeszcze z letniej limitowanej kolekcji sygnowanej przez Emilio Pucci.


Dla mnie, przepiękne. Jestem zauroczona.
I ostatnia wielka, wielka radość tego weekendu, nie podchodząca pod kategorię zakupową. Bo był to prezent od marki Phenome. Z wielką przyjemnością już zabrałam się za testowanie...


Pozdrawiam ciepło
Kasia























czwartek, 22 listopada 2012

O pewnym makijażowym cudzie..

Drogie Moje,
Dziś opowiem Wam o pewnym makijażowym cudzie..
Co kryje czarne, eleganckie pudełeczko?


Nigdy nie miałam tak doskonałego podkładu. Sprawdził się o niebo lepiej niż Parure Extreme Guerlain. Po prostu wspaniale współgra z moją skórą. Ale po kolei..

Lingerie de Peau marki Guearlain


"Stwarza na skórze niedostrzegalną zasłonę doskonałości i daje jej zmysłowe uczucie komfortu, otula ją w jedwabisty blask, który przechwytuje i odbija światło. Ultra-matujace proszek i pigmenty są splecione, aby pomóc udoskonalić teksturę skóry i nadać jej aksamitną miękkość. Niewidoczny na skórze, daje naturalne wykończenie i sprawia, że cera jest idealna."


Bardzo chwalę sobie obecność wysokich filtrów. 




Piękna, elegancka, szklana butelka. Tak charakterystyczna dla Guerlain dbałość o detale.





Wygodna aplikacja (dziubek się z czasem brudzi i trzeba go regularnie czyścić).



Konsystencja dużo lżejsza niż w Parure Extreme. Jestem posiadaczką koloru nr 02, Beige Clair.


Co ja Wam będę dużej opowiadać, zobaczcie same? 
Kasi buzia "au naturel" (chwila prawdy, oba zdjęcia bez obróbki ;)



Kasi buzia muśnięta Lingerie de Peau.



Minus jest jeden, cena, 30 ml kosztuje 229 zł. Ale myślę, że podkład, podobnie jak swój poprzednik, Parure Extreme, spokojnie wystarczy na 9 miesięcy używania, czyli cały okres ważności produktu od momentu otwarcia buteleczki.
Po nałożeniu podkładu stosuję jeszcze puder Clinique. Ale to już osobna historia :)
Pozdrawiam
Kasiula


środa, 24 października 2012

Ulubieńcy października 2012



Witajcie, 
Ja już teraz mam ochotę na wytypowanie ulubieńców października, więc czemu mam się hamować? No czemu?


Magiczne Katarzynkowe gwiazdki wędrują do ….


MAKIJAŻ
Podkład Guerlain Lingerie de Peau.
Powstrzymam się od opisu, gdyż  powstanie oddzielna recenzja. Zdradzę tylko tyle, że powoli nabieram przekonania, że to najlepszy podkład jakiego kiedykolwiek używałam.

PIELĘGNACJA CIAŁA
Niedawno opisywana przeze mnie migdałowa emulsja do mycia ciała Phenome, głównie za obłędny zapach, ale również za delikatność.

PIELĘGNACJA TWARZY
Krem NCBS z kwasami Charmine Rose. Szczegółowa recenzja wkrótce, dlatego na razie nic więcej nie zdradzę.

Pierwszy raz w moim rankingu (i mam nadzieję, że nie ostatni) pojawia się kategoria
LAKIERY DO PAZNOKCI
Zdecydowanie wygrywa Essi nr 22, Virgin Orchid, za piękny kolor i za to, że pierwszy raz w Katarzynkowym życiu lakier na końcówkach paznokci nie zdarł się przez pięć dni!! 

WŁOSY
Czy widzicie ten złoty woreczek na zdjęciu? Tam znajdują się moje „próbencje” John Masters Organic. Postanowiłam je w końcu zużyć. Może nie nagrodzę konkretnie jednego produktu, bo na podstawie próbki za wiele nie można powiedzieć.  Ale te siedem, które zużyłam wystarczy by przyznać gwiazdkę, nie tyle w kategorii „Włosy”, co w kategorii „nadzieja na przyszłe zwycięstwo”. Jak tylko zużyje moje szamponowo, odżywkowe zapasy, produkty JMO będą następne. 

PERFUMY

Dawno w żadnym zapachu nie czułam się tak dobrze. Wtapia się we mnie idealnie. Wtapia się w porę jesienną również doskonale. Jedyny i wyjątkowy La vie est belle, Lancome

To by było na tyle :) Ciekawe co przyniesie listopad.
A jacy są Wasi październikowi faworyci?
Pozdrawiam
Kasia

wtorek, 2 października 2012

Zakupy październikowe

Nie czekając długo już następnego dnia poleciałam do Sephory zrealizować kupon od kolegów z pracy.
Zakupiłam.


Wymarzone wyczekane perfumy La vie est belle, Lancome.


Podkład Guerlain Lingerie De Peau.


Dostałam dużo próbek. Bardzo przyjemne zakupy.


Kupiłam jeszcze mężowi perfumki i coś dla Was Kochane moje czytelniczki. Co to będzie dowiecie się już wkrótce na moim "10 tysięcznym" rozdaniu.
Pozdrowienia
Katarzyna


piątek, 28 września 2012

Denko i ulubieńcy - wrzesień 2012

Hej Kochane,
Dziś hurtem dla Was wrześniowe denko i wrześniowi ulubieńcy.
Nie ma tego dużo dlatego łączę wszystko w jednym malutkim poście.
Może na początek ULUBIEŃCY.
Nie lubię się powtarzać i w ulubieńcach staram się nagradzać za każdym razem inne kosmetyki.
Dlatego we wrześniu moje nowe typy to:


PIELĘGNACJA CIAŁA
W tej kategorii zwycięża krem do stóp Pat & Rub o zapachu trawy cytrynowej i kokosa. Za boski zapach, wydajność i super nawilżenie. W połączeniu ze skarpetkami na noc, moje stopy są bardzo gładkie dzięki temu kremikowi.
PIELĘGNACJA TWARZY
Zwycięstwo dla glinki zielonej w formie pasty Argiles du Soleil. Za pozostawianie mojej buzi oczyszczonej, rozjaśnionej i ukojonej. Ostatnio mam problemy z cerą i ona je uspokaja i łagodzi.
PERFUMY
Ten miesiąc należy do Małej Czarnej Guerlain. Zdecydowanie najczęściej używany zapach. Coraz lepiej się z nim czuję. Jesteśmy na etapie słodkiego przyzwyczajenia.
MAKIJAŻ
Cień w kremie Shiseido. Po prostu doskonały produkt w swojej kategorii. Piękny kolor, super trwałość i konsystencja.
WŁOSY
W tej kategorii znowu nie będzie zwycięzcy. Mleczko jedwabne z Biochemii Urody używałam dopiero dwa razy, więc jeszcze się nie kwalifikuje. (Muszę w końcu dopaść moje zapasy JMO, prawda Pinki ;) Wiele sobie po nich obiecuję.)

To tyle w kwestii ulubieńców, teraz przechodzimy do DENKA.
Zapowiadał się dużo lepszy wynik, ale co niektórych kosmetyków mam jeszcze pozostałości na dnie i raczej nie zdążę w tym miesięcu. No cóż będzie więcej pustych buteleczek w październiku.


Małe podsumowanie.
Zużyłam:
  1. Płyn micelarny, Bioderma Senibio H2O - nie mam żadnych zastrzeżeń do tego płynu. Naprawdę dobry kosmetyk, który świetnie spełnia swoją rolę, dokładnie czyści, jest wydajny i delikatny.
  2. Żel pod prysznic Korres, wanilia śliwka - hmmm ten zapach (przypominam pachnie prawie identycznie jak perfumy Kenzo Jungle) na dłuższą metę okazał się zbyt męczący, ogólnie bez rewelacji, a cena jak na żel pod prysznic (ok 55 zł) bardzo wysoka, więc do Ciebie Korresiku już nie wrócę.
  3. Chłodzący żel pod oczy Phenome, ten absolutnie doskonały kosmetyk ma jedną wadę. Wydajność. 15 ml wystarczyło tylko na jeden miesiąc używania. Słabiutko.
  4. Zupełnie inaczej w przypadku Emulsji na dzień Shiseido Day Moisture Protection SPF 15. Wyjątkowo wydajny produkt. 75 ml starczyło na około 4 miesiące. Wszystko generalnie super, ma tylko jedną istotną dla mnie wadę. Jest przeznaczony dla cery mieszanej, a mimo to wyjątkowo mocno błyszczy mi się po nim twarz.
  5. I ostatnie denko. Żegnaj kochany Parurku. Guerlain Parure Extreme. Jeden z naj naj podkładów mojego życia. Wiecie, że szukam godnego następcy. Już wkrótce Wam go przedstawię.
To by było na tyle :)
Opowiedzcie koniecznie jaki kosmetyk był Waszym ulubionym we wrześniu.Ściskam
Kasia








czwartek, 6 września 2012

Tajemnica małej paczuszki

Kochane,
Ostatnio zaczytuję się w recenzjach pana ze strony Nie Muzyczna Pięciolinia — magazyn o perfumach.

Jeśli on coś chwali, ja zaraz mam ochotę powąchać i tak było z dwoma nowościami ostatnich dni, Lancome La vie est belle i Guerlain La Petite Robe Noir. Poleciałam do Sephory, raz dwa, na lewy nadgarstek mała czarna, na prawy, życie jest piękne. I czekam, i wącham, i wzdycham.

W jaki sposób wybieram perfumy?
Jako że nie mam super nosa i po trzech zapachach zaczyna mi się wszystko mieszać robię to etapami. Usłyszę o jakimś ciekawym zapachu i przy późniejszej bytności w perfumerii mam zwyczaj "wąchać" nowości. Pochodzę z zapachem na nadgarstku i ... najczęściej go skreślam. Ale czasem się zdarza, że coś mi przypadnie do gustu. Wtedy zachowuję sobie te typy w pamięci. Może później poproszę o zrobienie próbki, może znowu będąc w Sephorze czy Douglasie dla przypomnienia popsikam papierek. I gdy przychodzi moment, że muszę kupić nowe perfumy, wiem już czego chcę. Ciężko jest po prostu iść po perfumy i je wybrać. Nie mówię tu o kupowaniu kolejny raz tego samego, tylko o nowych zapachach. 

I dziś stał się ewenement, lewy i prawy nadgarstek pachniały pięknie. 

Ale zdecydowałam się na ...


Najnowsze perfumy Guerlain La Petite Robe Noir. Czyli prześliczna mała czarna.

(Daję sobie 90 % na to, że kolejne jakie kupię będą La vie est belle. Na szczęście mam próbkę i poznamy się bliżej.)


Uwielbiam perfumy, uważam że jest to najbliższy sztuce element świata kosmetyków. Nawet nie tyle najbliższy co to po prostu jest sztuka, a stworzenie nowego zapachu jest jak namalowanie obrazu, czy skomponowanie melodii. I w tej dziedzinie również zdarzają się arcydzieła. 

La Petite Robe Noir, nigdy nie wąchałam niczego podobnego.



Piękny flakon jest ważnym składnikiem poematu trzech nut głowy, serca i bazy. Guerlain ma piękne flakony.


Popatrzcie tylko na tę dbałość o detal. Wykończenia elementów.


I zapach.
Perfumy poświęcone są kultowej sukience, małej czarnej.


W pierwszym akordzie dla mnie najbardziej wyczuwalny jest migdał. Zapach jest bardzo słodki, ale w taki mroczny sposób. Może słodyczy tej nadaje lukrecja? Trudno mi powiedzieć bo składniki doskonale się ze sobą łączą w jedną płynną zapachową falę.


Delikatnie czuje również zapach anyżu, który pogłębia mroczny nastrój.

Muszę iść za słowami Marcina z Nie Muzycznej Pięciolinii, La Petite Robe Noir "zaczyna dymić, wydzielać kłęby seksownych smug". Chociaż dla mnie to nie są kłęby, tylko najpierw delikatna smużka i ja w tej smużce czuję wiśnię, może troszkę porzeczki. Delikatnie wyłania się róża. La Petite Robe Noir jest coraz bardziej dymna. Napięcie narasta..


Och Boże jakiż to piękny zapach...

Mamy jeszcze bergamotę, bób tonka, herbatę, paczulę, irys i wanilię. Uwielbiam perfumy które mają w składzie irysy. Jak to wszystko pięknie razem wibruje. 

Wiecie, teraz sobie właśnie pomyślałam, że życie jest piękne. Mam 30 lat i powąchałam piękne perfumy. To trochę jak z miłością. Nie spodziewasz się, kiedy ją spotkasz. Czasem myślisz, nic mnie już nie zaskoczy, nie zadziwi, nie rzuci na kolana. A jednak... Nie przypuszczałam, że one będą aż tak cudowne. 


 





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)