Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nuxe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nuxe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2015

Legendarny olejek Nuxe

Witajcie Kochani,
Na pewno większość z Was słyszała o kultowym suchym olejku Huile Prodigieuse marki Nuxe. Olejek ten funkcjonuje na rynku od 1991 roku, czyli ponad 20 lat. I niezmiennie jest bardzo popularny w wielu krajach na świecie. Doceniają go również gwiazdy, podobno używa go m.in. Jennifer Lopez, Monika Bellucci, Heidi Klum, Uma Thurman, a w Polsce Magdalena Cielecka, Magda Mołek, czy Natasza Urbańska. 

Marka nie pozwala zapomnieć o swoim wyjątkowym produkcie i w tym roku przygotowała jego limitowaną odsłonę inspirowaną paryskim szykiem. Olejek znajduje się w czarnej, połyskliwej butelce, ze złotą nakrętką i złotymi zdobieniami. Elegancko, ale nowocześnie. Takie opakowanie sprawia, że olejek będzie rewelacyjnym pomysłem na prezent, ale z drugiej strony w nieprzezroczystej butelce, nie zauważymy ile produktu ubywa. Dla mnie nie ma to znaczenia. Jeśli dzięki temu flakon prezentuje się ładniej, mogę przymrużyć oko.


Jednym z atutów olejku jest jego zapach, słoneczny, słodki i kobiecy. Mnie kojarzy się z rozgrzaną słońcem skórą, wywołuje bardzo miłe odczucia, koi i relaksuje. Połączenie owoców (mandarynka) i kwiatów (kwiat pomarańczy, róża, gardenia, magnolia) dzięki bazie złożonej z wanilii i mleczka kokosowego zyskuje ciepły i słodki, zmysłowy charakter. 
Cenię go również za wielofunkcyjność. Olejek można stosować na twarz, ciało, oraz na włosy. Są też różne formy aplikacji. Można opryskać skórę bezpośrednio, ale można wymieszać olejek z kremem do twarzy, balsamem do ust, a nawet z podkładem. Podobnie z włosami, możemy na nie tylko delikatnie spryskać olejek, ale możemy też nałożyć go na szczotkę do włosów lub zrobić 20 minutowy kompres (zwilżone olejkiem włosy, owinąć ciepłym ręcznikiem). 


Pamiętam, gdy jeszcze nie używałam olejku Nuxe, zastanawiałam się, co to znaczy suchy? Jak olejek może być suchy? Z reguły olejki są lepkie, a w tym przypadku suchy oznacza, że olejek błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy.

Jak wiecie zwracam szczególną uwagę na składy, dlatego tutaj uspokaja mnie w 97,8 % naturalna  formuła na  bazie sześciu szlachetnych olejów roślinnych z: orzechów makadamia, orzechów laskowych, ogórecznika, słodkich migdałów, kamelii, dziurawca z dodatkiem witaminy E.  


Olejek rewelacyjnie wpływa na skórę, odżywia, wygładza i nawilża wprost ją upiększa. A do tego ten uzależniający zapach, uwielbiam go. I naprawdę poprawia mi humor!

Mam świadomość, że Huile Prodigieuse ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Należę zdecydowanie do tej pierwszej grupy. I mam zamiar wkrótce zaopatrzyć się w jeszcze jeden flakon olejku, tym razem w wersję ze złotymi drobinkami. Będzie idealna, na cieplejsze dni, gdy zaczniemy odsłaniać ramiona i nogi. Olejek dostałam w prezencie od marki, wraz ze świecą Bougie Prodigieuse i próbką perfum, obie o takim samym zapachu jak bohater dzisiejszej recenzji. Poważnie rozważam zakup perfum, ale słyszałam że są problemy z ich dostaniem w Polsce. Będę musiała przeprowadzić rekonesans.

100 ml olejku kosztuje 123 zł, wersja limitowana występuje tylko w większej pojemności, ale tradycyjny olejek, możecie kupić również w pojemności 50 ml, za ok. 70 zł. 

Czy używałyście kiedyś  olejku Huile Prodigieuse? Zachwycił Was, czy rozczarował? A może macie w planach go przetestować? 

Miłego dnia

PS. Byłabym zapomniała :) Jak lubicie go używać? Bo ja na ramiona i dekolt oraz na włosy.









czwartek, 4 września 2014

Wrześniowe nowości

Dobry wieczór Kochani,
Dziś przegląd wrześniowych nowości. Co prawda miesiąc się dopiero zaczyna, ale kupiłam już wszystko czego potrzebuję i na razie nie planuję żadnych dodatkowych zakupów. 

Tak naprawdę zakupów w dzisiejszym poście jest bardzo mało, tylko dwa produkty. W większości to prezenty, głównie z okazji zbliżających się Kasinych urodzin :) 

Alina spełniła moje kosmetyczne marzenie i podarowała mi zestaw kosmetyków Rituals. 
Będę miała możliwość wypróbowania różnych linii zapachowych i różnych rodzajów kosmetyków. Takie zestawy to świetna sprawa!! Co my tu mamy ... od lewej patrząc, migdałowo, różany żel pod prysznic Yogi Flow, nawilżający szampon Brilliant Bliss z różą i Shikakai, krem do ciała Honey Touch również z różą i miodem oraz sól do kąpieli Himalaya Wisdom z bazylią i miętą. Wszystko przepięknie pachnie i z takimi umilaczami, mam zagwarantowany wspaniały relaks w jesienne wieczory. 


Kolejny prezent od A. to skarpetki peelingujące Baby Silky Foot. Chciałam je wypróbować już dawno temu i kupiłam sobie tańszy, polski odpowiednik, który nie do końca się sprawdził. Liczę że wersja koreańska okaże się o wiele skuteczniejsza i osiągnę satysfakcjonujący efekt.


Co jeszcze dostałam od Aliny możecie podejrzeć na moim Instagramie :)

Od przyjaciółki Kariny, dostałam kilka żeli pod prysznic I love i lakierów do paznokci. Żele przepięknie pachną kokosem, mango z papają, jeżynami z malinami i truskawkami z bitą śmietaną.


Kolejny, już nie urodzinowy prezent to upominek od Pat & Rub. W sumie fajnie udało im się trafić z terminem wysyłki ;) Od Pat & Rub dostałam Hipoalergiczny Balsam do Ciała i Zabłocką Sól do Kąpieli o zapachu bazylii, mandarynki i trawy cytrynowej.


Ostatnią z niespodzianek - krem do twarzy Nuxe Creme Prodigieuse sprezentowała mi Gia. Jest to krem przeciwutleniający, zwalczający stres skórny. Dorzuciła jeszcze ku mojej wielkiej radości mnóstwo próbek tej marki. Także Nuxe ostatnio dominuje w mojej pielęgnacji :)

Skończył mi się tonik, więc postanowiłam wypróbować Orzeźwiający Tonik-Mgiełkę 2 w 1 Białe Kwiaty od Tołpy. Tonik oprócz tonizowania, ma za zadanie nawilżać i przywracać komfort skórze. Podoba mi się forma aplikacji i skład. 


Ostatni z moich zakupów to suchy szampon Batiste. Nie jestem zadowolona z suchego szamponu Dove i skruszona wracam do mojego ulubieńca w ukochanej wersji Tropical pachnącej kokosem i owocami egzotycznymi.


To już wszystko Kochani.
Zainteresowało Was coś z moich nowości?
 
Spokojnej nocy







wtorek, 26 sierpnia 2014

Różności - co lubię w sierpniu

Witajcie Kochani,
Zapraszam na post z ulubieńcami kończącego się sierpnia. Będzie troszkę pielęgnacji, pojawi się coś z kolorówki, a także film i książki miesiąca. Pojawi się również coś na ząb!

Zaczynamy!!


Oj chyba sporo czasu minie, zanim koral znowu zacznie dominować na moich ustach. Intensywne korale i róże to odcienie, które uwielbiam latem. W dodatku pięknie wyglądają na tle lekko opalonej skóry. Ulubiony koral w mojej kolekcji to pomadka marki Tarte, odcień Coral Blossom. Piękny koral wpadający w róż, z delikatnymi złotymi drobinkami. Pomadka oprócz radosnego i oryginalnego opakowania, ma jeszcze wartościową zawartość. Wzbogacona masłem cupuacu, murumuru, shea i prowitaminą A formuła pielęgnuje i dba o naszą skórę. Szminka przepięknie prezentuje się na ustach. Cechuje ją również trwałość (moja koralowa pomadka Mac znika o wiele szybciej), w przypadku Tarte dużo rzadziej dokonuję poprawek makijażu w ciągu dnia.

Jeśli chodzi o pielęgnację od dawna w gronie ulubieńców znajduje się żelowy krem nawilżający do cery problematycznej marki REN (to już moje czwarte opakowanie!), który ma za zadanie łagodzić podrażnienia skóry, redukować zaczerwienienia oraz przebarwienia pozapalne oraz przywracać odpowiedni stopień nawilżenia.


Krem stosuję rano i wieczorem. Rano bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż, a wieczorem przynosi ukojenie i ulgę po całym dniu. Delikatnie matowi skórę, łagodzi wszelkie, nie tylko potrądzikowe podrażnienia, niweluje zaczerwienienia i przebarwienia. Jest lekki, nie zapycha. Mocno pachnie olejkami eterycznymi, uwielbiam aromat tego kremu! Opakowanie typu airless jest super wygodne, higieniczne i wyciskamy krem dosłownie do ostatniej kropli. Moja skóra go kocha! Jedyny minus jaki widzę to wydajność, krem starcza mi jedynie na miesiąc, a nie należy do tanich (130 zł za 50 ml). 

Kolejny ulubieniec do pielęgnacji tym razem okolic oczu to maska z jedwabnej tkaniny pod oczy marki Orientana. Moja ulubiona wersja to czereśnia japońska (działa kojąco, likwiduje cienie, przebarwienia i zmarszczki) oraz kaskaryla (likwiduje zmarszczki i ujędrnia). Występuje jeszcze zmniejszająca opuchnięcia z rozmarynem, ale zdecydowanie wolę dwie pierwsze.


Jestem zwolenniczką wzbogacania pielęgnacji okolic oczu. Często poprzestajemy tylko na kremie, a warto podarować tej cienkiej i wyjątkowo delikatnej skórze coś ekstra! Dlatego bardzo dobrym rozwiązaniem są wszelkie maseczki w formie płatków, czy kompresu. Te z Orientany wyraźnie poprawiają wygląd okolic oczu, delikatnie wygładzają zmarszczki i rozjaśniają spojrzenie. Płatki ściśle przylegają do skóry, przez co wspomagają wnikanie substancji aktywnych. Troszkę denerwuje mnie aplikacja, ciężko je dokładnie przykleić i często się marszczą, ale efekt wynagradza te drobną niedogodność. Opakowanie zawiera dwa jednorazowe płatki w cenie ok. 11 zł.

Mineralny dezodorantu Nuxe o długotrwałym działaniu z naturalnym pudrem ałunowym i srebrnym używam od niedawna, a już w pięknym stylu znalazł się w gronie ulubieńców. Zakupiłam go skuszona recenzjami Czarnej Ines z bloga Ines Beauty i wiem że na jednym opakowaniu się nie skończy. 


Jestem zachwycona, składem, ślicznym zapachem, delikatnością i skutecznością. Dezodorant zawiera również płatki kwiatów pomarańczy i migdałowca. Można spokojnie stosować go nawet po depilacji.

Przyszedł moment na ulubione książki sierpnia. Wróciłam do swojej starej znajomej Emily Giffin ("Coś niebieskiego", "Coś pożyczonego", "Dziecioodporna"). Było to bardzo udane spotkanie po latach. Powieści Giffin połyka się jednym tchem, nie jest to wysokich lotów literatura kobieca, ale mam wrażenie że oparta na doświadczeniach autorki i przez to bardzo autentyczna. I nie ukrywam, cudownie relaksująca. 

Marienne z powieści "Pewnego dnia" to kobieta, która odniosła sukces, jest producentką serialu, ma wspaniałego partnera i poukładane, niemalże perfekcyjne życie. Pewnego dnia w drzwiach Marianne staje jej osiemnastoletnia córka Kirby, którą Marienne oddała po porodzie do adopcji. Czy kobiety zbliżą się do siebie, jak Kirby zmieni poukładane życie Marienne? Przeczytałam w jeden wieczór z wielką przyjemnością, nie mogłam się od tej książki oderwać! 

Kolejna powieść, opowiada o Tessie i Nicku Russo, którzy od siedmiu lat tworzą udane małżeństwo z dwójką dzieci. Podczas kolacji z okazji siódmej rocznicy, Nick odbiera telefon ze szpitala. Telefon, który zmieni ich życie. Tego wieczoru doktor Nick Russo pozna Valerie. "Siedem lat później" to powieść o zdradzie. O różnych jej aspektach, zarówno z perspektywy zdradzanej żony, ale również kochanki. Emily Giffin próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, czy po zdradzie można dalej współtworzyć udany związek. Bardzo Wam polecam.


Największe wzruszenie i jednocześnie najlepszy film sierpnia to opowieść o miłości "Gwiazd naszych wina". Chora na raka Hazel za namową rodziców idzie na spotkanie grupy wsparcia, gdzie poznaje Gusa... Dziewczyny!! Na tym filmie nie da się nie płakać. I to nie pod koniec. O nie!! Ja płakałam już po 20 minutach. I tak do końca kilka, jeśli nie kilkanaście razy. Radzę Wam zaopatrzyć się w wielkie pudło chusteczek.


Przepiękna historia, uroczy bohaterowie, musicie to obejrzeć!! Wobec tego filmu nie da się przejść obojętnie.

Ostatni akcent, to smakołyk :) Doprawdy nie rozumiem czemu tak późno spróbowałam mrożonego jogurtu z owocami. Przecież jest obłędnie pyszny! I można dodawać do niego różne owoce (preferuję truskawki, z braku truskawek wybieram arbuza). To smakołyk, który pewnie wkrótce pożegnam, bo niestety często się przeziębiam, a w okresie jesienno zimowym się to wzmaga.


To już wszyscy ulubieńcy. Znacie ich może? A jakie są Wasze ulubione kosmetyki, książki, filmy, smakołyki w sierpniu? 

Cudownego dnia!




czwartek, 14 sierpnia 2014

Sierpniowe nowości

Witajcie Kochani,
Czas na sierpniowe nowości :)

Na początek zakupy z drogerii.

W Rossmannie nabyłam w promocji za ok. 5 zł za sztukę dwa szampony marki Alterra, Nie używałam ich nigdy wcześniej i jestem ciekawa jak się sprawdzą. Jeśli będę zadowolona, to świetnie, bo są niedrogie i mają niezłe składy. Zdecydowałam się na wersję dla włosów łamliwych i pozbawionych blasku z morelą i pszenicą oraz na wersję migdał i jojoba, dla wrażliwej i podrażnionej skóry głowy.

Zakupiłam jeszcze kilka paczek chusteczek do demakijażu Alterry z aloesem. Wzięłam ich większy zapas, bo na nie również była promocja ok. 2,50 zł za opakowanie. Nie będę ich używać do zmywania makijażu, ale zabieram je ze sobą na fitness i przecieram nimi twarz w trakcie ćwiczeń. Całkiem niezły pomysł jak się okazuje ;)


Zdecydowałam się jeszcze na zmywcz do paznokci Isana, podobno bardzo dobry oraz  na chwalony w blogosferze neutralny płyn do higieny intymnej marki Tołpa. Żadnego z tych produktów nie używałam wcześniej.


Czarna Ines zachęciła mnie do zakupu dezodorantu marki Nuxe, używam go już od kilku dni i jestem zachwycona, składem, zapachem, delikatnością i skutecznością.  Na jednym opakowaniu na pewno nie poprzestanę.


Nie dotarło do mnie masło arganowe w ramach akcji promocyjnej marki The Body Shop. TBS się tym nie przejęło. Ja w sumie też. Może to i lepiej, bo  nie wiem czy byłabym w stanie napisać dla Was rzetelną ocenę produktu do ciała z pojemnością 50 ml. Chyba że smarowałabym same kolana ;) Mam nauczkę na przyszłość, żeby w żadne kooperacje z TBS się nie mieszać, bo nie podchodzą do tematu profesjonalnie.

Kosmetyki TBS niezmiennie lubię i byłam ciekawa linii z olejem arganowym, dlatego zdecydowałam się na zakup balsamu do ust i żelu pod prysznic. Próbkę nieszczęsnego masła dostałam gratis ;)


Byłabym zapomniała, zamówiłam jeszcze w Galilu mój ulubiony żelowy krem nawilżający marki REN do cery problematycznej i Thickening Spray od Bumble and Bumble, mający za zadanie jak sama nazwa wskazuje zwiększać objętość naszej fryzury :) Mam mało kosmetyków do stylizacji, więc bardzo się cieszę, przyda się urozmaicenie podczas układania włosów.


Na koniec niekosmetycznie. Naszyjnik z Accessorize, który zakupiłam w promocji za ok. 20 zł (wcześniej kosztował niecałe 70 zł).


To już wszystkie nowości. Znacie coś z prezentowanych przeze mnie produktów?
Pozdrawiam i miłego dnia


wtorek, 16 lipca 2013

Denkowa epopeja, maj, czerwiec 2013

Oj próbowałam się z tej notki wymigać, ale skoro lubicie czytać o zużyciach, będę pisać dalej :)
Dlaczego próbowałam się wymigać? Bo przez te dwa miesiące zużyłam tak dużo, jak nigdy wcześniej ;)
Denkowe produkty podzieliłam na kilka kategorii, zacznijmy od oczyszczania i tonizowania twarzy.


Tonik Pat & Rub (recenzja -> KLIK)
Bardzo przyjemny tonik o świetnym składzie, cieszę się że miałam możliwość go przetestować i na pewno jeszcze kiedyś do  niego wrócę.

Hydrolat z kwiatu pomarańczy z Biochemii Urody
(Na zdjęciu widzicie butelkę, po hydrolacie z pszenicy, ale tak naprawdę opróżniony został ten z neroli, a pszeniczny powędrował do mojej szklanej karafki, gdzie trzymam hydrolaty.)
Na początku bardzo mnie rozczarował, spodziewałam się pięknego zapachu, a ten mnie odrzucał. Z czasem do niego przywykłam, by pod koniec polubić. Dodawałam go do maseczek i czasem używałam zamiast toniku. 
Na stronie BU znalazłam następujące działanie hydrolatu:
- Działa antybakteryjnie i lekko ściągająco.
- Reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum.
- Zmniejsza zaczerwienienie, wybroczyny, uszczelnia naczynka, reguluje krążenie, dlatego polecany jest także do cery naczynkowej.
- Działa łagodząco, antyzapalnie, promuje gojenie, polecany dla cery delikatnej, podrażnionej i wrażliwej.
- Dzięki obecności bioflawonoidów działa antyoksydacyjnie oraz korzystnie na cerę naczynkową.
- Regeneruje, wspomaga walkę z przedwczesnymi zmarszczkami, chroniąc przed rozkładem kolagenu, polecany jest dla cery dojrzałej.
Jest dość uniwersalny. Odpowiedni dla różnych typów cery. Nie mogę powiedzieć, że sprawdziło się wszystko co mamy obiecane we właściwościach wody z kwiatów pomarańczy. Ale polecam ten hydrolat jako naturalny element pielęgnacji.
Pianka myjąca z NOAlab z geranium i lawendą
Planuję zbiorczą recenzję recenzję produktów tej marki, wię na razie tajemniczo milczę :)

Żel do mycia twarzy z rumiankiem Burt's Bees
Cudowny, szkoda że miałam tylko miniaturkę. Jak do tej pory jedyny preparat przeznaczony do mycia z wodą, który nie spowodował ściągnięcia mojej skóry. 100 % naturalny skład. I do tego niesamowicie chłodzi skórę, co czyni go idealnym na lato. Mam nadzieję, że wejdę w posiadania pełnego opakowania i będę mogła więcej Wam o  nim opowiedzieć.

Przechodzimy do kolejnej kategorii, pielęgnacja twarzy.


Czyli od lewej patrząc, kremy kochanego Phenome:
Intensywnie nawilżający 24 (recenzja -> KLIK), zdecydowanie najśliczniej pachnący krem jaki Phenome ma w swojej ofercie.
Oraz poczciwy Lucek, czyli Luscious (recenzja -> KLIK) super pomoc dla suchej skóry.

Kolejny hit pielęgnacyjny, Ekoampułką 1 z Pat & Rub (recenzja -> KLIK).

Wydajny i z pięknym składem, krem pod oczy Optimum, polskiej marki Femi (recenzja -> KLIK).

Lotion japońskiej marki Kanebo z serii Sensai Silk, cena wysoka, działanie satysfakcjonujące, wydajność ekstremalna, szkoda tylko, że tak mało jedwabiu Koishimaru, a tak dużo parabenów w składzie (recenzja -> KLIK).

Nawilżająca melonowa maska polskiej marki Charmine Rose.Lubiłam ją nakładać siedząc w wannie, przyjemnie pachniała melonami (recenzja -> KLIK).

Niezwykły krem naprawczo - regenerujący od Gaia Creams (recenzja -> KLIK).

Udało się zużyć nawet perfumy, Boss Orange.


Lekki, radosny i nieskomplikowany zapach na lato, ale z gatunku tych słodszych i cieplejszych. Nuty: jabłko, białe kwiaty, kwiat pomarańczy, sandałowiec, drzewo oliwkowe, wanilia.

Również coś z kolorówki.


Miniatura tuszu do rzęs Noir G de Guerlain, bardzo ładnie wyglądały po niej rzęsy i paletka z błyszczykiem do ust Fred Faruggia w kolorze radosnej pomarańczki wpadającej w czerwień, bardzo dobry błyszczyk.
Dwa balsamy do ust, odżywczy, miodowy i bardzo wydajny Reve de Miel, Nuxe oraz ekologiczny Figs & Rouge o zapachu mięty pieprzowej i drzewa herbacianego. Pochodzi z zeszłorocznej edycji Glossy Boxa z września. Zużyłam go nie tylko do ust, ale również do rąk :) (Recenzja -> KLIK). 

W kategorii pielęgnacja włosów, zużyłam..


Oleje, przepięknie pachnący Frangipani z Biochemii Urody (recenzja -> KLIK) oraz odżywczy i wyjątkowo korzystny dla moich włosów ryżowy ze sklepu Blisko Natury (recenzja -> KLIK).
Dwie wcierki Jantar, rzeczywiście działają, spowodowały spory wysyp baby hair. Odkąd przelewam Jantar do buteleczki ze sprayem używa się jej o wiele wygodniej. Nie podrażnia, pachnie neutralnie i jest niedroga. Serdecznie polecam.

Możemy już przejść do pielęgnacji ciała. Na początek kremy do rąk.


Dwa produkty amerykańskiej marki Burt's Bees, pachnący migdałowymi landrynkami krem do rąk z mleczkiem migdałowym (recenzja -> KLIK) i tu akurat do stóp, miniatura kremu kokosowego, z olejkiem kokosowym, ekstraktem z mięty i rozmarynu. Dziwna, lepiąca konsystencja, ale bardzo przyjemne właściwości chłodzące, ładny świeży zapach i naturalny skład.
Minatura toffikowego słodziaka do rąk niemieckiej marki Balea i krem do rąk z masłem kakaowym Queen Helen, tu już skład trochę gorszy, ale za to przyjemna konsystencja i miły aromat. Choć reasumują bez rewelacji.

A pod prysznicem...


Przepięknie pachnący żel pod prysznic Alverde wiśnia chai (recenzja -> KLIK).

Kłopotliwy w aplikacji, kremowy żel pod prysznic z makadamią i karite również Alverde (recenzja -> KLIK).

Słodko słony, morski The Olive Branch Lusha (recenzja -> KLIK). 

Przepięknie pachnąca migdałowa pasta peelingująca Phenome (recenzja -> KLIK).

To już prawie koniec ... balsamy do ciała.


Mus w sztyfcie JOIK, bardzo dobry kosmetyk, ale niestety starczył na bardzo krótko (recenzja -> KLIK).

Miniaturowe balsamy, ujędrniający Eris, za mała ilość żebym mogła cokolwiek o nim powiedzieć, masełko Satsuma z Body Shopu przyjemnie pachnące cytrusami, toffikowe masełko Balea i rozczarowanie zapachowe, ale nie pielęgnacyjne, balsam do ciała Milk & Honey, Burt's Bees (recenzja -> KLIK).

I na koniec próbki...


Saszetki


Miniaturki.


A jak Wam poszły zużycia?
Pozdrawiam
Kasia




środa, 12 września 2012

Glossybox wrzesień 2012

Hej kochane,
Dostałam dziś już moje piąte pudełeczko Glossy. Założyłam sobie, że co drugie mogę podejrzeć. Poprzednio wytrzymałam bez szukania po internecie zawartości. Tym razem koleżanka z pracy, która również zapisała się na Glossy, pokazała mi zawartość. Dostała paczkę już o 8 rano!


I wiecie co? Dużo przyjemniej to przeżywać wspólnie :) Następnym razem też zamówię paczkę do pracy.
Ekipa Glossy zapowiedziała, że we wrześniu będą aż cztery wersje pudełek.


Wywołało to mój niepokój, co będzie jak ominie mnie coś co wolałabym mieć bardziej. Ale na szczęście różnice dotyczą tylko jednego produktu marki Nuxe. Ale o tym zaraz.
Co zawiera pudełeczko?


1. Balsam do ciała Pink Chiffon marki BATH & BODY WORKS - balsam nawilżający pachnący czerwoną gruszką, waniliową orchideą, piżmem. Zawiera witaminę E, olejek Jojoba i masło Shea. Rzeczywiście pachnie bardzo przyjemnie i na pewno się przyda, przy takich ilościach lotionów jakie w siebie wklepuję, każdy kolejny jest mile witany :) Otrzymujemy 88 ml (warte 17,99 zł), podobno jest to pełny produkt, jest również pełno produktowa wersja z drugą pojemnością 236 ml za 29 zł.


2. Organiczny balsam do ust, FIGS & ROUGE. Również otrzymujemy pełen produkt, czyli 8 ml warte 19,90 zł. Balsamik ma zapach mięty pieprzowej i drzewka herbacianego. Ale pachnie identycznie jak wiśniowy, który dla Was recenzowałam. W skład balsamu wchodzą organiczne oleje, masło Shea i olejki eteryczne. Mam więc drugi do kolekcji :) i ach te śliczne puzderka..


3. Krem so skóry mieszanej NUXE, Creme Fraiche de Beaute Light. Kremik zawiera puder ryżowy, który pochłania sebum i matowi. Lekka konsystencja jest odpowiednia zarówno dla partii odwodnionych, jak i tłustych, tak typowych dla skóry mieszanej. Krem trafiony, bo taką właśnie mam cerę. Bardzo lubię kosmetyki z ekstraktami ryżowymi, więc jestem bardzo zadowolona. Wiem, że inne Glossy maniaczki otrzymały maseczkę nawilżającą, krem do skóry suchej lub do normalnej. I to były właśnie te całe "zróżnicowania" zawartości. Otrzymujemy 15 ml, a za pełny (50 ml) produkt zapłacilibyśmy 109 zł.


4. PHYTO, ekspresowa odżywka utrwalająca kolor Phytobaume Blask. Nie mam włosów farbowanych, ani rozjaśnianych, więc nie pasuje do mojego rodzaju włosów. Mam nadzieję, że choć właściwości wygładzające odżywki, bardziej przysłużą się moim włosom. Pełen produkt 150 ml kosztuje 53 zł, my otrzymujemy sporo, bo aż 50 ml. I tu przydałoby się dopasowanie do profilu piękności.


5. Ostatni produkt to Mikrodermabrazja - przeciwzmarszczkowy peeling szafirowy, YOSKINE. Preparat który "poleruje", oczyszcza i wygładza  skórę przy pomocy sproszkowanego szafiru. Otrzymujemy ponad połowę, bo aż 40 ml, natomiast za całe, 75 ml opakowanie zapłacimy 30 zł.


Jak podoba Wam się wrześniowe pudełeczko? Ja jestem raczej zadowolona, np nigdy wcześniej nie używałam nic z Yoskine i Phyto. Także cieszę się, że będę miała szanse na poznanie tych marek. Który produkt najbardziej, a który najmniej przypadł Wam do gustu??? Z niecierpliwością czekam na Wasze opinie.
Ściskam
Katarzyna

czwartek, 2 sierpnia 2012

Ulubieńcy lipca 2012

Witam Kochani,
Nie pisałam długo, bo wraz z powrotem Poli do przedszkola, wróciłam do normalnego trybu zajęć i cierpię na brak czasu.
Dziś przedstawię Wam moje ulubione kosmetyki z lipca 2012. Postaram się zmieścić w jednym tylko poście :)
Na początek wymienię kosmetyki, które już dla Was recenzowałam, więc nie będę ich dokładnie opisywać.
Będą to kremy do rąk Phenome, migdałowy i cukrowy, cukrowy scrub do rąk i cukrowy żel pod prysznic również z Phenome. Informacje o nich tutaj:
http://kolczykiizoldy.blogspot.com/2012/07/phenome-pierwsze-recenzje-cukrowy-krem.html
http://kolczykiizoldy.blogspot.com/2012/07/krem-i-scrub-do-rak-duet-idealny.html 
http://kolczykiizoldy.blogspot.com/2012/07/phenome-recenzje-cukrowy-zel-do-mycia.html
Więcej opowiem Wam o destylowanej wodzie z kwiatów róży damasceńskiej.
Używałam jej na trzy sposoby. Do rozrabiania maseczek, jako tonik i w formie okładów na oczy.
Destylaty, wody kwiatowe, zwane też  hydrolatami powstają jako uboczny produkt pozyskiwania olejków eterycznych w procesie destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części. Nie mylić z "wodami kwiatowymi" otrzymywanymi poprzez wymieszanie olejków eterycznych, zapachowych z wodą. Musicie na to uważać. 




Hydrolaty to czysty płyn o konsystencji wody. Wiele z nich ma pH zbliżone do naturalnego pH skóry. Zapach jest dużo delikatniejszy niż zapach odpowiadającego im olejku eterycznego. Hydrolaty to czyste esencje danego fragmentu rośliny, ale dużo łagodniejsze, bo rozcieńczone. Dlatego możemy je bez obaw stosować bezpośrednio na skórę, jako tonik, czy odświeżającą mgiełkę, coś a la woda termalna. Może stosować je każdy, bez względu na wiek. Można je wybierać pod względem upodobań zapachowych albo działania na skórze.
Oprócz trzech najczęściej spotykanych czyli z róży, kwiatów pomarańczy i liści oczaru, znane są jeszcze z czarnej porzeczki, kwiatów lipy, z drzewa oliwkowego, z kwiatu kocanki ... i inne.
Na razie stosowałam tylko ten różany, ale jestem bardzo zadowolona. Przepięknie pachnie, nie podrażnia, relaksuje. Jak skończę mega butlę toniku z Cliniqua, pożegnam się z nim na dobre. Zdecydowanie wolę naturalne kosmetyczne odpowiedniki, poza tym destylat ma dużo więcej zastosowań.
Kolejnym kosmetykiem do twarzy, regularnie używanym przeze mnie w lipcu jest balsam do ust Nuxe, Reve de Miel. Kupiłam go zachęcona pozytywnymi recenzjami w Internecie. Balsam jak sama nazwa wskazuje jest zrobiony na bazie miodu, skład:
Skład: Active Ingredients:
Acacia Honey 5%, Shea Butter 13%, Plant Oils (Chilean Rose, Sweet Almond) 9.5%, Grapefruit Essence 2.5%, Vitamin E 1%.
Inactive Ingredients:
Cera Alba (Beeswax), Butyrospermum Parkii (Shea Butter Fruit), Vegetable Oil, Lecithin, Behenoxy Dimethicone, Prunus Dulcis (Sweet Almond Oil), Mel (Honey), Dimethicone, Ethylhexyl Methoxycinnamate (Octinoxate), Citrus Grandis (Grapefruit Peel Oil), Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrogenated Vegetable Oil, Limonene, Glycine Soja (Soybean Oil), Rosa Moschata (Rosa Moschata Oil), Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Allantoin, Citrus Limonium (Lemon Peel Oil), Candelilla Cera (Candelilla Wax), Calendula Officinalis (Calendula Officinalis Flower Extract), Citral, Linalool.ip4.

Zapłaciłam za niego ok. 40 zł, ale jest bardzo wydajny, myślę że starczy mi spokojnie na rok.




Niestety jest duży problem z dostępnością, kupiłam go w internetowej aptece, bo w stacjonarnych aptekach, nawet jeśli posiadali produkty Nuxe w ofercie, to akurat tego balsamu nie.
Pachnie jak miód, mnie troszkę ten zapach drażnił, ale myślę że niektórym może bardzo przypaść do gustu. Z czasem się do niego przyzwyczaiłam. Ma konsystencję scukrzonego miodu.



Jedna rzecz mnie tylko zmartwiła, przysłano go do mnie z lekko otwartym wieczkiem.
Co do właściwości pielęgnacyjnych, używam go na noc i w ciągu dnia nie mam popękanej skóry na ustach. Co wcześniej było moim częstym problemem.
Używam go dopiero od miesiąca, na pewno opowiem jeszcze jak się sprawuje, bo nie jestem tak do końca pewna co o nim myśleć.
To tyle jeśli chodzi o pielęgnację ciała i twarzy.
Teraz przejdźmy do włosów, w tym miesiącu nagradzam tylko jeden kosmetyk. Będzie to intensywnie regenerująca maseczka (odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne) Biovax. 



Pachnie obłędnie, bardzo przypomina mi maskę do włosów Frederica Fekkai Protein Rx Reparative Treatment Mask. Ale jakaż drastyczna różnica w cenie. Biovaxa kupiłam w promocji za 14,99, Fekkai kosztuje ok. 150 zł. Słodko - mleczny zapach w obu produktach jest prawie identyczny. Konsystencja również podobna. 




Biovax ma bezpieczniejszy skład, bo bez paranebów, SLS-ów, glikolu propylenowego.
Co 3-5 dni trzymamy ją przez 20 minut na wilgotnych włosach. Potem spłukujemy. Dobrze siedzieć wtedy w kąpieli, albo pomagać sobie suszarką, bo maseczka najlepiej działa w cieple. Do pudełka był dołączony specjalny czepek Termocap, który dodatkowo wzmaga wydzielanie ciepła na włosy.
Włosy po użyciu maski były bardzo błyszczące. Ale na razie maseczki używam krótko, więc za jakiś czas uzupełnię opinię.
I na koniec zapachy, najczęściej używane perfumy lipca to wyrazista, owocowa L'Imperatrice D&G, o której już Wam pisałam tutaj.



Zapach idealny na lato, dodaje energii, Jest jak talerz jabłek i cytrusów przy otwartym oknie. Wiatr wieje Wam w twarz, czujecie promienie słońce i w powietrzu ten zapach owoców..

Nie za wiele tego, ale nie chciałam się powtarzać i wymieniać rzeczy o których opowiadałam w zeszłym miesiącu. 
Dziękuję za uwagę
Kasia
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)