Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biovax. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biovax. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 marca 2014

Denko luty 2014

Witajcie Kochane,
Zapraszam na comiesięczne denko, czyli mini recenzje produktów, które zużyłam w ostatnim czasie :)

Na początek spora sterta próbek perfum - szukam idealnego zapachu niszowego. Gdy go znajdę, na pewno Wam pokażę :)

Sporo buteleczek po olejkach Aromatherapy Associates i jedna buteleczka po kompozycji olejków eterycznych Femi, Kwitnący Ogród

Olejków Aromatherapy Associates można używać do kąpieli i pod prysznic. Ja korzystałam jedynie z drugiej opcji, smarowałam wilgotną skórę pod prysznicem, a po chwili spłukiwałam olejek. Później skóra długo, pięknie i intensywnie pachniała, a aromaty olejków działy pozytywnie na moje zmysły i samopoczucie. Cudowne doświadczenie!!! Będę musiała kupić pełnowymiarowy olejek, zastanawiam się tylko który wybrać. Może Relax Deep na noc z olejkami z rumianku, petitgrainu i kadzidłowca, który oczyszcza umysł z natrętnych myśli, głęboko relaksuje, przywraca spokój i harmonię i zapewnia dobry sen. A może Revive Morning, który oczyszcza z toksyn, dodaje energii i wigoru. Ożywia umysł i ciało na cały dzień. Pobudzają w nim olejki eteryczne z różowego grejpfruta, rozmarynu, jałowca. 

Natomiast olejku Femi, nie używałam bezpośrednio na skórę, a w kominku eterycznym. Kwitnący ogród: "Odurza nas woniami kwiatowymi,drzewnymi i korzennymi. Zawiera tajemnicze nuty dojrzałych w słońcu owoców, kwiatów jaśminu i wanilii. Kobieta pachnie orientem, tańcem i jedwabiem. Uwolnij swoją kobieca naturę. Niech tańczy, wygładza i rozkochuje. Jesteśmy zmysłami a zatem ten zapach je rozpieści."

Poniżej, nie wiem które już opakowanie ukochanego balsamu do stóp Pat & Rub z trawą cytrynową i kokosem, uwielbiam go za wszystko, cudowny zapach, super wygodne opakowanie (oprócz odskakującej nakrętki ;), naturalny skład i działanie (recenzja -> KLIK). 

Krem do rąk Alverde o zapachu fasoli Tonka, dostałam w prezencie. Trzymałam go w szufladzie biurka w pracy. Zapach dobrze określił mój kolega, jak spody z herbatników w cieście :) Satysfakcjonujący  produkt z niezłym składem. 

Trzecia od lewej tubka, to kolejna miniatura bardzo specyficznego kremu do stóp marki Burt's Bees z olejkiem kokosowym, ekstraktem z mięty i rozmarynu. Dziwna, lepiąca konsystencja, ale bardzo ładny świeży zapach, naturalny skład i wyraźne właściwości zmiękczające!!

Kolejny dezodorant Nivea Pearl and Beauty. Lubię go za delikatność. Stosuję go jako przerywnik między naturalnymi dezodorantami.

Dwa puste plastikowe słoiczki to opakowania po cukrowo-solnych peelingach polskiej marki Kanu Nature.Tym razem zużyłam mango z nagietkiem oraz limonkę z algami. Peelingi dość mocno zdzierają, pachną pięknie, ale drobinki peelingujące zanurzone są w sporej ilości olejku słonecznikowego, dlatego koniecznie jest wymieszanie zawartości opakowania przed użyciem. Plus produkt zostawia tłustą warstwę olejku na skórze, wiem że nie każdy lubi ten efekt.

 

Co my tu jeszcze mamy? Dwa żele pod prysznic Philosophy, Peppermin bark o niezwykłym połyskliwym, czerwonym kolorze, pachnący czekoladą z miętą oraz mój faworyt, Buttered rum. Zapach przypominający napój składający się z rumu, masła, cydru i korzennych przypraw, cynamonu, gałki muszkatołowej i goździków. A dla mnie pachnący kapka w kapkę jak syrop klonowy! Mój absolutny faworyt z całego kwartetu żeli Philosophy. 

Mydełko do rąk Bath & Body Works, wersja Fresh Balsam o delikatnym zapachu choinki.  

Dwa produkty do twarzy Korres z ślicznie pachnącej serii z dziką różą. 24-godzinny nawilżający krem na dzień  oraz rozświetlająca i rozjaśniająca maseczka. Lekkie, ale skuteczne. Używałam je z dużą przyjemnością, krem optymalnie nawilżał skórę, a maseczka radziła sobie z zaczerwienieniami i pięknie rozjaśniała cerę. Mam jeszcze krem pod oczy z tej serii.


Kolejny godny uwagi produkt to Maska z jedwabiu pod oczy z czereśnią japońską od Orientany. Nie będę pisać więcej na jej temat, bo planuję dokładną recenzję. 

Masło do ciała Crème de Pistache od Laury Mercier. Jeśli zapach pistacjowych makaroników może być luksusowy, to tylko w tym suflecie. Absolutnie zakochałam się w tym słodkim, intensywnym aromacie. Skład i cena nie zachwyca, ale ten zapach, jedno wielkie "Aaaaach!"

Odżywka do włosów przywracająca równowagę skóry głowy od Phenome, niestety moje włosy nie polubiły jej, za bardzo je obciążała. Zabrakło obiecanej przez producenta równowagi ;)

Olejek do masażu antycellulit  z jałowcem marki Ikarov. Plus za działanie i skład, rzeczywiście zauważyłam delikatną redukcję cellulitu, ale minus za drażniący, intensywny zapach. Używam teraz wersji z cyprysem, która ma podobne działanie i skład, ale dużo łagodniejszy zapach. Czyżby mniej jałowca?

Ostatni produkt z lutowego denka to maska do włosów ciemnych Biovax. Również nie polubiły jej moje włosy. Wiem, że ma sporo fanek, ale dla mnie zbyt intensywna. Próbowałam eksperymentować z ilością, czasem aplikacji, ale ciągle ten sam efekt - obciążone, klapnięte włosy.


Był to ostatni wpis przed moim wyjazdem, bo wieczorem lecę w odwiedziny do mojej siostry i nie będzie mnie ponad tydzień. Chciałam się z Wami pożegnać. Życzyć Wam super weekendu i pięknego tygodnia i do napisania!


sobota, 17 sierpnia 2013

Moja pielęgnacja włosów

Witajcie Kochane,
Dziś przedstawię Wam w jaki sposób dbam o włosy. 
Jak poprzednio wyglądała moja pielęgnacja włosów, przeczytacie tutaj (KLIK). Taką metodę stosowałam przez około pięć miesięcy z bardzo dobrym skutkiem, ale z czasem, a raczej w związku z małą ilością czasu i coraz mniejszym zapałem, plan swój uprościłam.
Co do efektów pierwszego planu, był to: wysyp baby hair i gęstsza oraz świeższa fryzura. 
Włosy przestały się tak szybko przetłuszczać. Teraz mogę myć je dwa, maksymalnie trzy razy w tygodniu. Nie mam pojęcia czemu akurat tak się stało.. Takiego celu sobie nie obrałam, okazał się efektem pobocznym kuracji.
Chciałabym bardziej popracować nad systematycznością swojej pielęgnacji, i to nie tylko tej włosowej. W moich rytuałach dbania o siebie zapanował chaos. O wielu rzeczach zapominam. Planuję zmobilizować się i bardziej usystematyzować działania.Przydałby mi się urlop i możliwość naładowania baterii, niestety póki co nie zanosi się na wypoczynek :(

Do stałych elementów pielęgnacji włosów należy:

- mycie włosów szamponem bez SLS-ów,
Obecnie używam szamponu Nature's Gate, Herbal. Uwielbiam go, już niedługo napiszę osobną recenzję na jego temat, bo warto żebyście dowiedziały się więcej. Jestem ciekawa jak to u Was wygląda w kwestii zróżnicowania kosmetyków do włosów, czy stosujecie ten sam szampon, odżywkę, czy też używacie różnych kosmetyków. Słyszałam, że włosy lubię urozmaiconą pielęgnację, zgadzacie się z tym? 


Drugi szampon widoczny na zdjęciu to Wieczorny Pierwiosnek (najbardziej poetycka nazwa szamponu z jaką się spotkałam ;) ukochanej przeze mnie włosowej marki John Masters Organics. Póki co używam jedynie szamponu Herbal, Pierwiosnek czeka grzecznie na swoją kolej.

- raz na 2,3 tygodnie mycie włosów szamponem z SLS, celem dokładniejszego oczyszczenia,
W tym celu stosuję szampon Frederic Fekkai, Full Volume Shampoo. Mam zamiar z czasem zastąpić go czymś bardziej eko, a mianowicie Oczyszczającą maską do włosów Phenome (KLIK). Kiedyś wielbiłam produkty Fekkai, ale wraz ze wzrostem świadomości składowej, straciłam do nich serce. Nie można im jednak odebrać wysokiej skuteczności i niezwykłej wydajności. Najbardziej esencjonalne produkty do włosów z jakimi miałam do czynienia.

 
- olejowanie, w okresie letnim nie częściej niż raz w tygodniu,
Wcześniej olejowałam włosy dwa, czasem trzy razy w tygodniu, teraz, w związku z pogodą, robię to jedynie raz w tygodniu.

 
Eksperymentowałam już z różnymi olejkami, frangipani, arganowym. Póki co najlepiej do moich włosów sprawdził się olej ryżowy (KLIK). Obecnie męczę olejek Alverde z paczulą i porzeczką. Nie polubił się niestety z moimi włosami, obciąża je, dodatkowo bardzo drażni mnie zapach, który czuję wiele godzin po nałożeniu olejku. Drugi z aktualnie stosowanych przeze mnie olejków to Gorgeous Hair Oil z Gaia Creams. Ten dla odmiany pachnie prześlicznie i nie wiem, czy w skuteczności nie przegoni ryżowego :) Recenzja wkrótce!

-zabezpieczanie końcówek olejem,
Osobny olejek stosuję na końcówki, idealny do tego jest olejek z pestek śliwek pachnący prześlicznie powidłami śliwkowymi. Zakupiłam go w serwisie Biochemia Urody. Póki co nie mam zamiaru zastępować go niczym innym, bo sprawdza się rewelacyjnie. Mimo tego, że mam długie włosy, rozdwojone końcówki (kiedyś moja zmora), zdarzają się sporadycznie.


- lekka odżywka,
Nie wyobrażam sobie po umyciu włosów nie nałożyć odżywki. Robię to po każdym myciu głowy, z tymże raz jest to lżejsza odżywka, którą trzymam dosłownie trzy minuty i spłukuję. A czasem bogata, odżywcza maska, którą trzymam na głowie co najmniej pół godziny.
Poniżej kolekcja "lżejszych" odżywek.


Na wyjazdy zabieram ze sobą Amerciam Cream Lusha, wspominałam Wam, że nie polubiłam się z tą odżywką - recenzja (KLIK). W domu najczęściej stosuję w duecie z szamponem Herbal, odżywkę marki Nature's Gate, również Herbal. Tu jestem zdecydowanie bardziej zadowolona. Ale obiecałam Wam, że napiszę więcej o tej marce, więc nie będę przedłużać, tej i tak długiej notki.
Metodę OMO, polegającą na stosowaniu przed myciem szamponem odżywki zarzuciłam. Czasem tylko nakładam na wilgotne włosy i skórę głowy odżywkę Phenome przywracająca równowagę skóry głowy. Uwielbiam jej cytrusowo, ziołowy zapach.

- bogata maska odżywcza, przynajmniej raz w tygodniu,
W tej kategorii mam zdecydowanie najwięcej kosmetyków, no cóż tak się po prostu złożyło :) Maski mogę podzielić na dwie grupy, naturalne oraz z mniej ekologicznym składem.
W pierwszej grupie króluje ukochana marka John Masters Organics. Odżywka z lawendą i awokado czeka jeszcze na swój debiut. Póki co "wykańczam" rewelacyjną odżywkę regenerującą zwaną rekonstruktorem włosów z miodem i hibiskusem (KLIK).


Do drugiej grupy należą maski...


Crema al Latte Kallos, Biovax do ciemnych włosów i maska do włosów matowych marki Balea, z figą i perłami. Kallos oraz Balea jeszcze leżakują na półce, w użyciu jest jedynie Biovax. I tu ponawiam mojej pytania o urozmaicaniu pielęgnacji :) Bo może niepotrzebnie czekam z otwarciem tych masek, może stosowanie trzech masek naprzemiennie dobrze przysłuży się moim włosom?

- wcierka.
Wcierka to kolejny istotny etap. To właśnie wcierki w największym stopniu przyczyniły się do pojawienia się nowych włosków w mojej czuprynie. Kiedyś nie było dla mnie problemem wcieranie ich codziennie. Teraz niestety często o tym zapominam.


Naprzemiennie stosuję wcierkę Jantar oraz napar z kozieradki. Czas pomyśleć o jakiejś nowej wcierce, może mogłybyście coś polecić?

- płukanka
Zdarza mi się stosować płukanki. Póki co jedyna jaką stosuję, to octową z Yves Rocher.


Nie zauważyłam by miała widoczny wpływ na kondycję moich włosów. Chyba stosuję ją zbyt sporadycznie. Ale kocham jej zapach przypominający malinowe gumy Maoam. Dla tego zapachu będę ją kupować do końca świata :)

Ulubiony suchy szampon to nadal Batiste.


Wersja tropikalna sięga dna. Niedługo wybiorę inny rodzaj do testów. Ale tropikalna uwiodła mnie zapachem, więc będę do niej wracać. 

Do czesanie nadal używam szczotki Tangel Teezer. A na wilgotne włosy grzebienia z The Body Shop.


Dodatkowo nie prostuję włosów, nie stylizuję, nie farbuję, użycie suszarki ograniczam do minimum.

Jeśli macie jakieś pytania w kwestii mojej pielęgnacji włosów, chętnie na nie odpowiem.  
Dajcie również znać, czy chcecie żebym przygotowała Wam inne posty w tym stylu, dotyczące np. pielęgnacji ciała, czy też twarzy.
Pozdrawiam
Kasia

sobota, 12 stycznia 2013

Styczniowe zakupy

Głównym celem moich styczniowych zakupów, było uzupełnienie zapasów kosmetycznych z zakresu pielęgnacji włosów. Już Wam wspominałam, że jednym z moich noworocznych postanowień jest poprawienie kondycji włosów.  Wkrótce, jak poukładam sobie wszystko w głowie, napiszę Wam jak będzie wyglądać, taki powiedzmy pielęgnacyjny plan odnowy.

Pierwsze kroki skierowałam do drogerii Superpharm, po maskę Biovax. Doskonale się złożyło, bo akurat były w promocji.


Wybrałam wersję Do Włosów Ciemnych. Pierwszy raz w Superpharmie dostałam próbki i to całkiem sporo.
Potem tradycyjnie Phenome, dla siebie kupiłam krem od oczy.


Dla Poli żel do kąpieli, mydełko miętowe dla męża. (Dziewczyny w Phenome nadal -40 % na cały asortyment!!)


Udało mi się uzbierać odpowiednią ilość punktów na koncie i dostałam w prezencie szampon i odżywkę, idealnie się to zgrało z moim planem odnowy włosów. Poprosiłam również o próbkę olejku do twarzy.


Alina zaraziła mnie miłością do zielonej herbaty. Może jeszcze nie jestem w niej "zakochana", ale piję codziennie i czerpię dużą radość z odkrywania smaków. Dlatego też następna w kolejce była herbaciarnia.


Zdecydowałam się na zieloną herbatę z poziomkami i kokosem oraz drugą z dodatkiem kwiatów wiśni japońskiej (pachnie bosko).
Może trochę nieplanowany, ale najbardziej satysfakcjonujący zakup.


 Już dziś wylądowała na moich włosach. Odżywka John Masters Organics, Cytrus i gorzka pomarańcza.
Na koniec wybrałam się do Rosmanna. Po drodze odwiedziłam sklep zielarski gdzie zakupiłam nasiona kozieradki (również potrzebne do mojego planu odnowy). Zakupiłam również odżywkę do pierwszego O w OMO (odżywianie, mycie, odżywianie), gdyż wszystkie moje odżywki są za dobre do pierwszego O.


A co w Rosmannie?
Ręczniki do twarzy, które polecała Obsession.


Olejek i żel pod prysznic Alterry.


Olejek Migdał plus Papaja, żel Kwiat neroli z Bambusem. Wiecie może, czy olejek z papai nada się do olejowania włosów?


Z potrzeby rozpieszczenia się Złote Płatki Pod Oczy, Prestige Cosmetics, a z czystej konieczności dezodorant Nivea, Pearl Beauty.
I na koniec Witaminowy Shot.


Wasze zdrowie!
Kasia
PS. Ten shot wcale nie był na koniec, przyszła do mnie wczoraj niespodzianka od firmy Charmine Rose, już wkrótce będę miała przyjemność testować ich Pomarańczowy Peeling do ciała. Pierwsze wrażenia, obłędny zapach.











czwartek, 2 sierpnia 2012

Ulubieńcy lipca 2012

Witam Kochani,
Nie pisałam długo, bo wraz z powrotem Poli do przedszkola, wróciłam do normalnego trybu zajęć i cierpię na brak czasu.
Dziś przedstawię Wam moje ulubione kosmetyki z lipca 2012. Postaram się zmieścić w jednym tylko poście :)
Na początek wymienię kosmetyki, które już dla Was recenzowałam, więc nie będę ich dokładnie opisywać.
Będą to kremy do rąk Phenome, migdałowy i cukrowy, cukrowy scrub do rąk i cukrowy żel pod prysznic również z Phenome. Informacje o nich tutaj:
http://kolczykiizoldy.blogspot.com/2012/07/phenome-pierwsze-recenzje-cukrowy-krem.html
http://kolczykiizoldy.blogspot.com/2012/07/krem-i-scrub-do-rak-duet-idealny.html 
http://kolczykiizoldy.blogspot.com/2012/07/phenome-recenzje-cukrowy-zel-do-mycia.html
Więcej opowiem Wam o destylowanej wodzie z kwiatów róży damasceńskiej.
Używałam jej na trzy sposoby. Do rozrabiania maseczek, jako tonik i w formie okładów na oczy.
Destylaty, wody kwiatowe, zwane też  hydrolatami powstają jako uboczny produkt pozyskiwania olejków eterycznych w procesie destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części. Nie mylić z "wodami kwiatowymi" otrzymywanymi poprzez wymieszanie olejków eterycznych, zapachowych z wodą. Musicie na to uważać. 




Hydrolaty to czysty płyn o konsystencji wody. Wiele z nich ma pH zbliżone do naturalnego pH skóry. Zapach jest dużo delikatniejszy niż zapach odpowiadającego im olejku eterycznego. Hydrolaty to czyste esencje danego fragmentu rośliny, ale dużo łagodniejsze, bo rozcieńczone. Dlatego możemy je bez obaw stosować bezpośrednio na skórę, jako tonik, czy odświeżającą mgiełkę, coś a la woda termalna. Może stosować je każdy, bez względu na wiek. Można je wybierać pod względem upodobań zapachowych albo działania na skórze.
Oprócz trzech najczęściej spotykanych czyli z róży, kwiatów pomarańczy i liści oczaru, znane są jeszcze z czarnej porzeczki, kwiatów lipy, z drzewa oliwkowego, z kwiatu kocanki ... i inne.
Na razie stosowałam tylko ten różany, ale jestem bardzo zadowolona. Przepięknie pachnie, nie podrażnia, relaksuje. Jak skończę mega butlę toniku z Cliniqua, pożegnam się z nim na dobre. Zdecydowanie wolę naturalne kosmetyczne odpowiedniki, poza tym destylat ma dużo więcej zastosowań.
Kolejnym kosmetykiem do twarzy, regularnie używanym przeze mnie w lipcu jest balsam do ust Nuxe, Reve de Miel. Kupiłam go zachęcona pozytywnymi recenzjami w Internecie. Balsam jak sama nazwa wskazuje jest zrobiony na bazie miodu, skład:
Skład: Active Ingredients:
Acacia Honey 5%, Shea Butter 13%, Plant Oils (Chilean Rose, Sweet Almond) 9.5%, Grapefruit Essence 2.5%, Vitamin E 1%.
Inactive Ingredients:
Cera Alba (Beeswax), Butyrospermum Parkii (Shea Butter Fruit), Vegetable Oil, Lecithin, Behenoxy Dimethicone, Prunus Dulcis (Sweet Almond Oil), Mel (Honey), Dimethicone, Ethylhexyl Methoxycinnamate (Octinoxate), Citrus Grandis (Grapefruit Peel Oil), Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrogenated Vegetable Oil, Limonene, Glycine Soja (Soybean Oil), Rosa Moschata (Rosa Moschata Oil), Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Allantoin, Citrus Limonium (Lemon Peel Oil), Candelilla Cera (Candelilla Wax), Calendula Officinalis (Calendula Officinalis Flower Extract), Citral, Linalool.ip4.

Zapłaciłam za niego ok. 40 zł, ale jest bardzo wydajny, myślę że starczy mi spokojnie na rok.




Niestety jest duży problem z dostępnością, kupiłam go w internetowej aptece, bo w stacjonarnych aptekach, nawet jeśli posiadali produkty Nuxe w ofercie, to akurat tego balsamu nie.
Pachnie jak miód, mnie troszkę ten zapach drażnił, ale myślę że niektórym może bardzo przypaść do gustu. Z czasem się do niego przyzwyczaiłam. Ma konsystencję scukrzonego miodu.



Jedna rzecz mnie tylko zmartwiła, przysłano go do mnie z lekko otwartym wieczkiem.
Co do właściwości pielęgnacyjnych, używam go na noc i w ciągu dnia nie mam popękanej skóry na ustach. Co wcześniej było moim częstym problemem.
Używam go dopiero od miesiąca, na pewno opowiem jeszcze jak się sprawuje, bo nie jestem tak do końca pewna co o nim myśleć.
To tyle jeśli chodzi o pielęgnację ciała i twarzy.
Teraz przejdźmy do włosów, w tym miesiącu nagradzam tylko jeden kosmetyk. Będzie to intensywnie regenerująca maseczka (odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne) Biovax. 



Pachnie obłędnie, bardzo przypomina mi maskę do włosów Frederica Fekkai Protein Rx Reparative Treatment Mask. Ale jakaż drastyczna różnica w cenie. Biovaxa kupiłam w promocji za 14,99, Fekkai kosztuje ok. 150 zł. Słodko - mleczny zapach w obu produktach jest prawie identyczny. Konsystencja również podobna. 




Biovax ma bezpieczniejszy skład, bo bez paranebów, SLS-ów, glikolu propylenowego.
Co 3-5 dni trzymamy ją przez 20 minut na wilgotnych włosach. Potem spłukujemy. Dobrze siedzieć wtedy w kąpieli, albo pomagać sobie suszarką, bo maseczka najlepiej działa w cieple. Do pudełka był dołączony specjalny czepek Termocap, który dodatkowo wzmaga wydzielanie ciepła na włosy.
Włosy po użyciu maski były bardzo błyszczące. Ale na razie maseczki używam krótko, więc za jakiś czas uzupełnię opinię.
I na koniec zapachy, najczęściej używane perfumy lipca to wyrazista, owocowa L'Imperatrice D&G, o której już Wam pisałam tutaj.



Zapach idealny na lato, dodaje energii, Jest jak talerz jabłek i cytrusów przy otwartym oknie. Wiatr wieje Wam w twarz, czujecie promienie słońce i w powietrzu ten zapach owoców..

Nie za wiele tego, ale nie chciałam się powtarzać i wymieniać rzeczy o których opowiadałam w zeszłym miesiącu. 
Dziękuję za uwagę
Kasia
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)