Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joik. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2014

Denko grudzień 2013

Witajcie Kochane!
Dziś opowiem Wam o ostatnich zużyciach 2013 roku :) Zapraszam na grudniowe denko

Na początek woda różana Dabur, którą używałam głównie jako tonik do twarzy. Używałam jej również do rozdrabiania maseczek, np. z glinki. 


Woda Dabur moim zdaniem nie różni się niczym od tradycyjnego hydrolatu różanego. Można ją dostać w bardzo przystępnej cenie ok. 12 zł za aż 250 ml. Ślicznie pachnie i cudownie koi skórę. Postanowiłam jednak chwilowo zrezygnować z pojedynczych hydrolatów, na rzecz bardziej bogatych w składzie toników, takich jak tonik Pat & Rub, czy woda winogronowa Caudalie. 

O olejku do demakijażu oczu marki JOIK pisałam Wam dokładnie tutaj (KLIK). Chciałam go zrehabilitować. Zgodnie z radą Megdil zaczęłam aplikować go nie za pomocą płatków kosmetycznych, a poprzez nanoszenie dłońmi. I tym sposobem zaczął się dużo lepiej sprawdzać. Nie poradził sobie z wodoodpornym tuszem, ale tradycyjnie maskary zmywał już rewelacyjnie. Niestety skuteczniejsza metoda wpłynęła też na szybsze opróżnienie buteleczki.


Dokładną recenzję  łagodzącego kremu pod oczy marki Sylveco znajdziecie tutaj (KLIK). Przypomnę tylko, że to niedrogi specyfik o przyjaznym składzie i sporej pojemności. Niestety przy dłuższym stosowaniu moja skóra zaczęła odczuwać brak porządnego nawilżenia. 


Czyścik do twarzy ze zmielonych migdałów i lawendy Lusha o poetyckiej nazwie Angels on bare skin, zna na pewno większość z Was. Pisałam wiele razy, że kocham czyściki  Lusha. Z premedytacją postanowiłam nie pisać recenzji "aniołków", żeby niczym nie zaburzać beztroskiej przyjemności wieczornych rytuałów pielęgnacyjnych w jego towarzystwie.


Często zapominamy jak bardzo nasze usta potrzebują specjalnej pielęgnacji i wyjątkowego traktowania. Skóra ust jest delikatniejsza nawet od tej wokół oczu, jest bardzo cienka i dlatego też najszybciej się starzeje. 
W okresie zimowym namiętnie używam balsamów do ust, poniżej dwie mocne propozycje, cytrynowe jajeczko EOS (recenzja - KLIK) i niesamowita Erbaviva z jaśminem i pomarańczą (recenzja - KLIK). Oba balsamy serdecznie polecam.


Jedyny kosmetyk kolorowy w grudniowym denku. Mój ukochany Parurek, czyli podkład Lingerie de Peau marki Guerlain. Polecam wielbicielkom naturalnego makijażu i nie obciążających skóry podkładów. Efekt naturalny, ale spektakularny, po prostu skóra jak jedwab.


Wreszcie opuszczamy rejon twarzy i zajmujemy się pielęgnacją ciała. Tutaj tylko dwa, a w zasadzie trzy produkty. Żel pod prysznic Lusha, Snow Fairy o zapachu tak cukieraśnym i słodkim, że niemalże drapiącym w zęby (recenzja - KLIK). Dołóżmy do tego obłędny różowy kolor i błyszczące drobinki i mamy żel idealny dla każdej księżniczki, małej i dużej :)


Creamy Pumpkin to najśliczniej pachnący mini żel antybakteryjny Bath & Body Works jakiego  używałam. Kremowy, słodki, apetyczny... Nie mogłam powstrzymać się od ciągłego wąchania dłoni i aplikowałam go czasem dla samego zapachu.


Na koniec próbkowo... Miniaturka żelu pod prysznic Phenome z zieloną herbatą. Piękny zapach, na pewno wrócę do niego latem i jakiś saszetasek z Shiseido.


To już wszystkie grudniowe zużycia. A Wam jak poszło? 
Ściskam!! Miłego, relaksującego wieczoru


sobota, 23 listopada 2013

Demakijażowe nowinki

Witajcie Kochane,
Dziś opowiem o kilku nowościach, których używałam do demakijażu i nie tylko. 


Na początek najmniejszy produkt. Olejek do demakijażu oczu marki JOIK (50 ml, 29,50 zł, do kupienia tutaj -> KLIK). Olejek jest wytwarzany ręcznie. Ma bardzo przyjemny, krótki, w 100 % naturalny skład: olea europea fruit oil, caprylic/capric triglyceride, simmondsia chinensis seed oil, chamomilla recutita flower oil


A konkretnie zawiera olejki oliwkowy, jojoba oraz rumiankowy, które mają za zadanie poradzić sobie z każdym, nawet wodoodpornym makijażem oczu. Kosmetyk za sprawą łagodzącego olejku rumiankowego, jest bardzo delikatny, właśnie dlatego może nadawać się również do demakijażu wrażliwych oczu i podrażnionej skóry.

Sposób użycia tradycyjny, należy go zaaplikować wacikiem kosmetycznym, a następnie delikatnymi ruchami usunąć makijaż, aż do uzyskania całkowicie czystych powiek i rzęs.
Znajduje się w plastykowej buteleczce z wygodnym dozownikiem. Radzi sobie ze zmywaniem cieni, czy kredek do oczu, ale miałam problem ze zmywaniem za jego pomocą tuszu, a już w ogóle nie poradził sobie z tuszem wodoodpornym. 

Z reguły, gdy zmywam makijaż oczu, staram się jak najmniej trzeć skórę, ale w przypadku tego olejku nie wystarczy delikatne przyłożenie nasączonego płatka. Skórę rzeczywiście trzeba kilkakrotnie porządnie potrzeć, żeby usunąć makijaż. Co nie uważam, za dobre, gdyż nie lubię "męczyć" skóry wokół oczu. 
Plus za dodatkowe nawilżanie, zdecydowanie można przyznać, że naturalne składniki dodatkowo przysłużą się skórze. 

Kolejny jest woda termalna Uriage, znana na pewno większości z Was (150 ml kupiłam na promocji w Superpharmie za 13 zł). Występuje jeszcze w pojemności 50 ml (super do torebki) i 300 ml, duży zapas idealny do postawienia na nocną szafkę.


Woda Uriage pochodzi z alpejskich źródeł. Jest bogata w różne składniki mineralne, jest również izotoniczna i posiada naturalne pH. Nie zawiera konserwantów i substancji zapachowych. Może ją stosować posiadacz nawet najwrażliwszej skóry, baa poleca się ją również dla dzieci już od 6 miesiąca życia. Doskonale łagodzi podrażnienia i nawilża skórę, koi i relaksuje. Za jej wielki plus uważam , że nie trzeba jej wycierać, należy tylko rozpylić na skórę i pozostawić do wyschnięcia. 

Używałam jej wraz z moją czteroletnią córeczką, obie ją bardzo lubimy. Stosowałam ją w codziennej pielęgnacji zamiast toniku lub wielokrotnie w ciągu dnia, gdy tylko miałam na to ochotę :)
Myślę, że na stałe zagości w mojej kosmetycznej szufladzie. Świetny produkt, coś takiego po prostu warto mieć, a w lecie to już ideał.

I ostatni produkt z mojej dzisiejszej notki to woda micelarna do skóry wrażliwej francuskiej marki Coslys (200 ml, 52 zł, kupiłam ją tutaj -> KLIK, teraz niestety chwilowa niedostępna).


Posiada dwa certyfikaty, Ecocert oraz Cosmetique Bio.
Napiszę to od razu, nie sądzę żebym znalazła lepszy produkt tego rodzaju z takim składem, tak skuteczny i do tego pięknie pachnący różami. Ta woda jest doskonała. Posiada jeden mankament wysoką cenę, ale cenę równoważy wydajność (woda starczyła mi na kilka miesięcy używania).

SkładAqua, Rosa damascena flower water*, Gossypium hirsutum extract*, Glycerin, Aloe barbadensis leaf juice powder*, saponaria officinalis extract*, viola tricolor extract*, Rosa damascena flower extract*, parfum, benzyl alcohol, Sodium cocoyl glutamate, caprylyl/ capryl glucoside, citric acid, Dehydroacetic acid, Potassium sorbate. Sodium benzoate, Geraniol, Citronellol, , Limonene, Linalool
 *składniki pochodzące z upraw ekologicznych

 * 99,19% wszystkich składników pochodzenia naturalnego

 * 100% składników roślinnych z rolnictwa ekologicznego

 * 26,31% ogółu składników z upraw ekologicznych

Zawiera bawełnę, dziki bratek, wodę z róży damasceńskiej. Zaintrygowało mnie, że Coslys gwarantuje zawartość kompletnego i pełnego ekstraktu z róży. Jest on pozyskiwany według specjalnej, opatentowanej metody, która ma na celu zachowanie najaktywniejszych właściwości rośliny.
Stosowanie tak jak w przypadku innych micelków, wystarczy nanieść ją na skórę twarzy przy użyciu płatka kosmetycznego. Nie spłukiwać wodą. 

Woda bardzo dokładnie usuwa makijaż. Nie jest niestety zalecana do okolic oczu. 
Cudownie koi, odświeża skórę. Miałam wrażenie po każdej aplikacji, że moja skóra zaczyna oddychać. Bardzo przyjemne uczucie.
Do tego jest bardzo delikatna i na pewno nie podrażni nawet wrażliwej cery.

Miłego weekendu Kochane!
Ja dziś leżę w łóżku i oglądam cały dzień "Pamiętniki wampirów". Znowu mnie choróbsko łapie. A raczej nie puściło mnie jeszcze to poprzednie. A jutro wyjeżdżam. Odezwę się po powrocie.
Ściskam
Wasza Kasia


czwartek, 15 sierpnia 2013

Nowości do pielęgnacji twarzy

Witajcie Kochane,
Pokończyły się praktycznie w jednym czasie kosmetyki, które stosuję do demakijażu i oczyszczania twarzy.
Zaopatrzyłam się w mam nadzieję godnych zastępców.


Na początek demakijaż twarzy, w tym celu zakupiłam Wodę micelarną do skóry wrażliwej marki Coslys z Sierpniowej Wish Listy :)


Do demakijażu oczu natomiast, Delikatny olejek do demakijażu oczu marki Joik. Ciekawa jestem jak się sprawdzi taka konsystencja.  


Twarz będę myła Mleczkiem z wodą różaną i zieloną herbatą marki Pukka. Miałam miniaturkę tego mleczka i bardzo przypadło mi do gustu, od czasu do czasu będę je łączyć z peelingiem tej marki.


A jako tonik posłuży mi woda różana marki Dabur. Będę jej używać również do rozrabiania maseczek i jako odświeżenie w ciągu gorącego dnia dla mnie i mojej córci :)


Spotkała mnie również cudowna niespodzianka ze strony marki Fridge.
Po publikacji notki o kremie truskawkowym (KLIK), niespodziewanie zadzwoniła do mnie bardzo miła przedstawicielka marki i podziękowała za recenzję. Zapytała czy miałabym ochotę przetestować coś jeszcze z ich oferty. Oczywiście się zgodziłam :) Siedziałam akurat w pracy i ten telefon sprawił, że do końca dnia z twarzy nie zszedł mi uśmiech. Za kilka dni odebrałam paczuszkę. Całość tradycyjnie w torebce z kwiatkiem..


A co w środku?


1.9 serum bomb! - prawdziwa bomba witaminowa dla skóry i próbeczka pomarańczowej maseczki do twarzy.
Pięknie dziękuję!!! O takiej współpracy nawet nie śmiałam marzyć. Jestem przeszczęśliwa :D

Jak Wam mija dzień? Ja od rana z Polą odwiedzam pobliskie place zabaw. Teraz przerwa na obiadek, a później znowu ruszamy w drogę :)
Cudownego dnia Kochane!!!
Kasia



wtorek, 16 lipca 2013

Denkowa epopeja, maj, czerwiec 2013

Oj próbowałam się z tej notki wymigać, ale skoro lubicie czytać o zużyciach, będę pisać dalej :)
Dlaczego próbowałam się wymigać? Bo przez te dwa miesiące zużyłam tak dużo, jak nigdy wcześniej ;)
Denkowe produkty podzieliłam na kilka kategorii, zacznijmy od oczyszczania i tonizowania twarzy.


Tonik Pat & Rub (recenzja -> KLIK)
Bardzo przyjemny tonik o świetnym składzie, cieszę się że miałam możliwość go przetestować i na pewno jeszcze kiedyś do  niego wrócę.

Hydrolat z kwiatu pomarańczy z Biochemii Urody
(Na zdjęciu widzicie butelkę, po hydrolacie z pszenicy, ale tak naprawdę opróżniony został ten z neroli, a pszeniczny powędrował do mojej szklanej karafki, gdzie trzymam hydrolaty.)
Na początku bardzo mnie rozczarował, spodziewałam się pięknego zapachu, a ten mnie odrzucał. Z czasem do niego przywykłam, by pod koniec polubić. Dodawałam go do maseczek i czasem używałam zamiast toniku. 
Na stronie BU znalazłam następujące działanie hydrolatu:
- Działa antybakteryjnie i lekko ściągająco.
- Reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum.
- Zmniejsza zaczerwienienie, wybroczyny, uszczelnia naczynka, reguluje krążenie, dlatego polecany jest także do cery naczynkowej.
- Działa łagodząco, antyzapalnie, promuje gojenie, polecany dla cery delikatnej, podrażnionej i wrażliwej.
- Dzięki obecności bioflawonoidów działa antyoksydacyjnie oraz korzystnie na cerę naczynkową.
- Regeneruje, wspomaga walkę z przedwczesnymi zmarszczkami, chroniąc przed rozkładem kolagenu, polecany jest dla cery dojrzałej.
Jest dość uniwersalny. Odpowiedni dla różnych typów cery. Nie mogę powiedzieć, że sprawdziło się wszystko co mamy obiecane we właściwościach wody z kwiatów pomarańczy. Ale polecam ten hydrolat jako naturalny element pielęgnacji.
Pianka myjąca z NOAlab z geranium i lawendą
Planuję zbiorczą recenzję recenzję produktów tej marki, wię na razie tajemniczo milczę :)

Żel do mycia twarzy z rumiankiem Burt's Bees
Cudowny, szkoda że miałam tylko miniaturkę. Jak do tej pory jedyny preparat przeznaczony do mycia z wodą, który nie spowodował ściągnięcia mojej skóry. 100 % naturalny skład. I do tego niesamowicie chłodzi skórę, co czyni go idealnym na lato. Mam nadzieję, że wejdę w posiadania pełnego opakowania i będę mogła więcej Wam o  nim opowiedzieć.

Przechodzimy do kolejnej kategorii, pielęgnacja twarzy.


Czyli od lewej patrząc, kremy kochanego Phenome:
Intensywnie nawilżający 24 (recenzja -> KLIK), zdecydowanie najśliczniej pachnący krem jaki Phenome ma w swojej ofercie.
Oraz poczciwy Lucek, czyli Luscious (recenzja -> KLIK) super pomoc dla suchej skóry.

Kolejny hit pielęgnacyjny, Ekoampułką 1 z Pat & Rub (recenzja -> KLIK).

Wydajny i z pięknym składem, krem pod oczy Optimum, polskiej marki Femi (recenzja -> KLIK).

Lotion japońskiej marki Kanebo z serii Sensai Silk, cena wysoka, działanie satysfakcjonujące, wydajność ekstremalna, szkoda tylko, że tak mało jedwabiu Koishimaru, a tak dużo parabenów w składzie (recenzja -> KLIK).

Nawilżająca melonowa maska polskiej marki Charmine Rose.Lubiłam ją nakładać siedząc w wannie, przyjemnie pachniała melonami (recenzja -> KLIK).

Niezwykły krem naprawczo - regenerujący od Gaia Creams (recenzja -> KLIK).

Udało się zużyć nawet perfumy, Boss Orange.


Lekki, radosny i nieskomplikowany zapach na lato, ale z gatunku tych słodszych i cieplejszych. Nuty: jabłko, białe kwiaty, kwiat pomarańczy, sandałowiec, drzewo oliwkowe, wanilia.

Również coś z kolorówki.


Miniatura tuszu do rzęs Noir G de Guerlain, bardzo ładnie wyglądały po niej rzęsy i paletka z błyszczykiem do ust Fred Faruggia w kolorze radosnej pomarańczki wpadającej w czerwień, bardzo dobry błyszczyk.
Dwa balsamy do ust, odżywczy, miodowy i bardzo wydajny Reve de Miel, Nuxe oraz ekologiczny Figs & Rouge o zapachu mięty pieprzowej i drzewa herbacianego. Pochodzi z zeszłorocznej edycji Glossy Boxa z września. Zużyłam go nie tylko do ust, ale również do rąk :) (Recenzja -> KLIK). 

W kategorii pielęgnacja włosów, zużyłam..


Oleje, przepięknie pachnący Frangipani z Biochemii Urody (recenzja -> KLIK) oraz odżywczy i wyjątkowo korzystny dla moich włosów ryżowy ze sklepu Blisko Natury (recenzja -> KLIK).
Dwie wcierki Jantar, rzeczywiście działają, spowodowały spory wysyp baby hair. Odkąd przelewam Jantar do buteleczki ze sprayem używa się jej o wiele wygodniej. Nie podrażnia, pachnie neutralnie i jest niedroga. Serdecznie polecam.

Możemy już przejść do pielęgnacji ciała. Na początek kremy do rąk.


Dwa produkty amerykańskiej marki Burt's Bees, pachnący migdałowymi landrynkami krem do rąk z mleczkiem migdałowym (recenzja -> KLIK) i tu akurat do stóp, miniatura kremu kokosowego, z olejkiem kokosowym, ekstraktem z mięty i rozmarynu. Dziwna, lepiąca konsystencja, ale bardzo przyjemne właściwości chłodzące, ładny świeży zapach i naturalny skład.
Minatura toffikowego słodziaka do rąk niemieckiej marki Balea i krem do rąk z masłem kakaowym Queen Helen, tu już skład trochę gorszy, ale za to przyjemna konsystencja i miły aromat. Choć reasumują bez rewelacji.

A pod prysznicem...


Przepięknie pachnący żel pod prysznic Alverde wiśnia chai (recenzja -> KLIK).

Kłopotliwy w aplikacji, kremowy żel pod prysznic z makadamią i karite również Alverde (recenzja -> KLIK).

Słodko słony, morski The Olive Branch Lusha (recenzja -> KLIK). 

Przepięknie pachnąca migdałowa pasta peelingująca Phenome (recenzja -> KLIK).

To już prawie koniec ... balsamy do ciała.


Mus w sztyfcie JOIK, bardzo dobry kosmetyk, ale niestety starczył na bardzo krótko (recenzja -> KLIK).

Miniaturowe balsamy, ujędrniający Eris, za mała ilość żebym mogła cokolwiek o nim powiedzieć, masełko Satsuma z Body Shopu przyjemnie pachnące cytrusami, toffikowe masełko Balea i rozczarowanie zapachowe, ale nie pielęgnacyjne, balsam do ciała Milk & Honey, Burt's Bees (recenzja -> KLIK).

I na koniec próbki...


Saszetki


Miniaturki.


A jak Wam poszły zużycia?
Pozdrawiam
Kasia




środa, 19 czerwca 2013

Mus w sztyfcie JOIK

Dziś obiecany post o produkcie, który kupiłam przede wszystkim ze względu na formę aplikacji, a mianowicie o nawilżająco-odżywczym musie w sztyfcie z masłem kakaowym marki JOIK.


Dwa słowa, mus, sztyft i zapala mi się w głowie czerwone światełko kosmetycznego pożądania..
O samej marce, już Wam pisałam przy okazji recenzji czekoladowej maseczki do twarzy, jeśli jeszcze jej nie czytałyście, zapraszam tutaj ---> KILK

Skład, krótki, treściwy i przyjemny:
theobroma cacao seed butter, butyrospermum parkii fruit butter, olea europea fruit oil, simmondsia chinensis seed oil


Czyli, masło kakaowe, masło shea, olejek z oliwek i olejek jojoba. Bez wątpienia mamy do czynienia z kosmetykiem w 100 % naturalnym i do tego wyrabianym ręcznie.


Opis producenta 
Nawilżająco-odżywczy mus do ciała w sztyfcie jest doskonałą propozycją w sytuacjach, kiedy skóra potrzebuje natychmiastowego nawilżenia, odżywienia i ochrony. Mus stanowi kompozycję masełek i olejów niezwykle bogatych w składniki odżywcze, pomagające zachować skórze doskonałą elastyczność i zapewniające jej odpowiedni stopień wilgotności. Bardzo dobrze regeneruje skórę, gdyż zawarte w jego recepturze masło kakaowe słynie ze swoich właściwości kojących i uspokajających – doskonale więc sprawdza się przy poparzeniach słonecznych, mogących wystąpić latem lub zimą podczas jazdy nartach czy snowboardzie. Ze względu na wspomniane, efektywne właściwości nawilżające, jest także polecany kobietom w ciąży – a więc w okresie, kiedy skóra jest szczególnie podatna na tworzenie się rozstępów np. na brzuchu, udach, czy pośladkach.

Moja opinia
Mus do ciała znajduje się w dość nietypowym dla tego rodzaju produktów opakowaniu, a mianowicie występuje w postaci wysuwanego, niewielkiego sztyftu. Coś jak bardzo duża pomadka, tylko nie do ust, a do ciała :) Taka forma aplikacji jest bardzo wygodna i szybka w użyciu. Sprawdza się rewelacyjnie!!! Mus jest koloru żółtego, ma twardą konsystencję. Ale przy zetknięciu ze skórą topi się i należy go wtedy dodatkowo wmasować.


Pachnie delikatnie, przyjemnie i łagodnie.
W sztyfcie znajduje się 60 ml produktu i jest to niestety zbyt mało. Sztyft wystarczył mi dosłownie na kilka użyć. Nasuwa się wniosek, jedynym minusem produktu, bo więcej już jego wad nie widzę, jest jego niska wydajność. Co prawda smarowałam się nim cała, niemalże od stóp do głów. Może lepiej sprawdziłby się stosowany jedynie do strategicznych miejsc, które potrzebują szczególnej uwagi i bardzo dobrego nawilżenia, jak łokcie, kolana itp.
Co do działania, rzeczywiście świetnie nawilża, odżywia skórę, pozostawia ją gładką i lśniącą. Myślę, że taka kompozycja olejków i masełek, rewelacyjnie sprawdzi się dla kobiet w ciąży. Musem, można by na przykład smarować brzuszek. Nie dość że składniki mają dobroczynny wpływ na kondycję skóry, to ze względu na swojej naturalne pochodzenie, będą w 100 % bezpieczne dla przyszłej mamy i nie zaszkodzą maleństwu.
Swój egzemplarz musu zakupiłam w internetowym sklepie Organeo, kosztował 44 zł.
Czy używałyście kiedyś kosmetyku do ciała w takiej formie?
Pozdrawiam
Kasia



piątek, 17 maja 2013

Paczka z Organeo

Niedawno zamówiłam sobie kilka rzeczy w sklepie internetowym Organeo.


Postanowiłam zgłębić tajemnice kosmetyków ajurwedyjskich, stąd w moim koszyczku pojawiło się kilka produktów marki Pukka. Nic na razie nie będę więcej Wam o nich opowiadać, na ten temat przygotuję oddzielnego posta. Marka Pukka, może być znana niektórym z ziołowych herbatek..


Ja zamówiłam sobie dwie, Harmonise - Kobieca Harmonia, mieszankę ziół o właściwosciach regulujących, polecaną szczególnie dla kobiet:
  • róża, hibiskus i wanilia pomagają w procesie odmłodzenia
  • kwiaty rumianku mają właściwości kojące i przywracające równowagę
  • Shatavari wspomaga zdrowie kobiet
Oraz Night Time - na spokojny sen, sprzyjającą wieczornemu relaksowi,  ułatwiającą zaśnięcie i spokojny sen, z zawartością:
  • Kwiaty owsa uspakajają i odżywiają
  • Lawenda relaksuje
  • Kwiat Limonki działa kojąco na umysł
Mają śliczne pudełeczka, zwłaszcza to różowe jest bardzo ładne. 
Postanowiłam przyjrzeć się bliżej nie tylko herbatkom, ale również kosmetykom, a najlepsze do wyrobienia sobie wstępnej orientacji w temacie są zestawy podróżne. 


Zestaw (po prawej stronie na zdjęciu), zawiera:
  • Mleczko do mycia twarzy z wodą różaną i zieloną herbatą - 10 ml
  • Odświeżający Tonik z różą i kwiatem pomarańczy – 10 ml
  • Serum Rozświetlające z aloesem i miodem manuka – 10 ml
  • Głęboko Nawilżający Krem na Dzień z kwiatem neroli i masłem shea – 10 ml
  • Odżywczy Krem na Noc z olejkiem awokado – 10 ml
  • Ujędrniający Olejek do twarzy z arniką, dziką różą i ogórecznikiem – 2 ml
Kolejny produkt marki Pukka (po lewej stronie na powyższym zdjęciu) jest już pełnowymiarowy, zebrał tyle pozytywnych opinii, że zaryzykowałam od razu kupno większego opakowania. Jest to Rozświetlająco-odżywczy Peeling do twarzy z migdałami i borówką.
Sklep Organeo ma naprawdę wiele ciekawych marek w swojej ofercie. Dlatego zdecydowałam się jeszcze na dwa kosmetyki nowej estońskiej marki produkującej kosmetyki naturalne, Joik.


A mianowicie na, Czekoladową maseczkę do zmęczonej i zestresowanej skóry oraz Nawilżająco-odżywczy mus do ciała w sztyfcie z masłem kakaowym (zaciekawiła mnie nietypowa forma aplikacji).
A na deser dwa batoniki do kąpieli marki Ecoworld, z bławatkiem oraz z limonką i makadamią.
Dostałam jeszcze dwie próbeczki od Organeo..


Wszystkie marki to dla mnie absolutna nowość, dlatego tym bardziej zaintrygowana i podekscytowana będę się z nimi zaznajamiać.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)