Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2013

Denko październik 2013

Witajcie Kochane,
Opowiem Wam dziś o kilku produktach, które udało mi się zużyć w październiku.
Nie ma tego dużo...


Muszę się bardziej postarać, bo ostatnio moje denkowe wyniki są słabiutkie.
Ale przejdzmy do krótkiego omówienia zużytych kosmetyków.
Na początek kolejna (trzecia, czy czwarta) butelka wcierki Jantar.


Jestem zadowolona z efektów jakie daje, jest skuteczna, przyspiesza porost włosów i wywołuje wysyp "baby hair". Odkąd przelewam ją do butelki z odpowiednim aplikatorem i mogę rozpryskiwać ją na włosy, nie mam już żadnych zastrzeżeń. Będę musiała uzupełnić zapasy na allegro.


O serum bomb! marki Fridge pisałam tutaj (KLIK). Gdyby nie buteleczka, z której ciężko wydobyć produkt pod koniec używania, byłby to ideał.


Ten perfumowany żel pod prysznic nie wyróżniał się niczym szczególnym. Jeśli komuś podobają się perfumy Hilfiger Peach Blossom byłby zadowolony również z żelu, który pachnie podobnie i do tego bardzo intensywnie. Stwierdzam, że ten owocowo orientalny aromat, "odpowiedni dla nowoczesnych romantyczek" to zdecydowanie nie mój zapach, choć uważam się za romantyczkę ;) Mamy tu cytrusy, bergamotkę, czarną porzeczkę i jeżyny, również kwiat mimozy, wanilię, bób tonka, piżmo i egzotyczny kokos. 
Uwielbiam żele antybakteryjne Bath & Body Works.


Paris Amour pachniał jednak dla mnie zbyt słodko.
Byłam bardzo zadowolona ze zmywacza do paznokci Sante. 


Ma on bezpieczny, naturalny skład. Nabłyszcza paznokcie i wpływa pozytywnie na ich kondycję. Niestety nie radzi sobie do końca z ciemnymi, czerwonymi lakierami i jest dość drogi (ok. 25 - 30 zł). 
Poniżej mamy balsam do ust Burt's Bees wersja podstawowa, który cudowni koi i chłodzi usta. Jak widać eksploatowałam go intensywnie, gdyż codziennie nosiłam go ze sobą w torebce. Etykieta w całości się starła. Dokładną recenzję balsamu znajdziecie tutaj (KLIK), identyczny balsam możecie wygrać w Jesiennym Rozdaniu (KLIK).


Bardzo rzadko pokazuję w moich denkach kolorówkę, ale tym razem mam aż dwa produkty. Tusz do rzęs L'oreal False Lash Wings cudownie zamieniał moje rzęsy w dwa rozłożyste wachlarze albo skrzydła motyla ;) Na pewno go jeszcze kupię, bo daje piękny efekt.


I ostatni produkt, to pierwsza szminka jaką zużyłam w życiu!!! A konkretnie Chanel Rouge Coco Shine kolor nr 70 Sourire. Jest to coś pomiędzy pomadką, a błyszczykiem, dodatkowo nawilża usta, a efekt jaki daje jest bardziej delikatny.


A Wam jak poszły zużycia w październiku? Dużo się uzbierało? 
Miłej niedzieli!!
Kasia

sobota, 17 sierpnia 2013

Moja pielęgnacja włosów

Witajcie Kochane,
Dziś przedstawię Wam w jaki sposób dbam o włosy. 
Jak poprzednio wyglądała moja pielęgnacja włosów, przeczytacie tutaj (KLIK). Taką metodę stosowałam przez około pięć miesięcy z bardzo dobrym skutkiem, ale z czasem, a raczej w związku z małą ilością czasu i coraz mniejszym zapałem, plan swój uprościłam.
Co do efektów pierwszego planu, był to: wysyp baby hair i gęstsza oraz świeższa fryzura. 
Włosy przestały się tak szybko przetłuszczać. Teraz mogę myć je dwa, maksymalnie trzy razy w tygodniu. Nie mam pojęcia czemu akurat tak się stało.. Takiego celu sobie nie obrałam, okazał się efektem pobocznym kuracji.
Chciałabym bardziej popracować nad systematycznością swojej pielęgnacji, i to nie tylko tej włosowej. W moich rytuałach dbania o siebie zapanował chaos. O wielu rzeczach zapominam. Planuję zmobilizować się i bardziej usystematyzować działania.Przydałby mi się urlop i możliwość naładowania baterii, niestety póki co nie zanosi się na wypoczynek :(

Do stałych elementów pielęgnacji włosów należy:

- mycie włosów szamponem bez SLS-ów,
Obecnie używam szamponu Nature's Gate, Herbal. Uwielbiam go, już niedługo napiszę osobną recenzję na jego temat, bo warto żebyście dowiedziały się więcej. Jestem ciekawa jak to u Was wygląda w kwestii zróżnicowania kosmetyków do włosów, czy stosujecie ten sam szampon, odżywkę, czy też używacie różnych kosmetyków. Słyszałam, że włosy lubię urozmaiconą pielęgnację, zgadzacie się z tym? 


Drugi szampon widoczny na zdjęciu to Wieczorny Pierwiosnek (najbardziej poetycka nazwa szamponu z jaką się spotkałam ;) ukochanej przeze mnie włosowej marki John Masters Organics. Póki co używam jedynie szamponu Herbal, Pierwiosnek czeka grzecznie na swoją kolej.

- raz na 2,3 tygodnie mycie włosów szamponem z SLS, celem dokładniejszego oczyszczenia,
W tym celu stosuję szampon Frederic Fekkai, Full Volume Shampoo. Mam zamiar z czasem zastąpić go czymś bardziej eko, a mianowicie Oczyszczającą maską do włosów Phenome (KLIK). Kiedyś wielbiłam produkty Fekkai, ale wraz ze wzrostem świadomości składowej, straciłam do nich serce. Nie można im jednak odebrać wysokiej skuteczności i niezwykłej wydajności. Najbardziej esencjonalne produkty do włosów z jakimi miałam do czynienia.

 
- olejowanie, w okresie letnim nie częściej niż raz w tygodniu,
Wcześniej olejowałam włosy dwa, czasem trzy razy w tygodniu, teraz, w związku z pogodą, robię to jedynie raz w tygodniu.

 
Eksperymentowałam już z różnymi olejkami, frangipani, arganowym. Póki co najlepiej do moich włosów sprawdził się olej ryżowy (KLIK). Obecnie męczę olejek Alverde z paczulą i porzeczką. Nie polubił się niestety z moimi włosami, obciąża je, dodatkowo bardzo drażni mnie zapach, który czuję wiele godzin po nałożeniu olejku. Drugi z aktualnie stosowanych przeze mnie olejków to Gorgeous Hair Oil z Gaia Creams. Ten dla odmiany pachnie prześlicznie i nie wiem, czy w skuteczności nie przegoni ryżowego :) Recenzja wkrótce!

-zabezpieczanie końcówek olejem,
Osobny olejek stosuję na końcówki, idealny do tego jest olejek z pestek śliwek pachnący prześlicznie powidłami śliwkowymi. Zakupiłam go w serwisie Biochemia Urody. Póki co nie mam zamiaru zastępować go niczym innym, bo sprawdza się rewelacyjnie. Mimo tego, że mam długie włosy, rozdwojone końcówki (kiedyś moja zmora), zdarzają się sporadycznie.


- lekka odżywka,
Nie wyobrażam sobie po umyciu włosów nie nałożyć odżywki. Robię to po każdym myciu głowy, z tymże raz jest to lżejsza odżywka, którą trzymam dosłownie trzy minuty i spłukuję. A czasem bogata, odżywcza maska, którą trzymam na głowie co najmniej pół godziny.
Poniżej kolekcja "lżejszych" odżywek.


Na wyjazdy zabieram ze sobą Amerciam Cream Lusha, wspominałam Wam, że nie polubiłam się z tą odżywką - recenzja (KLIK). W domu najczęściej stosuję w duecie z szamponem Herbal, odżywkę marki Nature's Gate, również Herbal. Tu jestem zdecydowanie bardziej zadowolona. Ale obiecałam Wam, że napiszę więcej o tej marce, więc nie będę przedłużać, tej i tak długiej notki.
Metodę OMO, polegającą na stosowaniu przed myciem szamponem odżywki zarzuciłam. Czasem tylko nakładam na wilgotne włosy i skórę głowy odżywkę Phenome przywracająca równowagę skóry głowy. Uwielbiam jej cytrusowo, ziołowy zapach.

- bogata maska odżywcza, przynajmniej raz w tygodniu,
W tej kategorii mam zdecydowanie najwięcej kosmetyków, no cóż tak się po prostu złożyło :) Maski mogę podzielić na dwie grupy, naturalne oraz z mniej ekologicznym składem.
W pierwszej grupie króluje ukochana marka John Masters Organics. Odżywka z lawendą i awokado czeka jeszcze na swój debiut. Póki co "wykańczam" rewelacyjną odżywkę regenerującą zwaną rekonstruktorem włosów z miodem i hibiskusem (KLIK).


Do drugiej grupy należą maski...


Crema al Latte Kallos, Biovax do ciemnych włosów i maska do włosów matowych marki Balea, z figą i perłami. Kallos oraz Balea jeszcze leżakują na półce, w użyciu jest jedynie Biovax. I tu ponawiam mojej pytania o urozmaicaniu pielęgnacji :) Bo może niepotrzebnie czekam z otwarciem tych masek, może stosowanie trzech masek naprzemiennie dobrze przysłuży się moim włosom?

- wcierka.
Wcierka to kolejny istotny etap. To właśnie wcierki w największym stopniu przyczyniły się do pojawienia się nowych włosków w mojej czuprynie. Kiedyś nie było dla mnie problemem wcieranie ich codziennie. Teraz niestety często o tym zapominam.


Naprzemiennie stosuję wcierkę Jantar oraz napar z kozieradki. Czas pomyśleć o jakiejś nowej wcierce, może mogłybyście coś polecić?

- płukanka
Zdarza mi się stosować płukanki. Póki co jedyna jaką stosuję, to octową z Yves Rocher.


Nie zauważyłam by miała widoczny wpływ na kondycję moich włosów. Chyba stosuję ją zbyt sporadycznie. Ale kocham jej zapach przypominający malinowe gumy Maoam. Dla tego zapachu będę ją kupować do końca świata :)

Ulubiony suchy szampon to nadal Batiste.


Wersja tropikalna sięga dna. Niedługo wybiorę inny rodzaj do testów. Ale tropikalna uwiodła mnie zapachem, więc będę do niej wracać. 

Do czesanie nadal używam szczotki Tangel Teezer. A na wilgotne włosy grzebienia z The Body Shop.


Dodatkowo nie prostuję włosów, nie stylizuję, nie farbuję, użycie suszarki ograniczam do minimum.

Jeśli macie jakieś pytania w kwestii mojej pielęgnacji włosów, chętnie na nie odpowiem.  
Dajcie również znać, czy chcecie żebym przygotowała Wam inne posty w tym stylu, dotyczące np. pielęgnacji ciała, czy też twarzy.
Pozdrawiam
Kasia

wtorek, 16 lipca 2013

Denkowa epopeja, maj, czerwiec 2013

Oj próbowałam się z tej notki wymigać, ale skoro lubicie czytać o zużyciach, będę pisać dalej :)
Dlaczego próbowałam się wymigać? Bo przez te dwa miesiące zużyłam tak dużo, jak nigdy wcześniej ;)
Denkowe produkty podzieliłam na kilka kategorii, zacznijmy od oczyszczania i tonizowania twarzy.


Tonik Pat & Rub (recenzja -> KLIK)
Bardzo przyjemny tonik o świetnym składzie, cieszę się że miałam możliwość go przetestować i na pewno jeszcze kiedyś do  niego wrócę.

Hydrolat z kwiatu pomarańczy z Biochemii Urody
(Na zdjęciu widzicie butelkę, po hydrolacie z pszenicy, ale tak naprawdę opróżniony został ten z neroli, a pszeniczny powędrował do mojej szklanej karafki, gdzie trzymam hydrolaty.)
Na początku bardzo mnie rozczarował, spodziewałam się pięknego zapachu, a ten mnie odrzucał. Z czasem do niego przywykłam, by pod koniec polubić. Dodawałam go do maseczek i czasem używałam zamiast toniku. 
Na stronie BU znalazłam następujące działanie hydrolatu:
- Działa antybakteryjnie i lekko ściągająco.
- Reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum.
- Zmniejsza zaczerwienienie, wybroczyny, uszczelnia naczynka, reguluje krążenie, dlatego polecany jest także do cery naczynkowej.
- Działa łagodząco, antyzapalnie, promuje gojenie, polecany dla cery delikatnej, podrażnionej i wrażliwej.
- Dzięki obecności bioflawonoidów działa antyoksydacyjnie oraz korzystnie na cerę naczynkową.
- Regeneruje, wspomaga walkę z przedwczesnymi zmarszczkami, chroniąc przed rozkładem kolagenu, polecany jest dla cery dojrzałej.
Jest dość uniwersalny. Odpowiedni dla różnych typów cery. Nie mogę powiedzieć, że sprawdziło się wszystko co mamy obiecane we właściwościach wody z kwiatów pomarańczy. Ale polecam ten hydrolat jako naturalny element pielęgnacji.
Pianka myjąca z NOAlab z geranium i lawendą
Planuję zbiorczą recenzję recenzję produktów tej marki, wię na razie tajemniczo milczę :)

Żel do mycia twarzy z rumiankiem Burt's Bees
Cudowny, szkoda że miałam tylko miniaturkę. Jak do tej pory jedyny preparat przeznaczony do mycia z wodą, który nie spowodował ściągnięcia mojej skóry. 100 % naturalny skład. I do tego niesamowicie chłodzi skórę, co czyni go idealnym na lato. Mam nadzieję, że wejdę w posiadania pełnego opakowania i będę mogła więcej Wam o  nim opowiedzieć.

Przechodzimy do kolejnej kategorii, pielęgnacja twarzy.


Czyli od lewej patrząc, kremy kochanego Phenome:
Intensywnie nawilżający 24 (recenzja -> KLIK), zdecydowanie najśliczniej pachnący krem jaki Phenome ma w swojej ofercie.
Oraz poczciwy Lucek, czyli Luscious (recenzja -> KLIK) super pomoc dla suchej skóry.

Kolejny hit pielęgnacyjny, Ekoampułką 1 z Pat & Rub (recenzja -> KLIK).

Wydajny i z pięknym składem, krem pod oczy Optimum, polskiej marki Femi (recenzja -> KLIK).

Lotion japońskiej marki Kanebo z serii Sensai Silk, cena wysoka, działanie satysfakcjonujące, wydajność ekstremalna, szkoda tylko, że tak mało jedwabiu Koishimaru, a tak dużo parabenów w składzie (recenzja -> KLIK).

Nawilżająca melonowa maska polskiej marki Charmine Rose.Lubiłam ją nakładać siedząc w wannie, przyjemnie pachniała melonami (recenzja -> KLIK).

Niezwykły krem naprawczo - regenerujący od Gaia Creams (recenzja -> KLIK).

Udało się zużyć nawet perfumy, Boss Orange.


Lekki, radosny i nieskomplikowany zapach na lato, ale z gatunku tych słodszych i cieplejszych. Nuty: jabłko, białe kwiaty, kwiat pomarańczy, sandałowiec, drzewo oliwkowe, wanilia.

Również coś z kolorówki.


Miniatura tuszu do rzęs Noir G de Guerlain, bardzo ładnie wyglądały po niej rzęsy i paletka z błyszczykiem do ust Fred Faruggia w kolorze radosnej pomarańczki wpadającej w czerwień, bardzo dobry błyszczyk.
Dwa balsamy do ust, odżywczy, miodowy i bardzo wydajny Reve de Miel, Nuxe oraz ekologiczny Figs & Rouge o zapachu mięty pieprzowej i drzewa herbacianego. Pochodzi z zeszłorocznej edycji Glossy Boxa z września. Zużyłam go nie tylko do ust, ale również do rąk :) (Recenzja -> KLIK). 

W kategorii pielęgnacja włosów, zużyłam..


Oleje, przepięknie pachnący Frangipani z Biochemii Urody (recenzja -> KLIK) oraz odżywczy i wyjątkowo korzystny dla moich włosów ryżowy ze sklepu Blisko Natury (recenzja -> KLIK).
Dwie wcierki Jantar, rzeczywiście działają, spowodowały spory wysyp baby hair. Odkąd przelewam Jantar do buteleczki ze sprayem używa się jej o wiele wygodniej. Nie podrażnia, pachnie neutralnie i jest niedroga. Serdecznie polecam.

Możemy już przejść do pielęgnacji ciała. Na początek kremy do rąk.


Dwa produkty amerykańskiej marki Burt's Bees, pachnący migdałowymi landrynkami krem do rąk z mleczkiem migdałowym (recenzja -> KLIK) i tu akurat do stóp, miniatura kremu kokosowego, z olejkiem kokosowym, ekstraktem z mięty i rozmarynu. Dziwna, lepiąca konsystencja, ale bardzo przyjemne właściwości chłodzące, ładny świeży zapach i naturalny skład.
Minatura toffikowego słodziaka do rąk niemieckiej marki Balea i krem do rąk z masłem kakaowym Queen Helen, tu już skład trochę gorszy, ale za to przyjemna konsystencja i miły aromat. Choć reasumują bez rewelacji.

A pod prysznicem...


Przepięknie pachnący żel pod prysznic Alverde wiśnia chai (recenzja -> KLIK).

Kłopotliwy w aplikacji, kremowy żel pod prysznic z makadamią i karite również Alverde (recenzja -> KLIK).

Słodko słony, morski The Olive Branch Lusha (recenzja -> KLIK). 

Przepięknie pachnąca migdałowa pasta peelingująca Phenome (recenzja -> KLIK).

To już prawie koniec ... balsamy do ciała.


Mus w sztyfcie JOIK, bardzo dobry kosmetyk, ale niestety starczył na bardzo krótko (recenzja -> KLIK).

Miniaturowe balsamy, ujędrniający Eris, za mała ilość żebym mogła cokolwiek o nim powiedzieć, masełko Satsuma z Body Shopu przyjemnie pachnące cytrusami, toffikowe masełko Balea i rozczarowanie zapachowe, ale nie pielęgnacyjne, balsam do ciała Milk & Honey, Burt's Bees (recenzja -> KLIK).

I na koniec próbki...


Saszetki


Miniaturki.


A jak Wam poszły zużycia?
Pozdrawiam
Kasia




sobota, 12 stycznia 2013

Styczniowe zakupy

Głównym celem moich styczniowych zakupów, było uzupełnienie zapasów kosmetycznych z zakresu pielęgnacji włosów. Już Wam wspominałam, że jednym z moich noworocznych postanowień jest poprawienie kondycji włosów.  Wkrótce, jak poukładam sobie wszystko w głowie, napiszę Wam jak będzie wyglądać, taki powiedzmy pielęgnacyjny plan odnowy.

Pierwsze kroki skierowałam do drogerii Superpharm, po maskę Biovax. Doskonale się złożyło, bo akurat były w promocji.


Wybrałam wersję Do Włosów Ciemnych. Pierwszy raz w Superpharmie dostałam próbki i to całkiem sporo.
Potem tradycyjnie Phenome, dla siebie kupiłam krem od oczy.


Dla Poli żel do kąpieli, mydełko miętowe dla męża. (Dziewczyny w Phenome nadal -40 % na cały asortyment!!)


Udało mi się uzbierać odpowiednią ilość punktów na koncie i dostałam w prezencie szampon i odżywkę, idealnie się to zgrało z moim planem odnowy włosów. Poprosiłam również o próbkę olejku do twarzy.


Alina zaraziła mnie miłością do zielonej herbaty. Może jeszcze nie jestem w niej "zakochana", ale piję codziennie i czerpię dużą radość z odkrywania smaków. Dlatego też następna w kolejce była herbaciarnia.


Zdecydowałam się na zieloną herbatę z poziomkami i kokosem oraz drugą z dodatkiem kwiatów wiśni japońskiej (pachnie bosko).
Może trochę nieplanowany, ale najbardziej satysfakcjonujący zakup.


 Już dziś wylądowała na moich włosach. Odżywka John Masters Organics, Cytrus i gorzka pomarańcza.
Na koniec wybrałam się do Rosmanna. Po drodze odwiedziłam sklep zielarski gdzie zakupiłam nasiona kozieradki (również potrzebne do mojego planu odnowy). Zakupiłam również odżywkę do pierwszego O w OMO (odżywianie, mycie, odżywianie), gdyż wszystkie moje odżywki są za dobre do pierwszego O.


A co w Rosmannie?
Ręczniki do twarzy, które polecała Obsession.


Olejek i żel pod prysznic Alterry.


Olejek Migdał plus Papaja, żel Kwiat neroli z Bambusem. Wiecie może, czy olejek z papai nada się do olejowania włosów?


Z potrzeby rozpieszczenia się Złote Płatki Pod Oczy, Prestige Cosmetics, a z czystej konieczności dezodorant Nivea, Pearl Beauty.
I na koniec Witaminowy Shot.


Wasze zdrowie!
Kasia
PS. Ten shot wcale nie był na koniec, przyszła do mnie wczoraj niespodzianka od firmy Charmine Rose, już wkrótce będę miała przyjemność testować ich Pomarańczowy Peeling do ciała. Pierwsze wrażenia, obłędny zapach.











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)