piątek, 20 września 2013

Bordeaux ESSIE

Zawsze marzyłam o takim kolorze na jesień i wreszcie dzięki Megdil udało mi się znaleźć idealny odcień. Kolor wina, czyli nr 50 od Essie, Bordeaux. 


Przyznaję że miałam sporo problemów z aplikacją i będę musiała jeszcze poćwiczyć, żeby uzyskać idealny efekt. Ale nie mogłam się doczekać, żeby go Wam pokazać. 


Tego samego wieczoru pomalowałam nim paznokcie również mojej mamie. 


Obie chodzimy teraz zadowolone z pięknym, kobiecym manicure.


Tradycyjnie położyłam dwie warstwy lakieru na bazę Nail Repair Micro Cell 2000, na wierzch top coat Essie Good to Go. Dwie warstwy wystarczyły do pełnego krycia. 


Lakier posiada żelowe wykończenie. Jeszcze nigdy nie miałam lakieru, który dawałby taki efekt. 


Pędzelek tym razem wąski.


Kupiłam go w Superpharmie, zapłaciłam za niego 24 zł, a do tego Essiaka o kolorze Boom Boom Room dostałam gratis.
Co sądzicie o podobnych odcieniach? :)
Buziaki
Kasia

czwartek, 19 września 2013

Szósta noc z tuberozą - LIŚCIE

Skoro każdy dzień ma swój aromat, to jak pachnie dzień z Un Parfum d'Ailleurs et Fleurs od The Different Company? Mnie ten zapach przywodzi dokładnie taką pogodę jak widzę za oknem, jest szaro. Czuć zapach liści. To takie jesienne perfumy. 


I przedostanie z nutą tuberozy jakie testuję. Muszę wysilać węch bardzo mocno, żeby cokolwiek poczuć. Zapach jak dla mnie jest mało wyrazisty, bardzo krótkotrwały. Czyli, kolejna tuberozowa porażka. Aż nie chce mi się go opisywać. 
Ograniczę się do minimum.
Nuty:
  • nuty głowy: neroli, petitgrain (olejek z liści i gałązek drzewa pomarańczowego), czarny bez
  • nuty serca: kwiat orzecha laskowego, anyż gwiaździsty
  • nuty bazy: tuberoza, piżmo
Co czuję?
  • popiół, liści, mydło
Jak wygląda flakon?


Źródło zdjęcia
Jedyna pociecha w ładnych słowach Melchiora Wańkowicza. Skłaniają do refleksji. Opiszcie mi proszę jak pachnie Wasz dzisiejszy dzień?
PS. I mały bonus (czuję wyrzuty sumienia, po beznadziejnym tuberozowym wpisie), kupiłam sobie pierścionek pasujący do wisiorka, który pokazywałam wam tutaj (KLIK). Kosztował ok. 20 zł, jeśli ktoś miałby ochotę nabyć podobny :) To rozmiar M (nie było innych) i niestety jest za duży. 



środa, 18 września 2013

Co nowego w pielęgnacji LUSH

Sporo ostatnio w mojej pielęgnacji kosmetyków Lusha. Dziś omówię dwa z nich, pierwszego używam od kilku do kilkunastu razy dziennie, a z drugim to była jednorazowa przygoda. Domyślacie się jakiego rodzaju kosmetyki mam na myśli?

Mydło Miranda jest bladozielonego koloru, oprócz zielonej masy zawiera kostki przypominające różnokolorowe galaretki. Mnie niestety trafił się kawałek zupełnie gładki, zero galaretek :) 
Tak wygląda mój kawałek...


A tak mógłby wyglądać...


To mydełko z gatunku tych owocowych i świeżych. Zawiera ekstrakty z kiwi i jałowiec, ma więc właściwości, antyseptyczne, antybakteryjne. Można go używać do mycia ciała, ale również twarzy, gdyż witamina C zawarta w kiwi, wspomaga walkę z niedoskonałościami cery. Ja używałam go przede wszystkim do mycia rąk :)

Skład
Water (Aqua), Propylene Glycol, Rapeseed Oil; Coconut Oil (Brassica napus; Cocos nucifera), Sodium Hydroxide, Sodium Stearate, Perfume, Fresh Kiwi Fruit (Actinidia chinensis), Ylang Ylang Oil (Cananga odorata), Myrrh Resinoid (Commiphora myrrha), Juniper Berry Oil (Juniperus communis), Bergamot Oil (Citrus Aurantium bergamia), Glycerine, Sodium Chloride, Gardenia Extract (Gardenia jasminoides), Titanium Dioxide, EDTA, Tetrasodium Editronate, *Limonene, *Linalool, Colour 18050
Pachnie bardzo przyjemnie, owocowo i świeżo, ale jednocześnie słodko i kremowo. Ładnie się pieni i mydli. Jest dość miękkie, dlatego mało wydajne i kostka szybko zmniejsza swoją objętość. Nie wysusza skóry. Reasumując może bez wielkich zachwytów, ale mydełko bardzo przyjemne i jeśli jesteście fankami Lusha, czy mydlanych ciekawostek, powinno się Wam spodobać. 
Cena za 100 g waha się pomiędzy 3,40 £, a 5,35 €, czyli pomiędzy 17 a 23 zł.

Kolejny bohater dzisiejszej notki to romantyczny, ale i lawendowy francuski pocałunek, A French Kiss. Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam ofertę Bubble Barów Lusha, ten piękniś od razu przykuł mój wzrok. Niestety znowu występuje pewna rozbieżność między zachęcającym zdjęciem na stronie producenta, a rzeczywistością. 
Dodatkowo gałązkę lawendy wetknęłam swoją i sama, na potrzeby ładnego zdjęcia, oryginalna lushowska pokruszyła się i nie dotrwała do recenzji. Oto mój French Kiss.


A tak powinien wyglądać.


Bubble Bary przypominam, to jedne z najciekawszych kąpielowych wynalazków. Należy skruszyć je nad strumieniem wody. I w efekcie otrzymujemy wannę pełną pachnącej piany i w dodatku z kolorową wodą. Pełen, że tak powiem ciut nieelegancko, odlot.

W składzie jak widać dominuje lawenda:
Sodium Bicarbonate, Cream of Tartar, Sodium Laureth Sulfate, Lauryl Betaine, Perfume, Extra Virgin Coconut Oil, Cocamide DEA, Rosemary Oil, Thyme Oil, Lavender Oil, Lavender Absolute, Lavender Sprig, *Limonene, *Linalool, Colour 17200, Colour 42090

I tak też jest z zapachem, Francuski Pocałunek gwarantuje nam intensywnie lawendową kąpiel. Kolor wody jak uzyskujemy po rozkruszeniu bar'a to bardzo blady i rozmyty fiolet.
Ten bar będzie super na kąpiel przed snem, bo zapach lawendy cudownie koi i wycisza przed nocą. Ale przyznam, że nie należy do moich faworytów. Choć myślę, że dla wielbicieli zapachu lawendy, będzie doskonały.


Cena waha się pomiędzy 4,25 £, a 6,45 €, czyli pomiędzy 22 a 28 zł. 
W mojej kolekcji bubble barów został tylko porzeczkowy Comforter. Będzie mi ich bardzo brakowało.. :(
Ściskam Was mocno
Kasiula








wtorek, 17 września 2013

Nowinki, ciekawostki, drobiazgi

Ostatnio w wolnym czasie oprócz namiętnego oglądania zagranicznych kanałów urodowych na Youtubie (niedawno odkryłam, że zagraniczne też są super), sporo czytam. 


Teraz zajmuje mnie ostatni tom sagi kryminalnej o Fjällbace "Fabrykantka aniołków". Dopiero co skończyłam czytać przedostatni tom "Latarnika" i bardzo polubiłam tych bohaterów. Nie szkodzi, że praktycznie za każdym razem odgaduję kto jest mordercą. Czuję się zżyta z Eriką i Patrickiem, jakbym znała ich bardzo dobrze.

Kolejna książka to "Projekt szczęście" Gretschen Rubin. Autorka pewnego dnia doszła do wniosku, że mimo iż niczego jej nie brakuje, nie czuje się szczęśliwa. Postanowiła nauczyć się żyć tu i teraz, cieszyć swoja codziennością i aby tego dokonać, wprowadziła w życie "Projekt Szczęście". Przez rok podejmowała różne postanowienia i wprowadzała zmiany w każdej z najważniejszych dziedzin życia takiej jak małżeństwo, praca, rodzicielstwo, pasje. Czy udało jej się odnaleźć receptę na szczęście? Myślę, że tak. Książka ta napełnia mnie masą pozytywnej energii, co jest zaskakujące, jeśli weźmie się pod uwagę zbliżającą jesień. Czytając ją mam ochotę i siłę na zmiany na lepsze.

W sumie nigdy nie pisałam Wam, jakie są moje ulubione czasopisma. Uwielbiam Instyle, nie opuszczę, żadnego numeru. Kupuję zawsze większy format, bo ładniej widać zdjęcia :)


Z dwoma lakierami na okładce Instyle wiąże się mała przygoda. Kupiłam je za 24 zł w Superpharmie. Mało jak za dwa Essiaki prawda? Dzięki karcie Superharmu pierwszy lakier dostałam 30% taniej, a drugi mogłam wybrać za jeden gorsz. Do końca nie wiem czemu się tak stało, ale bardzo się cieszę :) Megdil będzie wiedziała jakie to kolory, prawda kochana?


Już coraz chłodniej i powoli uzupełniam zapasy herbat. Księżniczka Sissi, to mieszanka białej i zielonej herbaty, kandyzowany ananas, papaja i mango, kawałki truskawek oraz płatki jaśminu. Mam jeszcze klasyczną białą Clipper i tajemnicze dzikie pączki z delikatnym meszkiem.


Czy ktoś wie jak to parzyć? Niestety zapomniałam spytać. 
I na koniec maleństwo na szyję, które kupiłam sobie w weekend. Uważam je za absolutnie urocze.


Czujecie już zbliżającą się jesień? Ja powoli układam w głowie pewien projekt, który pomoże nam oswoić tę czasem nie lubianą i witaną z niezadowoleniem porę.
Życzę Wam bardzo radosnego dnia mimo pogody za oknem.
Wasza Kasia


poniedziałek, 16 września 2013

Urodzinowo

Kilka dni temu obchodziłam urodziny i właśnie sobie przypomniałam, że nie pokazałam Wam prezentów. Pierwszy prezent jaki dostałam, jest od Alinki i już go Wam pokazywałam o tutaj -> KLIK. Mama w sumie też się pospieszyła, poszłyśmy razem na kawę, co jest dość wyjątkowe, bo rzadko się spotykamy poza domem. Było bardzo miło, choć Pola dokazywała i też chciała kawę. Pozwoliłam jej spić piankę :)
Mama dała mi motylka Pandory, którego chciałam mieć niemalże od roku.


A od męża dostałam perfumy. Jeszcze się urodzinowo nigdzie nie wybraliśmy, jakoś czasu mało. Mąż też miał urodziny we wrześniu, dzień przede mną, więc tym bardziej wypadałoby skoczyć na przykład do kina :)


Bardzo miło zaskoczyła mnie również koleżanka z pracy. Ale co od niej dostałam pokażę przy następnej okazji, bo jeszcze nie zdążyłam zrobić zdjęć.

Dziś zostałam w domu, Pola niestety podziębiona i siedzimy we dwie. Nie ma kawy, więc ratuję się herbatą z żeń-szeniem. Do sklepu nie pójdę, bo nie zostawię Poli samej,a w nocy miała gorączkę, więc nie chcę z nią wychodzić na dwór.
Życzę Wam super tygodnia i do napisania!!
Kasia



niedziela, 15 września 2013

WYZWANIE FOTO - dzień 7 - ZDJĘCIE Z PRZESZŁOŚCI

Witajcie Kochane,
Gdy przeczytałam listę tematów, doszłam do wniosku że właśnie temat ostatniego dnia jest najtrudniejszy ze wszystkich. No bo jak sfotografować zdjęcie z przeszłości, jeśli zdjęcie nie może być starsze niż tydzień?
Wydaje mi się, że ten temat wymagał od nas najwięcej kreatywności. 
Jestem strasznie ciekawa jak poradzą sobie z nim inne uczestniczki. Później wstawię Wam link.
A póki co, moje zdjęcie z przeszłości.


Co przedstawia? Rozgardiasz, który powstał podczas szykowania się na bal. Mam nadzieję, że jest wystarczająco retro :)
Życzę Wam cudownej niedzieli i bardzo dziękuję za kreatywną zabawę przez cały tydzień i Wasze piękne inspirujące zdjęcia.
Buziaki
Kasia 
PS. Zgodnie z obietnicą podaję link, na inne zdjęcia z przeszłości (KLIK). 

sobota, 14 września 2013

WYZWANIE FOTO - dzień 6 - NIEBO

Całe szczęście, że uchwyciłam takie niebo w zeszły weekend na spacerze z Polą. Bo gdybym miała sfotografować dzisiejsze, wpędziłabym się w depresję. Gdy myślę o niebie widzę właśnie takie błękitne, nie zachmurzone, nie w czasie burzy, deszczu, czy mgły. Po prostu najbardziej niebieskie...


Cudnego weekendu
Kasia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)