sobota, 17 sierpnia 2013

Moja pielęgnacja włosów

Witajcie Kochane,
Dziś przedstawię Wam w jaki sposób dbam o włosy. 
Jak poprzednio wyglądała moja pielęgnacja włosów, przeczytacie tutaj (KLIK). Taką metodę stosowałam przez około pięć miesięcy z bardzo dobrym skutkiem, ale z czasem, a raczej w związku z małą ilością czasu i coraz mniejszym zapałem, plan swój uprościłam.
Co do efektów pierwszego planu, był to: wysyp baby hair i gęstsza oraz świeższa fryzura. 
Włosy przestały się tak szybko przetłuszczać. Teraz mogę myć je dwa, maksymalnie trzy razy w tygodniu. Nie mam pojęcia czemu akurat tak się stało.. Takiego celu sobie nie obrałam, okazał się efektem pobocznym kuracji.
Chciałabym bardziej popracować nad systematycznością swojej pielęgnacji, i to nie tylko tej włosowej. W moich rytuałach dbania o siebie zapanował chaos. O wielu rzeczach zapominam. Planuję zmobilizować się i bardziej usystematyzować działania.Przydałby mi się urlop i możliwość naładowania baterii, niestety póki co nie zanosi się na wypoczynek :(

Do stałych elementów pielęgnacji włosów należy:

- mycie włosów szamponem bez SLS-ów,
Obecnie używam szamponu Nature's Gate, Herbal. Uwielbiam go, już niedługo napiszę osobną recenzję na jego temat, bo warto żebyście dowiedziały się więcej. Jestem ciekawa jak to u Was wygląda w kwestii zróżnicowania kosmetyków do włosów, czy stosujecie ten sam szampon, odżywkę, czy też używacie różnych kosmetyków. Słyszałam, że włosy lubię urozmaiconą pielęgnację, zgadzacie się z tym? 


Drugi szampon widoczny na zdjęciu to Wieczorny Pierwiosnek (najbardziej poetycka nazwa szamponu z jaką się spotkałam ;) ukochanej przeze mnie włosowej marki John Masters Organics. Póki co używam jedynie szamponu Herbal, Pierwiosnek czeka grzecznie na swoją kolej.

- raz na 2,3 tygodnie mycie włosów szamponem z SLS, celem dokładniejszego oczyszczenia,
W tym celu stosuję szampon Frederic Fekkai, Full Volume Shampoo. Mam zamiar z czasem zastąpić go czymś bardziej eko, a mianowicie Oczyszczającą maską do włosów Phenome (KLIK). Kiedyś wielbiłam produkty Fekkai, ale wraz ze wzrostem świadomości składowej, straciłam do nich serce. Nie można im jednak odebrać wysokiej skuteczności i niezwykłej wydajności. Najbardziej esencjonalne produkty do włosów z jakimi miałam do czynienia.

 
- olejowanie, w okresie letnim nie częściej niż raz w tygodniu,
Wcześniej olejowałam włosy dwa, czasem trzy razy w tygodniu, teraz, w związku z pogodą, robię to jedynie raz w tygodniu.

 
Eksperymentowałam już z różnymi olejkami, frangipani, arganowym. Póki co najlepiej do moich włosów sprawdził się olej ryżowy (KLIK). Obecnie męczę olejek Alverde z paczulą i porzeczką. Nie polubił się niestety z moimi włosami, obciąża je, dodatkowo bardzo drażni mnie zapach, który czuję wiele godzin po nałożeniu olejku. Drugi z aktualnie stosowanych przeze mnie olejków to Gorgeous Hair Oil z Gaia Creams. Ten dla odmiany pachnie prześlicznie i nie wiem, czy w skuteczności nie przegoni ryżowego :) Recenzja wkrótce!

-zabezpieczanie końcówek olejem,
Osobny olejek stosuję na końcówki, idealny do tego jest olejek z pestek śliwek pachnący prześlicznie powidłami śliwkowymi. Zakupiłam go w serwisie Biochemia Urody. Póki co nie mam zamiaru zastępować go niczym innym, bo sprawdza się rewelacyjnie. Mimo tego, że mam długie włosy, rozdwojone końcówki (kiedyś moja zmora), zdarzają się sporadycznie.


- lekka odżywka,
Nie wyobrażam sobie po umyciu włosów nie nałożyć odżywki. Robię to po każdym myciu głowy, z tymże raz jest to lżejsza odżywka, którą trzymam dosłownie trzy minuty i spłukuję. A czasem bogata, odżywcza maska, którą trzymam na głowie co najmniej pół godziny.
Poniżej kolekcja "lżejszych" odżywek.


Na wyjazdy zabieram ze sobą Amerciam Cream Lusha, wspominałam Wam, że nie polubiłam się z tą odżywką - recenzja (KLIK). W domu najczęściej stosuję w duecie z szamponem Herbal, odżywkę marki Nature's Gate, również Herbal. Tu jestem zdecydowanie bardziej zadowolona. Ale obiecałam Wam, że napiszę więcej o tej marce, więc nie będę przedłużać, tej i tak długiej notki.
Metodę OMO, polegającą na stosowaniu przed myciem szamponem odżywki zarzuciłam. Czasem tylko nakładam na wilgotne włosy i skórę głowy odżywkę Phenome przywracająca równowagę skóry głowy. Uwielbiam jej cytrusowo, ziołowy zapach.

- bogata maska odżywcza, przynajmniej raz w tygodniu,
W tej kategorii mam zdecydowanie najwięcej kosmetyków, no cóż tak się po prostu złożyło :) Maski mogę podzielić na dwie grupy, naturalne oraz z mniej ekologicznym składem.
W pierwszej grupie króluje ukochana marka John Masters Organics. Odżywka z lawendą i awokado czeka jeszcze na swój debiut. Póki co "wykańczam" rewelacyjną odżywkę regenerującą zwaną rekonstruktorem włosów z miodem i hibiskusem (KLIK).


Do drugiej grupy należą maski...


Crema al Latte Kallos, Biovax do ciemnych włosów i maska do włosów matowych marki Balea, z figą i perłami. Kallos oraz Balea jeszcze leżakują na półce, w użyciu jest jedynie Biovax. I tu ponawiam mojej pytania o urozmaicaniu pielęgnacji :) Bo może niepotrzebnie czekam z otwarciem tych masek, może stosowanie trzech masek naprzemiennie dobrze przysłuży się moim włosom?

- wcierka.
Wcierka to kolejny istotny etap. To właśnie wcierki w największym stopniu przyczyniły się do pojawienia się nowych włosków w mojej czuprynie. Kiedyś nie było dla mnie problemem wcieranie ich codziennie. Teraz niestety często o tym zapominam.


Naprzemiennie stosuję wcierkę Jantar oraz napar z kozieradki. Czas pomyśleć o jakiejś nowej wcierce, może mogłybyście coś polecić?

- płukanka
Zdarza mi się stosować płukanki. Póki co jedyna jaką stosuję, to octową z Yves Rocher.


Nie zauważyłam by miała widoczny wpływ na kondycję moich włosów. Chyba stosuję ją zbyt sporadycznie. Ale kocham jej zapach przypominający malinowe gumy Maoam. Dla tego zapachu będę ją kupować do końca świata :)

Ulubiony suchy szampon to nadal Batiste.


Wersja tropikalna sięga dna. Niedługo wybiorę inny rodzaj do testów. Ale tropikalna uwiodła mnie zapachem, więc będę do niej wracać. 

Do czesanie nadal używam szczotki Tangel Teezer. A na wilgotne włosy grzebienia z The Body Shop.


Dodatkowo nie prostuję włosów, nie stylizuję, nie farbuję, użycie suszarki ograniczam do minimum.

Jeśli macie jakieś pytania w kwestii mojej pielęgnacji włosów, chętnie na nie odpowiem.  
Dajcie również znać, czy chcecie żebym przygotowała Wam inne posty w tym stylu, dotyczące np. pielęgnacji ciała, czy też twarzy.
Pozdrawiam
Kasia

piątek, 16 sierpnia 2013

Cascade cool ESSIE

Dziś na moich paznokciach ostatni już lakier Essie z mojej skromnej kolekcji, którego Wam wcześniej nie pokazywałam. Dzięki Waszym radom udało mi się doprowadzić skórki do jako takiego wyglądu. Myślę, że jeszcze kilka tygodni i będzie naprawdę super. Dziękuję Wam za bardzo za pomoc, a szczególnie Megdil, która napisała osobnego posta na temat domowego manicure (KLIK), znalazłam w nim sporo przydatnych informacji. 
Bohaterem dzisiejszej notki jest numerek 220 A, czyli kolor Cascade Cool, piękny kremowy róż z domieszką fioletu.  


Kolor jest zupełnie pozbawiony drobinek.


Do pełnego krycia potrzebujemy dwie warstwy lakieru. Jako bazy użyłam odżywki Micro Cell 2000, a na lakier nałożyłam top coat Essie Good to Go. 


Pędzelek tym razem szeroki i wygodny, hurra :)  Udało mi się nawet niektóre paznokcie pomalować w dwóch ruchach pędzelka, nabieram wprawy ;)


Jest to odcień który budzi skojarzenie z cukierkowym różem w stylu Barbie, ale zupełnie mi to nie przeszkadza, bo czuję się w nim świetnie, radośnie, letnio i kobieco.


A Wam jaki się podoba?


Trwałość oceniam wysoko, około pięciu dni, ale oczywiście z bazą i top coatem, bo nie testowałam go solo.


Kupiłam go w internetowej drogerii Ekobieca. Zapłaciłam za niego niewiele jak na Essie, bo jedynie 14,99 zł.
Ściskam
Kasia

czwartek, 15 sierpnia 2013

Nowości do pielęgnacji twarzy

Witajcie Kochane,
Pokończyły się praktycznie w jednym czasie kosmetyki, które stosuję do demakijażu i oczyszczania twarzy.
Zaopatrzyłam się w mam nadzieję godnych zastępców.


Na początek demakijaż twarzy, w tym celu zakupiłam Wodę micelarną do skóry wrażliwej marki Coslys z Sierpniowej Wish Listy :)


Do demakijażu oczu natomiast, Delikatny olejek do demakijażu oczu marki Joik. Ciekawa jestem jak się sprawdzi taka konsystencja.  


Twarz będę myła Mleczkiem z wodą różaną i zieloną herbatą marki Pukka. Miałam miniaturkę tego mleczka i bardzo przypadło mi do gustu, od czasu do czasu będę je łączyć z peelingiem tej marki.


A jako tonik posłuży mi woda różana marki Dabur. Będę jej używać również do rozrabiania maseczek i jako odświeżenie w ciągu gorącego dnia dla mnie i mojej córci :)


Spotkała mnie również cudowna niespodzianka ze strony marki Fridge.
Po publikacji notki o kremie truskawkowym (KLIK), niespodziewanie zadzwoniła do mnie bardzo miła przedstawicielka marki i podziękowała za recenzję. Zapytała czy miałabym ochotę przetestować coś jeszcze z ich oferty. Oczywiście się zgodziłam :) Siedziałam akurat w pracy i ten telefon sprawił, że do końca dnia z twarzy nie zszedł mi uśmiech. Za kilka dni odebrałam paczuszkę. Całość tradycyjnie w torebce z kwiatkiem..


A co w środku?


1.9 serum bomb! - prawdziwa bomba witaminowa dla skóry i próbeczka pomarańczowej maseczki do twarzy.
Pięknie dziękuję!!! O takiej współpracy nawet nie śmiałam marzyć. Jestem przeszczęśliwa :D

Jak Wam mija dzień? Ja od rana z Polą odwiedzam pobliskie place zabaw. Teraz przerwa na obiadek, a później znowu ruszamy w drogę :)
Cudownego dnia Kochane!!!
Kasia



środa, 14 sierpnia 2013

Trzecia noc z tuberozą - KASZMIR

Poszukiwania idealnych perfum z nutą tuberozy trwają. Pozwoliłam sobie na chwilę przerwy, bo upały nie sprzyjały noszeniu na sobie tego ciężkiego, zmysłowego zapachu. Pogoda odnotowała ochłodzenie, a ja podgrzewam zmysły perfumami Mony di Orio, Les Nombres d`Or Tubereuse. 

"Jedną z najważniejszych cech kompozycji, które tworzę, jest światło. Uwielbiam bawić się zapachami tak, jak malarz bawi się światłocieniem. Nuty głowy są jasne i pełne blasku, nuty serca - pełne refleksów, a nuty bazy - osadzone w mroku"

Tak mówiła o swoich perfumach Mona di Orio. Bardzo ciekawa postać perfumeryjnego świata. Mona zmarła nagle w grudniu 2011 roku, zdążyła wykreować tylko kilka zapachów. Jej najbardziej znane dzieło (nie wiem, czy nie jedyne) to seria Les Nombres d`Or - Złota Proporcja. W skład której wchodzi między innymi zapach Tubereuse, którym pachnę od kilku dni. Złota Proporcja miała być "kluczem do zrozumienia piękna i drogą do jego osiągnięcia". Kompozycje Mony słyną z najwyższej jakości naturalnych składników i gry światłocieniem, którym Mona operowała jak zawodowy malarz.

W Tubereuse znajdziemy następujące nuty zapachowe:

nuta głowy: bergamotka, różowy pieprz, zielone nuty
nuta serca: tuberoza z Indii, heliotrop, benzoes
nuta bazy: piżmo ambra, kokos, mleko,
drewno kaszmirowe

Aromat tuberozy słynie z pojawiania się dopiero wieczorem, najintensywniej pachnie nocą. W ciągu dnia kwiaty pachną delikatnie i łagodnie, by później  po zmierzchu obudzić się wydzielając intensywny,  prawie że zwierzęcy zapach. Dlatego też nazywa się tuberozę królową nocy i dlatego tak zatytułował cykl swoich perfumeryjnych poszukiwań.

Mona di Orio w zapachu Tubéreuse stworzyła "zmierzch tuberozy": "bardziej zielony i świeższy niż jego ciężkie nocne wcielenie, ale wciąż odurzający i bogaty. Uderza pięknym i pieprzowym początkiem bergamotki i zielonych nut, które nadają tuberozie  przejrzystości po delikatnym odświeżającym deszczu. Jednak nieomylnie narkotyczna tuberoza szybko przejmuje pałeczkę, otoczona kremowymi nutami benzoiny i ambry połączonymi z mleczną orzechową nutą heliotropu i kokosa. Obok nut głowy da się odczuć ostry kwiatowy akord heliotropu, który wyrównuje kremowo-piżmowe nuty tuberozy w nutach bazowych. Choć lżejszy niż jego wieczorny odpowiednik Tubéreuse jest tak samo uwodzicielski. Doskonały dla wielbicieli tuberozy szukających lżejszej, bardziej przyjaznej, zielonej interpretacji tego kwiatu."

 
Początek rzeczywiście mylący, dla mnie mało łagodny i świeży, owszem zielone nuty są wyczuwalne, ale tak ostro doprawione pikantnym, różowym pieprzem, że wręcz drapią nozdrza. Po jakimś czasie ten akord cichnie. Pojawia się tuberoza, łagodna, miękka, kaszmirowa... Wzbogacona dosłownie odrobiną migdałowo, mlecznych nut. I tak już potem trwa naturalna, niebanalna, blisko mojej skóry. Zapominam że jest, ale wystarczy drobny ruch, skręcenie szyi, bym znowu poczuła jej zapach.


Źródło zdjęcia
Bardzo piękne, szykowne perfumy. Wyjątkowe.





wtorek, 13 sierpnia 2013

Fizzbanger LUSH

Witajcie Kochane!

Na początek muszę Was ostrzec, jeśli nie chcecie dowiedzieć się jaki sekret skrywa kula Fizzbanger i wolicie przekonać się o tym same, nie czytajcie dalej. 

Co powiecie na połączenie słodkich jabłek, cynamonu i toffi? Dla mnie brzmi super :) Bomba do kąpieli marki Lush, Fizzbanger, ma właśnie taki zapach. A może powinnam napisać - bomba do kąpieli marki Lush miała mieć taki zapach. I owszem zapach był, całkiem przyjemny, ale do czasu gdy wrzuciłam kulę do wanny.  


Kula ma kolor jasnożółty (w środku jest niebieska), jest dość duża, ledwo mieści się w dłoni. Po wrzuceniu do wanny rozpuszczała się bardzo powoli, praktycznie nie produkując piany, tylko delikatnie musując.  Początkowo zabarwiła wodę na żółty kolor, ale później zaczęła zmieniać kolor z żółtego na niebieski, a na końcu na zielony. Podobno w środku bomby można znaleźć niespodziankę. Czekałam na niespodziankę, spodziewałam się czegoś naprawdę ekstra :D! Wyszłam dosłownie na sekundę z łazienki, bodajże po gazetkę do wanny, wracam i już po niespodziance. W wodzie pływała mokra mała karteczka z napisem "Bang", wyłowiłam karteczkę i nie ukrywajmy, rozczarowana, rozpoczęłam kąpiel.


"Fizzbanger przekształci kąpiele w coś nowego i ekscytującego" - hmmmm, niestety nie mogę się z tym zgodzić. Choć przyznaję, że woda miała śliczny kolor. 

Dla dociekliwych podaję skład:
Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Fizzy Candy, Cream of Tartar (Potassium bitartrate), Sodium Laureth Sulfate, Cinnamon Leaf Oil (Cinnamomum zeylanicum), Petitgrain Oil (Citrus Aurantium amara), Ylang Ylang Oil (Cananga odorata), Gardenia Extract (Gardenia jasminoides), Cocamide DEA, Lauryl Betaine, Coumarin, *Eugenol, *Linalool, Perfume, Colour 42090

Cena waha się pomiędzy 3,20£, a 5,45 €, czyli w granicach 16 - 24 zł. Fizzbangera nie można zużyć na więcej niż jedną kąpiel, bo jest za twardy i ciężko go podzielić na mniejsze kawałki.
Pozdrawiam
Kasia


 

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Róże od FRIDGE

Witajcie Kochane,
Pora na kolejną recenzję kosmetyków Fridge by yDE. Poprzednio pisałam o ich słynnym kremie truskawkowym (KLIK). Dziś dla odmiany nie owocowo, lecz kwiatowo. Na blogu zagoszczą róże. A to wszystko dzięki kremikowi pod oczy o krótkiej nazwie 1.4 eye.


To jedyny, póki co, krem pod oczy jaki Fridge ma w swojej ofercie.

Skład
Water (Aqua), Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Rosa Canina Fruit Oil, Camelia Sinensis ( Green Tea) Leaf Extract, Caffeine, Bluebottle Extract, Lanolin, Cera alba, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Eugenol, Geraniol, Linalool, Citronellol


Czyli nawilżające masło shea, olej słonecznikowy, cudownie pachnące olejki, z dzikiej róży i z róży damasceńskiej, ekstrakt z zielonej herbaty chroniący komórki skóry przed wolnymi rodnikami oraz ekstrakt z mojego ukochanego bławatka działający kojąco i przeciwzapalnie, wosk pszczeli, oraz antyseptyczny ekstrakt z pestek grejpfruta.
Tak jak pozostałe produkty marki Fridge, 1.4 eye ze względu na naturalny skład i brak konserwantów, należy przechowywać w lodówce i aplikować szpatułką, którą dołączono do przesyłki.

Opis producenta
Idealna, różana kompozycja dla delikatnej skóry wokół oczu. Głęboko regeneruje i odmładza spojrzenie. Świetnie się wchłania. Poprawia mikrokrążenie i zwiększa sprężystość skóry. Kondycja skóry poprawia się już od pierwszych aplikacji. Krem zawiera naturalny filtr UV.


Krem przeznaczony jest do stosowania rano i wieczorem. Należy aplikować go delikatnie wklepując w skórę wokół oczu przez ok. 1 minutę dziennie.

Moja opinia
Krem znajduje się w przezroczystym słoiczku z oszronionego szkła (pojemność 15 ml, cena 165 zł) z białą nakrętką ozdobioną uroczym kryształkiem Swarovskiego.


Kolor jasny, ciepłej bieli, konsystencja bogata, ale krem nie obciąża skóry, wchłania się i aplikuje rewelacyjnie. 


Termin ważności to znowu 2,5 miesiąca od daty produkcji, kremu używam od początku czerwca i dziś się  skończył. Wydajność, oceniam więc wysoko, jak na tak niską pojemność. Kremik wystarczył mi niemalże na cały okres przydatności, ale muszę zaznaczyć, że czasem aplikowałam go jedynie na dzień.
Zapach, cudowny różany, jeśli lubicie zapach tej królowej wśród kwiatów będziecie z pewnością zadowolone. Ja byłam bardzo, bo jestem fanką różanego zapachu. A do tego, aromat róż jakiś czas po nałożeniu kremu, utrzymuje się jeszcze na skórze. To bardzo przyjemne czuć ciągle te róże na twarzy -"Jej powieki pachniały różami" - to brzmi romantycznie, prawda? :)
Na dnie słoiczka znowu znajdujemy certyfikat z własnoręcznym podpisem laboranta, który wykonał krem oraz datę produkcji.


A teraz najważniejsze, czyli działanie. Wszystkie obietnice producenta uważam za spełnione. Schłodzony krem doskonale niweluje opuchnięcia np. po nocy. Skóra dzięki 1.4 eye jest wygładzona, zdecydowanie bardziej odżywiona i nawilżona. Zauważyłam nawet, że stała się bardziej rozświetlona, zdrowym, wewnętrznym blaskiem, który tak bardzo lubię. Efekt ten najbardziej zauważyłam na nieruchomej części górnej powieki.
Z pewnością skuszę się na kolejny słoiczek, bo to jeden z lepszych kremów pod oczy jakie używałam w życiu.
Życzę Wam miłego poniedziałku i dużo pozytywnej energii na nadchodzący tydzień.
Kasia
 




niedziela, 11 sierpnia 2013

Paczuszka z Pat & Rub

Niedawno zauważyłam na stronie Pat & Rub, że z okazji 5 urodzin marki wprowadzono dwie nowe linie zapachowe!!
Jako że jest to edycja limitowana postanowiłam nie czekać aż zniknie z półek i zakupiłam dwa produkty z nowych serii. Jakie nowości wprowadziło Pat & Rub dla swoich klientek?

Pierwsza linia otulająca to słodki, otulający ekoaromat który relaksuje zmysły i ma zaspokajać apetyt na słodkości. Dodatkowo wprowadzi nas w promienny nastrój podczas pielęgnacji ciała. Trzy główne składniki zapachowe to karmel, cytryna oraz wanilia. W skład linii wchodzą: masło do ciała, scrub cukrowy oraz balsam do rąk.

Te same rodzaje produktów znajdziemy w drugiej limitowanej linii, orzeźwiającej, bazującej na zapachu pomarańczy, grejpfrutów i ziół. Ten cytrusowo-ziołowy ekoaromat ma być impulsem witalności i relaksu. Uwolni nasze ciała od napięcia i stresu i doda energii zmysłom. 

Przyszła do mnie bardzo ładnie zapakowana paczuszka...


Jako, że uwielbiam kremy do rąk tej marki, zdecydowałam się właśnie na nie. Po jednym balsamie do rąk z każdej z nowych linii.


Dodatkowo zakupiłam ekologiczną świecę z wosku sojowego o relaksującym i odświeżającym aromacie melisy, goździków i cytryn. Świecę zapakowano w elegancki woreczek.



I to co tygryski lubią najbardziej czyli próbki.


Olejek rozświetlający, żel myjący MEN i trzy produkty z linii orzeźwiającej, scrub, masło oraz balsam do rąk. 


Kosmetyki są dostępne w sklepie internetowym  Pat & Rub (można kupić je teraz w promocyjnych cenach). Mają również pojawić się stacjonarnie w Sephorach. Podobno w niektórych już są.
Znacie już nowe produkty od Pat & Rub? Który z zapachów wybrałybyście dla siebie, ciepły i słodki aromat linii otulającej, czy energizujący i rześki linii orzeźwiającej? 

I na koniec najlepsze życzenia z okazji urodzin dla Pat & Rub. Dziękuję Wam że jesteście!!
Kasia 








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Etykiety

Aesop (1) Alba Botanica (2) Alchemia Lasu (1) Alep (1) Alessandro (2) Alterra (9) Alverd (1) Alverde (14) Aquolina (1) ARGILES DU SOLEIL (3) Aromatherapy Associates (3) Aubrey Organics (2) Auriga (4) Balea (4) BALNEOKOSMETYKI MALINOWY ZDRÓJ (1) Bath & Body Works (12) Bath Body Works (1) Batiste (9) Beauty Formulas (1) Becca (2) Benefit (3) BeYu (1) Bielenda (5) BingoSpa (5) Biochemia Urody (13) Bioderma (2) Biopha (1) Biotherm (3) Biovax (4) Blumarine (1) Body Shop (13) Bomb Cosmetics (1) Boss (1) Bumble and Bumble (1) Burt's Bees (9) Caudalie (1) Chanel (12) Chantarelle (1) Charmine Rose (13) Chloe (1) Clarena (5) Clarins (7) Clinique (13) Collistar (1) Coslys (6) Dabur (2) Dax Cosmetics (1) Delawell (2) Dermalogica (3) Dermika (1) Dior (3) Diptyque (9) Dolce Gabbana (4) Douglas (1) Dr. Hauschka (8) Ecospa (2) Ecotools (1) Ecoworld (3) Eko Spa (1) Eos (3) Erbaviva (3) Essie (16) Estee Lauder (1) evrēe (1) Farmona (4) Femi (6) Figs Rouge (4) Fred Farrugia (2) Frederic Fekkai (4) FRESH MINERALS (1) Fridge (11) Fridge by Yde (4) Gaia Creams (7) Gal (1) Givenchy (1) Glam Glow (1) Glyskincare (1) Guerlain (14) H&M (1) HAPPYMORE SKIN CARE (1) Helena Rubinstein (2) Hugo Boss (1) Hugo Naturals (2) Ikarov (3) Inglot (1) Isana (3) Joanna (2) John Masters Organics (18) Joik (6) Kallos (1) Kanebo (3) Kanu (3) Khadi (1) Kiehl's (1) Kindle (1) Kneipp (3) Korres (5) Kringle Candle Company (2) Kryolan (3) L' Occitane (5) L'Oreal (4) L'Orient (5) La Mer (1) Lancome (4) Laura Mercier (6) Lavera (1) Lawendowa Farma (1) Lierac (3) Lily Lolo (1) Lioele (2) Lirene (2) Lorac (1) Love & Toast (1) Lush (55) Mac (1) MÁDARA (3) Maybelline (2) MCMC Fragrances (1) MeMeMe (1) Model CO (2) Munio Candela (1) My Beauty Diary (2) Natural Product (1) Nature's Gate (7) Neom (1) Neutrogena (3) Nivea (3) NOAlab (4) Nuxe (7) Opi (1) Oragnique (6) Orientana (6) Origins (5) Pandora (6) Pat & Rub (33) Phenome (72) Philosophy (7) Physicians Formula (1) Phyto (1) Pierre Rene (1) Prestige Cosmetics (3) Pukka (4) Pupa (2) Queen Helen (1) Real Techniques (3) REN (5) Rene Furterer (1) Revlon (1) Rituals (1) Rituls (1) Rival de Loop (1) Sally Hansen (3) Salvatore Ferragamo (3) Sanoflore (1) Sante (4) Schwarzkopf Professional (3) Scottish Fine Soaps (1) Sephora (7) Serge Lutens (1) Shiseido (5) Siquens (3) Skin79 (1) Skinfood (1) Sleek (4) Smashbox (2) Soap & Glory (3) Stara Mydlarnia (2) Stenders (4) Sylveco (3) Synergen (2) Tangle Teezer (3) Tarte (1) The Balm (1) The Different Company (1) THE SECRET SOAP STORE (1) Tołpa (4) Tommy Hilfiger (1) Trader Joe's (2) Tweezerman (1) Über (2) Urban Decay (1) Uriage (3) Vichy (2) Vita Liberata (2) Wibo (1) Yankee Candle (13) Yasumi (1) Yoskine (1) YSL (1) Yves Rocher (6)